Większość złożona z sędziów ze starych nominacji nie brała udziału w dwóch poprzednich turach wyborów i raczej nie weźmie udziału także w poniedziałkowym głosowaniu.
Jednak przy trzecim podejściu do wyborów zgodnie z ustawą o SN do uznania, że głosowanie jest ważne, wymagana jest obecność tylko jednej trzeciej sędziów izby. Do uzyskania kworum wystarczy więc tylko dziewięciu sędziów, a nowych jest dziesięciu, a oni w tych wyborach uczestniczą od samego początku.
Nie jest zresztą wykluczone, że w tej sytuacji w głosowaniu wezmą udział także „starzy". Rok temu w podobny sposób torpedowali wybory I prezesa SN, aż w końcu wzięli udział w głosowaniu nad wyborem kandydatów.
Czytaj więcej
13 z 23 sędziów opuściło po krótkiej dyskusji obrady czwartkowego zgromadzenia wyborczego, zrywając wymagane kworum.
Kierownictwo SN wskazuje, że obecne zgromadzenie zostało zwołane w trybie wskazanym przez ustawę o SN na wypadek zakończenia kadencji prezesa i niewybrania trzech kandydatów – jak się stało w tej izbie. W ramach tej procedury prezydent powierzył wykonywanie obowiązków prezesa izby pierwszej prezes SN prof. Małgorzacie Manowskiej, a jej pierwszym obowiązkiem jest zwoływanie zgromadzenia wyborczego aż do skutku. Na pierwszym winno być dwie trzecie sędziów, na kolejnym jedna druga – i takiego kworum nie udało się osiągnąć, ale teraz wystarczy tylko jedna trzecia sędziów izby.
Wśród faworytów wymienia się sędzię Joannę Misztal-Konecką, profesor prawa, przed nominacją do SN przez 15 lat najpierw asesor, a potem sędzia lubelskich sądów. W tym gronie są też sędziowie, którzy przeszli całą drogę od sądu rejonowego, przez okręgowy i apelacyjny, aż do SN. Z tej trójki prezydent mianuje nowego prezesa.
Skąd dystans, by nie powiedzieć bojkot, wyborów prezesa Izby Cywilnej? Starzy sędziowie wprost statusu sędziowskiego nowym sędziom nie odmawiają. Brak udziału w głosowaniu uzasadniają przegłosowaniem ich odroczenia jeszcze w czerwcu, przy pierwszym podejściu do tych wyborów. Do czasu zakończenia postępowań zainicjowanych pytaniami prejudycjalnymi SN do TSUE. A dotyczą one zgodności z prawem unijnym powołania nowych sędziów SN i skutków prawnych dokonanych przez nich czynności lub orzeczeń.
W ocenie sędziów odmawiających dotychczas udziału w tym głosowaniu wybór prezesa izby, którego uprawnienia dotyczą m.in. wyznaczania składów orzekających, przeprowadzony w wadliwej procedurze pogłębi chaos prawny, czego chcą uniknąć. Podobna argumentacja pojawiła się też w niedawnej decyzji tej izby w sprawie frankowiczów i skierowaniu pytań prejudycjalnych o status nowych sędziów do TSUE.