Zanim przejdę do pytań dotyczących sytuacji w Sądzie Najwyższym nie mogę nie poprosić o ocenę wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego?

Przypomnę, jaka była przyczyna tego, co w piątek obserwowaliśmy. Prezydent, mimo że nie ma uprawnień do weryfikowania sędziów TK  powołanych przez Sejm, najpierw  nie reaguje na ich prośby i apele o odebranie przysięgi, potem tygodniami wymyśla jakieś sztuczne przeszkody.  Mówi o  powołaniu ich nie w takim czasie, jak zwalniane były miejsca, aby następnie z nieznanych zupełnie powodów i bez uzasadnienia odebrać ślubowanie tylko od dwójki sędziów, pozostałej czwórce odmawiając jakichkolwiek informacji. Gdy zaś ci sędziowie, po znacznym upływie czasu od powołania nie mają żadnego sygnału, ani zaproszenia do prezydenta i są zmuszeni złożyć przysięgę w innej formie niż w Pałacu Prezydenckim, to wówczas mówi się im, że są niecierpliwi i powinni  czekać. Ciekawe, czy kandydat na prezydenta także by był cierpliwy, gdyby marszałek Hołownia kazał mu czekać na zaprzysiężenie z uwagi na to, że Sąd Najwyższy nie rozpoznał protestów wyborczych?

Czytaj więcej

Sędzia Korwin-Piotrowska: Po prostu Trybunał nie działał. Wyroki nie były wydawane

Następnie w sytuacji, gdy prezydent nie chce wykonać swojego obowiązku, kreuje się niby spór kompetencyjny między nim a marszałkiem Sejmu, aby przerzucić rozstrzygnięcie na TK, a wiadomo wszystkim, że nie zapadło chyba ani jedno orzeczenie, w którym TK w obecnym składzie nie spełniłby oczekiwań najpierw prezydenta Dudy, a teraz prezydenta Nawrockiego.

I do czego to prowadzi?

Finał jest jasny. Chodzi o to, aby nie było w TK sędziów tylu, aby mogli przegłosować w postępowaniu immunitetowym sędziów wybranych przez poprzednią władzę do TK. Tak wygląda  przestrzeganie konstytucji przez prezydenta, który powinien chronić porządek konstytucyjny, a chroni status quo w TK.

Najbardziej szokujące było dla mnie jednak to, że sędzia Zbigniew Kapiński bierze udział w akcji  wkraczania do TK razem z politykami, a prezydent  określa go prawie jako wyrocznię prawną, gdy tymczasem blokuje on stronom w Izbie Karnej SN prawo do składania wniosków o wyłączenie sędziego. Jakoś nie słyszałem, by pan prezydent forsował drzwi SN, aby ludzie mogli składać takie wnioski, które są istotą prawa do sądu.  Ale chyba nie powinien się dziwić, bo nie o ludzi tu idzie, a o politykę. 

Czytaj więcej

„Władza dokonała zamachu stanu”. Prezes SN o wydarzeniach w TK

Sędzia Jarosław Matras: Dlaczego do sędziów TK ma nie istnieć podstawa zawieszenia 

Czy sędzia Korwin-Piotrowska jest uprawniona do zarządzenia przerwy w wykonywaniu czynności przez prezesa?

