Sprawa dotyczy precedensowego zagadnienia prawnego sformułowanego kilka dni temu przez pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego. Zapytano w nim, czy sędzia w sprawowaniu urzędu, sąd lub inny organ władzy publicznej jest związany aktem stanowienia lub stosowania prawa, który podważa skuteczność powołania na urząd sędziego przez Prezydenta RP w trybie innym niż przewidziany w konstytucji. Prezes chce też wiedzieć, czy takie podważanie powołania lub jego skuteczności może prowadzić do odpowiedzialności piastuna organu władzy publicznej, w tym sędziego, w szczególności dyscyplinarnej lub prawnokarnej. Krótko mówiąc chodzi o to, czy można podważać status sędziów, kwestionując ważność ich powołania i jakie może mieć to konsekwencje, w tym dyscyplinarne.

Czytaj więcej

Burza w Sądzie Najwyższym. Minister Żurek mówi o „próbie prawnego absurdu”

Jedna trzecia sędziów wykluczona z pełnego składu Sądu Najwyższego. Prezes Kapiński pyta o status neosędziów

Sprawą tą ma zająć się pełny skład Sądu Najwyższego i to w ekspresowym tempie. Posiedzenie wyznaczono bowiem na 5 listopada. Jak się jednak okazuje, skład, który ma pochylić się nad tą sprawą, został właśnie znacznie okrojony. We wtorek wyłączono od rozpatrywania tych zagadnień prawnych 35 sędziów. Niemal wszyscy to tzw. starzy sędziowie, którzy, co do zasady, kontestują status tzw. nowych sędziów.

Decyzję o wyłączeniu niemal jednej trzeciej sędziów SN z przełomowej sprawy podjął trzyosobowy skład na wniosek sędziego Kamila Zaradkiewicza. Decyzja nie zapadła jednak jednomyślnie. Sędzia Marek Dobrowolski zgłosił zdanie odrębne. Nie ma jeszcze uzasadnienia tego postanowienia.

– Chodzi o to, żeby wyłączyć tych, którzy mają inne zdanie niż pozostali. A przecież ci pozostali też prezentują w szeregu orzeczeń swoje zdanie. Wykluczono tych sędziów, którzy nie pasują do stanowiska, które ma zostać przyjęte w uchwale. Instrumentalnie posłużono się instytucją wyłączenia, żeby osiągnąć pożądany efekt – komentuje sędzia SN Michał Laskowski, który także został wykluczony z rozpatrywania tej sprawy.

Uchwalić uchwałę dla siebie. Sędziowie mówią o hucpie i czeskim filmie w Sądzie Najwyższym

Jego zdaniem decyzja o wyłączeniu jest bezprawna, zastrzegając, że nie ma jeszcze w tej sprawie uzasadnienia. – Wszystko wskazuje na to, że nie jest to zgodne z prawem. Jest to chęć osiągnięcia pewnego efektu i wyłączenia tych, którzy mogą w tym potencjalnie przeszkadzać – mówi Laskowski.

Zwraca przy tym uwagę, że rzeczywistym powodem wyłączenia kilkudziesięciu sędziów może być obawa o osiągnięcie w tej sprawie kworum. – Do podjęcia uchwały pełnego składu SN niezbędna jest co najmniej połowa liczby sędziów z każdej z Izb. W Izbie Karnej większość stanowią nadal tzw. starzy sędziowie. W konsekwencji ich nieobecność mogłaby zablokować wydanie uchwały – tłumaczy karnista.

Sprawę krytycznie komentuje też sędzia Piotr Prusinowski z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. – Z uwagi na brak uzasadnienia postanowienia o wyłączeniu, mogę się jedynie domyślać, że u podstaw takiego „wyłączenia z mocy prawa” legła zapewne nasza dotychczasowa działalność orzecznicza. Zostałem wykluczony, choć nikt nie powiadomił mnie w ogóle o tej sprawie – mówi sędzia Prusinowski.

Według niego w tej sprawie chodzi o to, żeby „uchwalić uchwałę dla siebie”. – Orzekać będą ludzie, którzy są bezpośrednio zainteresowani kierunkiem tej uchwały. Chodzi tu o nic innego, jak o zalegalizowanie sędziów. Przypomnijmy, że pan Zbigniew Kapiński proponował jakiś czas temu rozwiązanie sporu o status części sędziów poprzez uchwalenie prostej ustawy. Z uwagi na to, że nikt takiej ustawy nie uchwali, wpadł na pomysł, żeby o jego interesach orzekł pełny skład SN. To czeski film i hucpa. Nie będzie to miało żadnego znaczenia dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, poza humorystycznym – konkluduje sędzia Prusinowski.

Czytaj więcej

Sędzia Piotr Prusinowski o wypowiedzi Waldemara Żurka: To samo robili politycy PiS

Sygnatura: I KZP 26/26