Sąd Najwyższy, w postanowieniu z poniedziałku 24 stycznia 2022 r. (sygn. akt II KO 125/21) odmówił przyjęcia wniosku skazanego o wznowienie postępowania jako oczywiście bezzasadnego.

Orzeczenie to zapadło w następstwie postanowienia SN z 13 grudnia 2021 r. Wówczas Sąd Najwyższy w Izbie Karnej po zastosowaniu testu niezależności i niezawisłości, wypracowanego w wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, uchylił postanowienie wydane przez sędziego Sądu Najwyższego powołanego przez Radę Państwa PRL (sygn. akt II KZ 46/21).

Jak pisaliśmy wówczas na łamach rp.pl, chodzi o sędziego izby karnej SN, Marka Pietruszyńskiego. Orzeczenie w tej sprawie w Izbie Karnej SN wydał m.in. sędzia Antoni Bojańczyk, który do tej izby został przeniesiony jesienią 2020 r. przez I prezes SN Małgorzatę Manowską z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

W uzasadnieniu postanowienia Sąd Najwyższy wskazał m.in. na fakt całkowitego uzależnienia procesu nominacyjnego na stanowisko sędziego Sądu Warszawskiego Okręgu Sądowego w 1987 r. od Rady Państwa PRL.

Czytaj więcej

SN kwestionuje niezależność sędziego powołanego przez Radę Państwa PRL

W poniedziałek orzekająca jednoosobowo sędzia SN Barbara Skoczkowska podkreśliła, że w postanowieniu z 13 grudnia 2021 r. pominięto istotny fakt, że procedura powołań sędziowskich mających miejsce przed 1989 r. nie została w jakikolwiek prawnie relewantny sposób zakwestionowana. Powołania te miały oparcie w Konstytucji PRL z 1952 r., co samo w sobie nie może wpływać na uznanie wadliwości procedury w niej opisanej. W rozważaniach dotyczących pierwszych powołań do pełnienia urzędu sędziego przed 1989 r. przez organ władzy wykonawczej jakim była Rada Państwa, całkowicie natomiast pominięto, że po tym okresie dokonując wyboru ustrojowego, Polska opowiedziała się za ciągłością Państwa. W wyniku tego wyboru, sędziowie powołani przez Radę Państwa w okresie poprzedniego, niedemokratycznego systemu, zostali uznani również za sędziów na poziomie krajowym. Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej uznano ich również za sędziów unijnych, gdyż takie rozwiązanie zostało uznane przez instytucje Unii za zgodne z prawem Unii, które zapewnia istnienie stabilnych instytucji gwarantujących między innymi demokrację praworządność i ochronę praw człowieka - czytamy w komunikacie.

Sąd Najwyższy zaznaczył, że nigdy i nikt nie wykazał Krajowej Radzie Sądownictwa w składach kształtowanych do czasu zmian wprowadzonych nowelą z 2017 r., aby jej członkowie byli w jakikolwiek sposób uzależnieni od organów państwa czy też każdorazowo w danym okresie rządzącej partii. -  W tym też kontekście należy wskazać, że nie tylko sędzia M. P., ale również inni sędziowie, którzy otrzymali pierwszą nominację sędziowską od Rady Państwa PRL, w przypadku awansu po 1989 r. przechodzili cały proces nominacyjny, którego pośrednim elementem była obiektywna decyzja niezależnej Krajowej Rady Sądownictwa, która przedstawiała ją Prezydentowi RP, wybieranemu w wyborach demokratycznych. Po decyzji Prezydenta i powołaniu na kolejny wyższy urząd sędziowski, sędzia taki zawsze składał ślubowanie, w którym zobowiązywał się do przestrzegania wartości państwa demokratycznego - wskazano.

Sędziowie powołani przez Radę Państwa w okresie poprzedniego, niedemokratycznego systemu, zostali uznani również za sędziów na poziomie krajowym. Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej uznano ich również za sędziów unijnych, gdyż takie rozwiązanie zostało uznane przez instytucje Unii za zgodne z prawem Unii.

W konkluzji postanowienia z 24 stycznia 2022 r. wyraźnie zaznaczono, że faktycznie procedury powoływania sędziów w okresie PRL nie zapewniały odpowiednich gwarancji przestrzegania standardów niezawisłości sędziowskiej przewidzianych obecnie w traktatach Unii Europejskiej, której Polska jest członkiem dopiero od 1 maja 2004 r. Jednakże, aby twierdzić, że sędzia, który otrzymał pierwsze powołanie na urząd od Rady Państwa PRL przed 1989 r. nie jest niezawisły, konieczne jest wykazanie każdorazowo związku między jego procedurą nominacyjną a rzeczywistym wpływem na wynik konkretnej sprawy. - Ocena in abstracto w takim przypadku, tak jak to miało miejsce w tej sprawie w orzeczeniu z dnia 13 grudnia 2021 r., jest niezgodna z prawem, a więc jest niedopuszczalna - uznał SN.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Czytaj więcej

Test niezawisłości znów dzieli Sąd Najwyższy