Jakie ma jednak praktyczne narzędzia, by przeciwdziałać powolności sądu, która może mieć obiektywne przyczyny, ale nie tylko? Na rozprawie może prosić sąd, ale co ma robić, kiedy ten nie wyznacza rozprawy? Jak w sprawie czytelnika, który ponad pół roku w sprawie rozwodowej z pozwu żony nie może się doczekać jej terminu, a nawet decyzji sądu ustalającej kontakty z kilkuletnimi dziećmi. A na kolejne pisma do szefowej wydziału sądu, swego rodzaju przełożonej sędziego prowadzącego sprawę, nie otrzymał nawet odpowiedzi.

Takie skargi i nadzór administracyjny przewodniczącego wydziału czy prezesa sądu nie mogą wkraczać w decyzje procesowe i orzeczenia wydawane przez sędziów orzekających, ale ich powolność może wynikać z czynności procesowych, np. czekania na jakieś dokumenty, ale też z braku sali, niezorganizowania sędziego czy jakiegoś opuszczenia się w obowiązkach, co w każdej profesji może się zdarzyć. Tak czy inaczej, o takich pismach ponaglających sędzia zapewne będzie przez szefów poinformowany i jakoś musi zareagować.

Czytaj także: W sądzie bezczynność i przewlekłość to dwie osobne sprawy

Jak strona, uczestnik postępowania mogą skorzystać z formalnej skargi na jego przewlekłość? Nie ma ściśle określonego czasu, który można zakwalifikować jako przewlekłość. Ustawa z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy (...) bez nieuzasadnionej zwłoki mówi, że dochodzi do niej, gdy postępowanie trwa dłużej niż to konieczne do wyjaśnienia okoliczności faktycznych i prawnych istotne dla rozstrzygnięcia sprawy.

Skargę składa się do sądu, przed którym toczy się postępowanie, a rozpoznaje ją sąd przełożony, czyli np. skargę na sąd okręgowy – sąd apelacyjny. Skarga wymaga opłaty 200 zł, ale osoba niezamożna może wystąpić o zwolnienie jej z tego kosztu. To jednak przedłuży o kilka tygodni rozpoznanie jej skargi. Nie to jednak jest najważniejsze, lecz to, że powolny sąd się dowie, iż jesteśmy zdeterminowani skarżyć jego opieszałość.

Dodajmy, że już w kilku wyrokach Sąd Najwyższy orzekł, iż epidemia i rygory walki z Covid-19 nie usprawiedliwiają zbyt długiego procesu, przewlekłości. Mogą jedynie nieco łagodzić odpowiedzialność majątkową sądów.