Choć Pałac Prezydencki ustawia się w roli obrońcy praworządności, grożąc nowo wybranym sędziom Trybunału Konstytucyjnego, od których Karol Nawrocki nie odbiera ślubowania, dalsze gmatwanie sprawy leży w politycznym interesie głowy państwa i jego obozu politycznego. A równocześnie jest ono zabójcze dla polskiego państwa. 

Reklama
Reklama

Odpowiedzialność za wojnę o Trybunał Konstytucyjny spada wyłącznie na prezydenta Karola Nawrockiego

Bo nie powinno być najmniejszej wątpliwości, że moralna i polityczna odpowiedzialność za pat związany z czwórką sędziów TK spoczywa wyłącznie na prezydencie Karolu Nawrockim. I nie jest to żaden spór prawny ani kompetencyjny. Prezydent stosuje siłę tam, gdzie konstytucja zakłada współdziałanie. 

Czytaj więcej

Ślubowanie sędziów TK w Sejmie

Na tym polega sens obecnego sporu. Choć twórcy polskiej Konstytucji pisali ją w sytuacji silnego sporu politycznego między Lechem Wałęsą a sejmowymi większościami – czy to postsolidarnościowymi, czy postkomunistycznymi – nie były to jeszcze czasy tak totalnej polaryzacji i ośrodki władzy państwowej uważały za oczywiste to, że będą współpracować. Dlatego w Konstytucji nie przewidziano planów B na wypadek, gdyby brak było woli takiej współpracy. Dlatego prezydent wetuje ustawy całymi tuzinami, wstrzymuje nominacje mundurowych, dyplomatów, profesorów, sędziów. 

Prezydent Karol Nawrocki realizuje polityczny plan Jarosława Kaczyńskiego

Prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania sędziów, choć prawo mu na to nie pozwala. Ale on nie stosuje prawa, tylko siłę – w tym wypadku bezczynność, która przemocą uniemożliwia wybranym sędziom podjęcie pracy w Trybunale. I podkreślmy – to nie sędziowie łamią prawo, szukając sposobu skutecznego złożenia ślubowania, ale prezydent niszczy państwo, odmawiając przyjęcia ich ślubowania. 

Celem Karola Nawrockiego jest uniemożliwienie koalicji 15 października powołania większości sędziów w Trybunale Konstytucyjnym

Ale prezydent ma tu inne cele – on realizuje polityczny plan Jarosława Kaczyńskiego. A ten jest prosty – uniemożliwienie przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez większość powołaną przez obecną koalicję. Bo tak właśnie wynikałoby z kalendarza – do przyszłorocznych wyborów sędziowie wybrani przez koalicję 15 października zdobyliby większość, co mogłoby sprawić, że Trybunał mógłby blokować działania koalicji PiS i Konfederacji, jeśliby wygrała ona wybory w 2027 r. Dlatego gmatwanie statusu sędziów, groźby, że składając ślubowanie przed Sejmem, zrzekają się funkcji to realizacja tego planu. Bez tej czwórki nominaci koalicji 15 października nie zdobędą większości. 

A po ewentualnej wygranej za półtora roku PiS – znamy to przecież z 2015 r. – podejmie uchwałę unieważniającą ich wybór i wybierze czterech dublerów. 

I właśnie taki jest plan Jarosława Kaczyńskiego, który pozwala mu realizować Karol Nawrocki.