W skardze do ETPC pisał pan o szykanach i represji władz wobec pana. Było aż tak źle?

Tak. Trzeba pamiętać, że państwo zaatakowało sędziego, przedstawiciela jednej z trzech konstytucyjnych władz.

Czytaj więcej

Polska przegrywa w Strasburgu ws. sędziego Pawła Juszczyszyna

Dziś po wyroku i wygranej czuje pan satysfakcję?

Gorzką, bo wyrok potwierdza, że naruszono moją reputację, twierdząc, że popełniłem przestępstwo przekroczenia uprawnień. To dla mnie przykre, że jako sędzia, uważając się za państwowca i patriotę, jestem niszczony przez własne państwo. Ale satysfakcja oczywiście jest. Trybunał uznał w całości to, co powtarzam od dwóch lat: ID nie była sądem, nie powołano jej zgodnie z prawem, nie zapewniała niezależnego od polityków bezstronnego orzekania. Przecież nie chodzi tylko o mnie. Są sędziowie, którzy mogą być zawieszani. Już przez nową Izbę, ale ona także nie jest sądem.

ETPC stwierdził naruszenie aż trzech przepisów konwencji. Spodziewał się pan, że wyrok je obejmie?

Na naruszenie tych trzech artykułów wskazywaliśmy w skardze i ja, i mój pełnomocnik dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Naruszenie art. 6 gwarantującego prawo do sądu było dla mnie oczywiste, zwłaszcza że jest to potwierdzenie linii orzeczniczej ETPC.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Prawo i sprawiedliwość wygrały w Strasburgu

Po raz pierwszy w polskiej sprawie Trybunał stwierdził naruszenie art. 8 w powiązaniu z art. 18 konwencji?

Tak. Art. 8 gwarantuje prawo do prywatności, szerzej: zachowania reputacji, a to dla sędziego jest szczególne ważne. Zawieszenie uderzało w moje kompetencje moralne i zawodowe. Naruszenie art. 18 też jest oczywiste. Zastosowane środki miały uniemożliwić mi podejmowanie działań i wykonywanie wyroków ETPC czy TSUE. Miało na celu wywołanie efektu mrożącego w całym środowisku sędziowskim.

To pana jedyna skarga?

We wrześniu skierowałem kolejną, ws. przeniesienia mnie z wydziału cywilnego do rodzinnego SR w Olsztynie. Bezprawne, z naruszeniem procedur. Jest szykaną.