Ocena tego  zarządzenia w przestrzeni publicznej, także przez prawników jest skrajnie różna, w części chyba jednak przez ocenę  polityczną. Na początek uwagi ogólne. Na pewno nie sposób odrzucić koncepcji stosowania art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych  w odniesieniu do sędziów TK, a zatem i do prezesa TK. Parę dni temu art. 130  u.s.p. zastosował I prezes SN Kapiński i nikt nie zarzucał mu nieprawości takiej decyzji. Czy takie sytuacje, gdy zawieszenie sędziego TK jest konieczne mogą się zdarzyć w TK? Oczywiście, przecież musi być regulacja, gdy np. zachowanie sędziego TK będzie wykluczało dalsze pełnienie przez niego obowiązków. Tytułem przykładu – stawienie się w TK po spożyciu alkoholu i prowadzenie czynności urzędowych w takim stanie, popełnienie przestępstwa i schwytanie na gorącym uczynku, czy np. skandaliczne zachowanie na sali TK.  Gdy takie zachowania są widoczne, musi być reakcja i w ustawie o statusie sędziów TK są dwie normy, które odsyłają do u.s.p. Pierwsza to art. 19, który odsyła piętrowo, albowiem najpierw do ustawy o SN, a ta z kolei odsyła do u.s.p. (art. 10 ustawy o SN), a druga to przepis art. 30 tej samej ustawy, który w zakresie postępowania dyscyplinarnego wprost odsyła do u.s.p. i do k.p.k. Niezależnie od tego, po którą podstawę sięgniemy, to można stosować art. 130 u.s.p.

Skoro sędzia Kapiński może korzystać i to zasadnie, z art. 130 u.s.p. w zw. z art. 10 ustawy o SN, to dlaczego do sędziów TK ma nie istnieć podstawa zawieszenia w wykonywaniu obowiązków? Oni są lepsi od sędziów SN i nie mogą popełnić żadnego czynu, który wymagałby zawieszenia? Mam odmienne zdanie.

Czytaj więcej

Bogdan Święczkowski dla „Rz”: Jeśli jest szansa na dialog, to nie zależy ode mnie

Zatem w mojej ocenie art. 130 u.s.p. ma zastosowanie do sędziów TK, a więc i do prezesa TK. Inną kwestią jest zaś to, czy w danej sytuacji pani sędzia Anna Korwin-Piotrowska mogła z tego uprawnienia skorzystać. Bo to, że nie może skorzystać z tego uprawnienia minister sprawiedliwości, to jest jasne. Przepis art. 130 u.s.p. musi być stosowany odpowiednio, a zatem z uwzględnieniem specyfiki organu, w którym ma być zastosowany. W u.s.p. dano takie uprawnienia ministrowi sprawiedliwości, albowiem ma on nadzór nad sądami powszechnymi i z tego tytułu może on taką decyzję podjąć. Co do SN oraz TK, minister sprawiedliwości żadnego formalnego uprawnienia nie ma, a zatem, jak się wydaje, decyzja o zawieszeniu musi pochodzić od osób zarządzających tymi organami. Problem jest zatem nie to, czy można, ale to, czy są spełnione przesłanki z art. 130 u.s.p. i kto ma podjąć taką decyzję, gdy te podstawy odnoszą się do osób kierujących tymi organami. Przecież prezes TK nie będzie zawieszał sam siebie, bo tego nigdy nie zrobi, a poza tym, jeśli toczy się postępowanie dyscyplinarne to jest wyłączony od podejmowania takich decyzji. To, czy pani sędzia Korwin-Piotrowska miała takie  uprawnienie w odniesieniu do obu panów ocenić powinno Zgromadzenie Ogólne TK.

Sędzia Jarosław Matras: I tak bym nie uczestniczył w tym niby-posiedzeniu pełnego składu SN

Przejdźmy do Sądu Najwyższego. Jako tzw. stary sędzia SN nie będzie pan dopuszczony do rozstrzygnięcia pytania I prezesa SN dotyczącego neosędziów. To boli czy raczej złości?

