Dodał, że Krajowa Rada Sądownictwa, na czele której stoi, nie sprawuje nadzoru nad Sądem Najwyższym i w związku z tym, nie jest jej rolą komentowanie decyzji I prezes SN.
- Krajowa Rada Sądownictwa zajmuje się zadaniami powierzonymi jej w konstytucji i ustawie o KRS. Wydaje mi się, że gdyby każdy w tym kraju robił to, co do niego należy, byłoby to dla dobra państwa. Tak to dochodzi do dość specyficznej sytuacji, w której różne osoby wchodzą w różne role - dziennikarze wchodzą czasem w rolę prokuratorów, politycy w rolę sędziów, a sędziowie w rolę polityków. Staramy się tego uniknąć. Rada zajmuje się swoimi kompetencjami - oświadczył przewodniczący KRS.
Czytaj też:
Pierwsza prezes SN zamyka dyscyplinarki w sejfie
KRS wydała stanowisko. „Głęboki niepokój i rozczarowanie”
Pytany o przyszłość Izby Dyscyplinarnej SN, sędzia Styrna odpowiedział:
- Decyzje dotyczące zmian w funkcjonowaniu Izby Dyscyplinarnej, czy też w ogóle likwidacji tego organu, należą do polityków. Są to decyzje polityczne. I KRS i w ogóle sędziowie nie powinni ingerować w te decyzje, bo wchodzą w buty polityków - wyjaśnił szef KRS.
Styrna podtrzymał poparcie dla stanowiska KRS, która w wydanym przed tygodniem oświadczeniu uznała, że w orzeczeniu dotyczącym dyscyplinarek polskich sędziów TSUE "postanowił odnosić się nie do faktów", ale do "obaw i wrażeń, których uwzględnienie przynależy do sfery polityki i publicystyki".
- Rzeczywiście jest tak, że w uzasadnieniu orzeczenia TSUE znalazły się informacje stanowiące opinię o funkcjonowaniu Rady, a nie wskazano żadnych faktów, które miałyby świadczyć o tym, że Rada nie jest niezależna - stwierdził Paweł Styrna.
Na pytanie, czy obecnie jest dobry moment na zawieszenie funkcjonowania nowej KRS, przewodniczący KRS odpowiedział, że polskie prawo nie przewiduje zawieszenia funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa.
- Trudno sobie wyobrazić, żeby przewodniczący Rady jednoosobowo podjął decyzję o zawieszeniu instytucji, która ma charakter konstytucyjny. To jest po pierwsze, a po drugie, nie widzę żądnych przesłanek merytorycznych do podjęcia takiej decyzji - mówił sędzia Styrna. Jego zdaniem, z orzeczenia TSUE nie wynika, by takie decyzje miały być podejmowane "odnośnie Krajowej Rady Sądownictwa".
Szef KRS był też pytany o podpisany przez kilka tysięcy sędziów i kilkuset prokuratorów apel do władz o dostosowanie się do lipcowych orzeczeń TSUE. Sędzia przyznał, że nie podpisał apelu, gdyż jego zdaniem "takie zbieranie podpisów było zbędne", a sam apel nazwał "działaniem na wyrost".
- Wydaje się, że sędziowie, którzy zainicjowali tę akcję, starali się przekrzyczeć polityków, czy premiera, który zapowiedział wprost, że widzi potrzebę pewnych zmian - powiedział Paweł Styrna.