Najnowsze statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości nie napawają optymizmem: sprawa cywilna w sądzie trwa dziś o cztery miesiące dłużej niż w 2016 r., a proces gospodarczy trzy miesiące dłużej.
Ministerialne statystyki za pierwszy kwartał 2017 r. nie dziwią sędziów, ale resort sprawiedliwości zapewnia, że wkrótce będzie lepiej.
– Ze sprawnością rzeczywiście jest gorzej – przyznaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.
Tłumaczy jednak, że powód jest prozaiczny: nie udało się wprowadzić reformy usprawniającej pracę sądów. Jak jednak zapewnia wiceminister, sytuacja się poprawi.
– Gotowa jest już nowela procedury karnej i cywilnej pod kątem uproszczenia procedur – zapowiada. – Wkrótce uruchomione zostaną także wolne dziś etaty sędziowskie. 300 asesorów w rejonie może się pojawić już w lipcu. Wyniki sprawności będą zatem lepsze.
Mniej optymistycznie patrzy na to sędzia Barbara Piwnik z Sądu Okręgowego w Warszawie.
– Gorsze statystyki nie są dla mnie żadnym zaskoczeniem – mówi. – Dopóki z Sejmu wychodzić będą takie legislacyjne potworki jak dziś, a resort zamiast zabrać się do naprawiania sądownictwa będzie uruchamiać kolejne batalie podobne do tej o Krajową Radę Sądownictwa, to w wymiarze sprawiedliwości dobrze nie będzie – uważa.
Na przyspieszenie procesów sędzia Piwnik ma oryginalny pomysł.
– Zabrać sędziom z sal rozpraw monitory, by przestali się skupiać na protokołach. Zrezygnowałabym też z asystentów, bo nie mogę sobie pozwolić, by asystent za mnie pisał uzasadnienia do wyroku, gdy to ja byłam na sali rozpraw i ogłaszałam wyrok.
– Są jednak sprawy, które można sędziom odjąć, np. decyzje o kosztach postępowania. Niech to robi referendarz albo asystent, ale pod własnym nazwiskiem – uważa sędzia.
W zapewnienia Ministerstwa Sprawiedliwości, że będzie lepiej, nie do końca wierzy sędzia Tomasz Marczyński, wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
– Resort nie robi nic w tym kierunku – uważa. Dodaje, że wręcz szkodzi sprawności postępowania, bo podejmuje działania, które ją pogarszają. – Blokuje ok. 700 etatów. W związku z tym stale rosnącą liczbę spraw sądzi dużo mniej sędziów – podaje. Kolejny powód to brak jakiegokolwiek projektu, który w zapowiadanej od półtora roku reformie sądownictwa usprawniłby pracę sędziów. – Resort skupił się na ich upolitycznieniu.
W ogłoszonych do tej pory przez Zbigniewa Ziobrę założeniach reformy znalazły się propozycje, które ucieszyły sędziów. To ograniczenie kognicji sądów poprzez wyprowadzenie z nich spraw o wykroczenia (mieliby je rozstrzygać sędziowie pokoju) i rozwój mediacji.