Zacznę od tego, że i tak bym nie uczestniczył w tym niby-posiedzeniu pełnego składu SN, podobnie jak pewnie wszyscy, którzy zostali wyłączeni. Posiedzenie ma być przecież posiedzeniem Sądu Najwyższego. A czy będzie? Czy te osoby, które mają tzw. status neosędziów mogą wydać orzeczenie jako SN, uznawane za orzeczenie sądu w rozumieniu konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC) oraz Traktatu o Unii Europejskiej (TUE)?  Tylko trzy osoby z tego składu mogą – gdyby orzekały w takim składzie – wydać orzeczenie. To są tzw. starzy sędziowie: Dariusz Kala, Piotr Mirek i Zbigniew Korzeniowski. Reszta już nie jest w stanie orzekać jako sąd i za te decyzje, które wydają na sali Polska płaci odszkodowania liczone jak na razie chyba w setkach tysięcy euro. I dalej będziemy płacić za to, że wychodzą na salę. Są oczywiście także inne powody np. kwestia skuteczności wyboru I prezesa SN, ale niech wystarczy tylko ten jeden – on jest najważniejszy.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy na zakręcie. Neosędziowie sami zdecydują o swoim statusie

Wracając do pytania, ani to nie boli, ani nie złości, raczej dowodzi kompletnego wyłączenia hamulców w celu i tak nieskutecznego zalegalizowania swojego statusu i to pod groźbą odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej dla innych, aby ci nie ważyli się już podważać ich statusu. W sumie to z tego się cieszę, bo każdy przyzwoity prawnik zobaczył, jak idzie się do celu po przysłowiowym prawniczym trupie, kiedy się niby wyłącza tzw. starych sędziów, bo mają orzekać w swojej sprawie, ale już neosędziowie, którzy legalizować się chcą tą uchwałą, to nie orzekają w swojej sprawie.

Zatem w tym wyłączeniu nie chodziło o pozbawienie nas udziału w posiedzeniu, ale o to, aby mogło się ono odbyć – chodziło o kworum. Ponieważ nikt nie kupił koncepcji sędziego Kapińskiego co do uchwalenia ustawy jednozdaniowej legalizacyjnej, no to sędzia Kapiński forsuje uchwałę legalizacyjną. Pan sędzia chyba jednak nie dostrzegł, że taka ustawa jednozdaniowa byłaby i tak sprzeczna z EKPC i TUE, a zatem nieskuteczna z uwagi na prymat tych umów (art. 91 ust. 2 konstytucji). 

Czy neosędziowie mogli podjąć decyzję o wyłączeniu 35 sędziów z postępowania w sprawie pytania I prezesa SN?

Raczej musieli, bo inaczej nie byłoby możliwe przeprowadzenie takiego posiedzenia. Przepis § 111 ust. 2 regulaminu SN wymaga, aby w posiedzeniu pełnego składu uczestniczyła co najmniej połowa sędziów z każdej Izby. Ponieważ w Izbie Karnej takiego stanu nie mają tzw. neosędziowie, więc wymyślono taką oto koncepcję, aby wyłączyć nas na podstawie art. 40 § 1 pkt 1 k.p.k. i wyprowadzić przy tym wniosek, że jeżeli wyłącza się sędziego na tej podstawie, to nie liczy się go jako sędziego izby, który ma prawo uczestniczyć w posiedzeniu. Inaczej mówiąc – wyrzuca się go z listy sędziów danej Izby.

Czytaj więcej

I prezes SN i prezes NSA potępiają działania w TK. „Bezprecedensowe zdarzenia w demokratycznym państwie prawnym"

Pomijam już fakt, że celowo wpisano to pytanie do repertorium Izby Karnej, aby móc stosować przepisy k.p.k., albowiem te przepisy dopuszczają sygnalizowanie przez członka składu podstawy wyłączenia innego sędziego ze składu. Gdyby wpisano to pytanie do Izby Cywilnej, to  sędzia nie mógłby  złożyć swojego wniosku o wyłączenie nas i cała konstrukcja by runęła. Co ciekawe, gdy ja składam sygnalizację o wyłączenie  neosędziego ze składu w określonej kategorii spraw, to inny neosędzia z Izby Karnej wydaje postanowienie i pozostawia wniosek bez rozpoznania, pisząc że nie można takiego wniosku złożyć. Czyli nie może takiego wniosku złożyć tzw. stary sędzia, ale neosędzia już oczywiście tak. W mojej ocenie, to z góry przemyślana i zaplanowana akcja.

