Po tym, jak prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski nie dopuścił do orzekania czworga nowych sędziów TK: Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza i Macieja Taborowskiego, należy się spodziewać skorzystania przez nich z drogi sądowej. Przyznała to w rozmowie z Rzeczpospolitą sędzia Anna Korwin-Piotrowska.
– Rozważam drogę sądową, ale jeśli chodzi o sferę stosunku pracowniczego. Stosunek służby sędziego TK ma dwie warstwy. Jedną publicznoprawną, która łączy sędziego z państwem i drugą, pracowniczą. Bo sędzia TK jest też pracownikiem Trybunału. W związku z tym uznaję, że droga sądowa również przysługuje w tym zakresie – mówi sędzia Korwin-Piotrowska.
Czytaj więcej
Czwórka nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz oraz Maciej Taborowski złożyła w piąt...
Także sędzia Krystian Markiewicz pytany w piątek przez TVN24, czy pójdzie do sądu pracy, stwierdził, że „wszystkie karty są na stole”. – Mogę zapewnić, nie wchodząc w poszczególne czynności, które się teraz będą działy, że będziemy bardzo konsekwentni w tym, by objąć urząd sędziowski w znaczeniu takim, by móc zacząć orzekać.
Czy sędziowie TK mogą w sądzie walczyć o dopuszczenie do orzekania
Tyle tylko, że droga sądowa wcale nie jest taka oczywista. Zdaniem prof. Macieja Gutowskiego z UAM, możliwość skutecznej walki przed sądem o faktyczne objęcie urzędu będzie ograniczona.
– Mam ogromne wątpliwości co do istnienia w tej kwestii drogi cywilnej, bowiem nie występuje w tym przypadku równorzędność podmiotów. Stosunek łączący sędziego z Trybunałem ma charakter publicznoprawny obejmujący powinność i kompetencję do wykonywania powierzonego mu mandatu i władzy sądowniczej – mówi prof. Gutowski.
Potwierdza to orzeczenie Sądu Najwyższego, na które w mediach społecznościowych zwrócił uwagę sędzia Marcin Łochowski z Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. W postanowieniu z 5 listopada 2009 r. (sygn. akt I CSK 16/09) SN odrzucił skargę kasacyjną wniesioną przez Lidię Bagińską, która domagała się ustalenia, że przysługuje jej prawo do wykonywania mandatu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. SN potwierdził w nim trafność rozstrzygnięć sądów niższych instancji, w których te stały na stanowisku, że sprawa nie ma charakteru sprawy cywilnej (w znaczeniu formalnym i materialnym) i z tego względu zachodziła niedopuszczalność drogi sądowej i pozew podlegał odrzuceniu.
Czytaj więcej
Moje ślubowanie w sposób jednoznaczny i oczywisty skierowane było do Prezydenta RP. Tylko ten, kto go nie oglądał, może twierdzić inaczej - mówi pr...
„Domaganie się ustalenia istnienia prawa do wykonywania mandatu sędziego Trybunału Konstytucyjnego odnosi się do stosunku publicznoprawnego i nie ma cech realizacji prawa podmiotowego. Osobie dochodzącej takiego żądania nie przysługuje zatem prawo do sądu w rozumieniu art. 45 ust. 1 i 77 ust. 2 konstytucji. W konsekwencji należy przyjąć, że wyklucza to spory dotyczące powierzenia lub pozbawienia mandatu sędziego Trybunału Konstytucyjnego z zakresu drogi sądowej także w oparciu o powołane wyżej przepisy konstytucji” – uznał wówczas SN w trzyosobowym składzie pod przewodnictwem sędziego Dariusza Zawistowskiego.
Możliwe powództwo do sądu pracy
W tym samym orzeczeniu SN uznał jednak, że w odróżnieniu od stosunku związanego z powierzeniem sędziemu mandatu, stosunek służbowy nie ma charakteru publicznoprawnego i w tym przypadku droga sądowa jest dopuszczalna.
Dlatego w ocenie np. dr. Macieja Pacha, konstytucjonalisty z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka INP PAN, sędziowie będą mogli sięgnąć po powództwo o ustalenie istnienia stosunku służbowego sędziego TK.
Jednak zdaniem prof. Gutowskiego postępowanie przed sądem pracy wydaje się trudne i mało efektywne.
– Prima facie pozew o ustalenie stosunku pracy wydaje się możliwy, ten bowiem powstaje po złożeniu ślubowania. Spór o możliwość rozpoczęcia urzędowania (sprawowania mandatu) jest zatem sporem o nawiązanie stosunku pracy pomiędzy sędziami a TK. Jednak pamiętać trzeba, że rozmawiamy o najwyższym ustrojowo organie władzy sądowniczej, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, więc przymuszenie go do czegoś orzeczeniem sądu powszechnego może okazać się trudne – kwituje prof. Gutowski.
