Sędziowie potrzebują jeszcze dodatkowego namysłu, aby wydać opinię. Będzie ona potrzebna, ponieważ premier Mateusz Morawiecki nie posłuchał apeli przedstawicieli Komisji Europejskiej i nie wycofał wniosku z Trybunału Konstytucyjnego.

Intencje Komisji oddaje wypowiedź zastępcy RPO dr. hab. Macieja Taborowskiego. Na stwierdzenie prawników strony rządowo-prezydenckiej, że premierowi chodzi jedynie o wyznaczenie granicy dozwolonej ingerencji TSUE w sprawy polskiego sądownictwa, zastępca RPO odpowiedział: – Właśnie dlatego, że są to pytania premiera, wyrok TK może mieć niezwykle duże konsekwencje, gdyby zakwestionował utrwalone relacje prawne Unia – państwa członkowskie.

Czytaj więcej

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska
TK przerywa rozprawę ws. wyższości Konstytucji nad prawem unijnym

Premier złożył wniosek po marcowym wyroku TSUE, który upoważnił NSA do niestosowania przepisów o wyłanianiu kandydatów na sędziów, co strona rządowa potraktowała jako ingerencję w sprawy nieprzekazane do kompetencji UE oraz namawianie sędziów do nieprzestrzegania konstytucji. Chodzi nie tyle o trzy przepisy traktatu o UE, ile o kontrolę norm, które powstały w wyniku prawotwórczej wykładni TSUE.

Przedstawiciele RPO wnosili, by wątpliwości premiera TK skierował do Luksemburga, na co prawnicy rządowi odpowiadali, że TSUE stałby się sędzią w swojej sprawie. RPO uznał to za niedorzeczność.