Sędzia Jarosław Matras: My nie bawimy się w jakieś ustawki i akcje dywersyjne

Jest jakiś plan by to obejść?

Nie zamierzamy w tej sprawie nic robić. My nie bawimy się w jakieś ustawki i akcje dywersyjne. Niech idą już do końca i wydają tę niby-uchwałę. Po co mamy cokolwiek robić? Bardzo dobrze, że to się dzieje. Po pierwsze, prawnicy niech patrzą i sami oceniają. Po drugie, mam nadzieję, że podpisy pod tym stanowiskiem będą na zawsze zapamiętane w środowisku prawniczym i przy czym nie wydaje mi się, by z szacunkiem. Po trzecie,  aby uchwała była uchwałą SN, musi być orzeczeniem Sądu Najwyższego, a tym nie będzie.  Po czwarte, wydaje mi się, że w istocie najważniejsze będzie to, co znajdzie się w pkt 2. Chodzi o wyłączenie tzw. kontratypu deliktu dyscyplinarnego i związanie stanowiskiem składów w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, tak aby była podstawa do wyrzucania z SN sędziów, którzy się tej niby-uchwale nie podporządkują. To jest chyba najważniejsze.

Czytaj więcej

Burza w Sądzie Najwyższym. Minister Żurek mówi o „próbie prawnego absurdu”

Co pan zrobi w dniu podejmowania uchwały?

Z tego, co wiem, sprawa powinna być zdjęta z wokandy, bo nawet w takim gronie chyba jest problem z oceną kworum, pomimo tej „odważnej” koncepcji ze stosowaniem art. 40 § 1 pkt 1 k.p.k. Może prezes Kapiński pomyśli o przeniesieniu kolejnych kilku sędziów z innych izb do Izby Karnej, aby mieć to kworum albo nie przejmie się głosami oponentów i wtedy wyznaczy posiedzenie tzw. pełnego składu. Jeśli dojdzie do tego posiedzenia, to zapewne będę w pracy, zajmując się swoją  pracą.  Nie wybieram się na to posiedzenie, nawet gdybym miał możliwość udziału.

Bardziej interesuje mnie posiedzenie zaplanowane 5 listopada w sprawie wniosku Prokuratury Krajowej o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej byłej I prezes SN Małgorzaty Manowskiej. Chyba pierwszy raz w historii SN po 1990 r. taki wniosek został złożony. Nie wiem, czego konkretnie  dotyczy, bo chyba były trzy wnioski prokuratury, ale może chodzić o postępowanie, które dotyczyło ustalania kworum przy podejmowaniu uchwał Kolegium SN, a gdzie liczono nas do kworum mimo braku naszego udziału i składania oświadczeń, iż nie bierzemy udziału w posiedzeniach Kolegium. Myślę, że to jest dużo ciekawsze, a swoje typy, co do tej sprawy oczywiście  mam.  Zresztą tego samego dnia  w tym samym składzie, ma być rozstrzygana sprawa dyscyplinarna M. Manowskiej.

Jak pan widzi swoją przyszłość w SN? Czy w ogóle pan ją widzi?

Jestem sędzią SN od 2008 r. Całe swoje zawodowe życie spędziłem w sądownictwie. Tu pracuję i nigdzie się nie wybieram. Nie wiem, co będzie dalej, ale myślę, że nie wejdzie w życie tzw. ustawa praworządnościowa, bo prezydent ją zawetuje chroniąc stan, który poprzednia władza uzyskała w latach 2018-2023. Jeśli nie będzie mi dane dokończyć służby sędziowskiej w SN z innego powodu niż przejście w stan spoczynku, to trudno. Są gorsze sytuacje w życiu. Twarz ma się tylko jedną.