Malarstwo, kaligrafia, drzeworyt barwny i estampaże, ceramika, przedmioty z brązu, nefrytu, laki i szkła, rzeźba w drewnie, kości słoniowej i kamieniu oraz meble i tkaniny – wystawa będzie pokazem najcenniejszych i najciekawszych zabytków z kolekcji sztuki chińskiej Muzeum Narodowego w Warszawie.

Zobacz galerię zdjęć

Eksponowane obiekty w większości pochodzą z epok Ming (1368 – 1644) i Qing (1644 – 1911) oraz z XX wieku. Kolekcja chińska budowana jest w MNW od 1911 roku, powstawała i rozwijała się dzięki darom i zakupom. Jej zaczątek stanowi zespół wyrobów porcelanowych zapisanych przez Leopolda Méyeta i przekazanych w 1915 roku. Do najważniejszych ofiarodawców należy Ignacy Jan Paderewski.

Muzyk, polityk i mąż stanu zapisał Muzeum Narodowemu w testamencie w 1930 r. swoją bogatą kolekcję rzemiosła artystycznego, wyroby metalowe zdobione techniką emalii komórkowej (cloisonné) i emalii malowanej. Są to kadzielnice, naczynia rytualne, wazony i drobne przedmioty zdobione według archaicznych wzorców lub pokryte ornamentem przedstawiającym świat chińskich symboli i wierzeń.

Wizerunki bóstw buddyjskich, taoistycznych, przedstawicieli konfucjanizmu oraz ludowych wierzeń są jednym z ważniejszych wątków podejmowanych przez artystów drzeworytników w Chinach. Przedstawienia tego rodzaju stanowią znaczącą część kolekcji Witolda Jabłońskiego. Zasłużony polski sinolog w latach 1930 – 1932 odbył długą podróż po centralnych i zachodnich Chinach. Podczas tej egzotycznej wyprawy odwiedził prawie 15 ośrodków drzeworytniczych, z których przywiózł ponad 700 drzeworytów.

– Nie mamy co się wstydzić naszych zbiorów, są absolutnie na europejskim poziomie, choć oczywiście daleko nam do tych, jakie są w Paryżu, Berlinie czy Lizbonie – mówi komisarz wystawy prof. Tadeusz Majda.

Obiekty zza muru zaczęły trafiać do Europy od XVII wieku, apogeum zainteresowania przypada na XVIII i XIX wiek. Przywozili je podróżnicy, ambasadorowie, ale głównie kupcy. Dlatego najpierw trafiały do portów w Hiszpanii i Portugalii. Stamtąd były rozwożone po dworach całej Europy. – Popyt był bardzo duży, bo w XVIII wieku panowała moda na chińszczyznę, urządzano w takim stylu biblioteki, gabinety, salony. Przywożono niemal wszystko: obrazy, ceramikę, meble, porcelanę, szaty, popularne były pary wazonów o identycznej wielkości.

– W Chinach zorientowano się, że popyt na ich produkty jest bardzo duży. Zaczęły powstawać specjalne manufaktury produkujące wyłącznie na eksport. Kupcy wiedzieli, co najbardziej podoba się klientom, i to zamawiali. Dochodziło nawet do takich sytuacji, że w Europie bywały bardzo modne wzory, które w Chinach niemal nie występowały albo które uważano za mniej wartościowe – opowiada Majda.

Tylko nieliczni kolekcjonerzy jeździli do Chin osobiście, większość zdawała się na marszandów, ambasadorów, podróżnych, kupców.

– „Za wielkim murem" to początek współpracy polskich muzeów narodowych z naszym chińskim odpowiednikiem. Profesor Maria Poprzęcka przygotowuje wielką wystawę polskiej sztuki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, którą pokażemy w Pekinie w 2015 roku. Dwa lata później oczekujemy rewizyty – mówi Piotr Rypson, zastępca dyrektora MNW.

„Za Wielkim Murem. Sztuka chińska ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie" ,  9 marca – 12 maja