Jak zauważa prof. Arkadiusz Sobczyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizujący się w prawie pracy, żaden z przepisów nie ogranicza uprawnień nowych sędziów TK jako pracowników. – Teoretycznie możliwe byłoby złożenie np. pozwu o dopuszczenie do pracy. Mam jednak wątpliwość, czy sąd mógłby nakazać prezesowi TK przydzielanie im spraw. To wydaje mi się niemożliwe. Można bowiem dowodzić, że sędziowie są wprawdzie pracownikami, ale wciąż nie mają kompetencji do orzekania z powodów formalnych. Innymi słowy, sąd pracy zasądziłby wynagrodzenie za gotowość do pracy, ale nie przesądziłby o uprawnieniu do orzekania. Jakkolwiek nie jestem specjalistą z prawa cywilnego, to większą efektywność widziałbym w powództwie opartym na art. 60 konstytucji w związku z art. 24 k.c. W moim przekonaniu ograniczenie możliwości efektywnego orzekania narusza dobro jednostki do pełnienia służby wobec społeczeństwa, co w moim przekonaniu narusza dobro osobiste. W takim przypadku sąd musiałby zająć stanowisko co do tego, czy powód ma prawo orzekać, czy nie. Zastrzegam jednak, że moje poglądy na rozumienie dóbr osobistych mogą odbiegać od poglądów specjalistów od prawa cywilnego – mówi prof. Sobczyk.
Czytaj więcej
Sześcioro nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego złożyło w czwartek uroczyste ślubowanie sędziowskie. Doszło do tego w Sejmie, bez obecno...
I rzeczywiście. W ocenie prof. Jerzego Pisulińskiego, cywilisty z Uniwersytetu Jagiellońskiego, to byłaby nadinterpretacja, bo nie ma takiego dobra osobistego. Jego zdaniem konstrukcja dóbr osobistych jest nadużywana i nie należy wykorzystywać środków ochrony indywidualnych dóbr w celu ochrony dóbr wspólnych.
Pozew o dopuszczenie do orzekania w TK. Czy możliwe jest wydanie zabezpieczenia?
Część obserwatorów spodziewa się, że niedopuszczeni do orzekania sędziowie złożą nie tylko pozwy, ale i wnioski o zabezpieczenie. Jednak zdaniem prof. Sobczyka, występowanie z wnioskiem o zabezpieczenie jest w takiej sytuacji wątpliwe.
– Zabezpieczenie, co do zasady nie powinno się pokrywać z przedmiotem rozstrzygnięcia. Oczywiście w prawie pracy mamy wyłom, którym jest zabezpieczenie w postaci nakazania zatrudnienia, jednak nie widzę możliwości jego rozszerzającej wykładni. Nadto, nie bardzo wiem na czym miałoby polegać zabezpieczenie. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to sędziom przysługuje roszczenie o zapłatę, którego rozstrzygnięcie przesądziłoby także o tym, że są pracownikami. Można się wręcz zastanowić, czy w tej sprawie decyzji nie powinien podjąć PIP. Jeśli zaś chodzi o orzekanie, to mam poważne wątpliwości czy sąd pracy ma w tym zakresie kompetencje, o czym wspomniałem wyżej. Reasumując wyrok sądu pracy mógłby potwierdzić, że wybrani sędziowie są pracownikami, czyli że są sędziami TK. Można mieć jednak poważne wątpliwości co do tego, czy sąd pracy może przesądzić, iż osoby te mają formalne kompetencje do orzekania i że prezes TK narusza prawo nie przyznając im spraw. To kwestie ustrojowe, które w moim przekonaniu wykraczają poza kompetencje sądu pracy. Mówimy jednak o sytuacji precedensowej, więc dopuszczam odmienną interpretację – akcentuje prof. Sobczyk.
Czytaj więcej
Prawicowe media zarzucają nowym sędziom TK, że nie złożyli w ustawowym terminie oświadczeń majątkowych. – Składa się je pomiędzy ślubowaniem a obję...
Nowi sędziowie TK zapowiadają pozwy o dopuszczenie do orzekania. Co ze ścieżką administracyjną?
Sędziowie, którzy złożyli ślubowania w Sejmie deklarują, że w każdej chwili są gotowi złożyć ślubowanie raz jeszcze, jeśli prezydent ich zaprosi. Dlatego część ekspertów jest zdania, że pomimo złożenia ślubowania nadal otwarta jest ścieżka administracyjna.
– Podzielam pogląd RPO prof. Marcina Wiącka, który wskazuje na możliwą drogę sądowo-administracyjną. Mowa o ewentualnej skardze do wojewódzkiego sądu administracyjnego na bezczynność prezydenta w zakresie „odebrania” ślubowania. Podejrzewam jednak, że na ostateczne orzeczenie czekalibyśmy kilka lat. Poza tym sądy administracyjne w sprawach politycznych nierzadko umarzają postępowania i w tej sytuacji spodziewałbym się właśnie tego – stwierdza dr Pach, dodając zarazem, że czasami samo wskazanie powodów umorzenia może spowodować wyjaśnienie sytuacji.
Z kolei zdaniem prof. Gutowskiego również kognicja sądu administracyjnego jest wątpliwa, po pierwsze w świetle bardzo wstrzemięźliwego orzecznictwa TK i NSA co do badania postanowień prezydenta, a po drugie w braku takiego postanowienia, gdyż mamy tu do czynienia z zaniechaniem wbrew prawnemu obowiązkowi i to przeciętym aktem zastępczym.
Czytaj więcej
Odmowa zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Karola Nawrockiego pogłębia kryzys praworządności w Polsce. To działanie p...