Rz: Katalog przewinień sędziowskich staje się coraz szerszy. Powodem dyscyplinarek jest już nie tylko pisanie uzasadnień latami, ale także grubiańskie zachowanie podczas kontroli drogowej, brak kultury na sali rozpraw i nepotyzm. Czy rzeczywiście z etyką wśród sędziów jest coraz gorzej?
Irena Kamińska: Niestety tak. Czasami obserwuję postawy, o których kiedyś, przed laty, nikt nie odważyłby się pomyśleć. Zniknęło przekonanie, że jesteśmy grupą zawodową szczególną, jedyną w swoim rodzaju poprzez odpowiedzialność, jaka na nas ciąży, i że to zobowiązuje do zachowania szczególnie wysokich standardów etycznych.
Doświadczeni adwokaci mówią, że starsze pokolenie sędziów pod względem etycznym bardzo się różni od tego, które dopiero wkracza do zawodu. Tak jest rzeczywiście?
Nie generalizowałabym oceny zachowań pod względem pokoleniowym. W każdym pokoleniu bowiem są sędziowie, na szczęście nieliczni, którzy nie powinni być sędziami. Ale rzeczywiście, przykłady zachowań nieetycznych zdarzają się coraz częściej. Są one utożsamiane z młodym pokoleniem, bo to młodych sędziów jest znacznie więcej na urzędach niż sędziów z mojego pokolenia.
O co więc chodzi?
To jest temat na bardzo długie opowiadanie. Powiem tylko, że poprawa kondycji etycznej stanu sędziowskiego to najważniejsze zadanie, jakie stoi przed sędziami. Nikt nie będzie nas szanował, ufał nam i nie będziemy autorytetem dla innych, dopóki sobie z tym nie poradzimy. Często – i znów muszę powiedzieć, że nie jest to powszechne, ale każdy taki wypadek czyni niezmierne szkody – nie szanujemy ludzi, którzy do nas przychodzą i wzajemnie sami siebie nie szanują.
Przy czym szacunek dla kolegi sędziego absolutnie nie oznacza milczącej akceptacji jego nagannych zachowań ani braku właściwej reakcji na nie. Całe zło na świecie bierze się z braku reakcji. Przyczyn problemów z etyką jest wiele, poczynając od systemu kształcenia (bo nikogo nie nauczy się etyki w szkole), a na ogólnej kondycji sądownictwa w Polsce kończąc.
—rozmawiała Agata Łukaszewicz