Płace realnie tracą na swojej wartości już kwartał. Nominalny fundusz płac jest o 1,6proc. wyższy niż przed rokiem, a realny niższy – o 2,1 proc.
Mniejsze niż przed miesiącem jest również zatrudnienie, wynosi 5,51 mln osób. Spadło nieznacznie w skali miesiąca ( o 0,1 pkt proc) i jest na tym samym poziomie co rok temu.
Ekonomiści, którzy nie prognozowali tak niskiego wzrostu wynagrodzeń we wrześniu ( konsensus na poziomie 2,7 proc) uważają, że na danych GUS zaważyła sytuacja w budownictwie i w branżach współpracujących z budownictwem. Przypominają o różnicach statystycznych ( związanych z liczbą dni roboczych w tym i w zeszłym roku). Obawiają się, że w najbliższych miesiącach wzrosty będą równie niskie, albo nawet płaca nominalnie może nie rosnąć.
- Dzisiejsze dane wskazują, że dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zaczyna dramatycznie hamować pomimo wciąż wysokiej inflacji. – uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku SA. Zwraca uwagę, że w całym kwartale przeciętne wynagrodzenie spadły realnie o 1,6 proc. w skali roku. Pod względem spadku realnych płac , III kw. był najgorszy od IV kw. 2004 r.
- Brak wzrostu płac w tempie, które rekompensowałoby poziom inflacji wynika z wyjątkowo szybko pogarszającej się sytuacji finansowej przedsiębiorstw, zwłaszcza w zakresie spadku nowych zamówień i narastających zatorów płatniczych. – dodaje ekonomista . Przypomina, że dodatkowym czynnikiem hamującym wzrost wynagrodzeń jest obowiązująca od lutego br. wyższa o 2 pkt. proc. składka rentowa, która zmniejszyła możliwość firm do podnoszenia wynagrodzeń. Także coraz szybciej rosnące bezrobocie powstrzymuje pracowników przed żądaniami wzrostu wynagrodzeń.
- Także zwolnienia grupowe w budownictwie mogą zaważyć na dalszych spadkach przeciętnego zatrudnienia – uważa Piotr Piękoś, analityk Banku Pekao.
Dzisiejsze dane z rynku pracy potwierdzają słabość popytu krajowego, w szczególności silnie hamującą dynamikę spożycia prywatnego w III kwartale.
Ale Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK zwraca uwagę na to, iż obniżanie wynagrodzeń jest stosunkowo trudne i tak szybki spadek dynamiki w skali gospodarki wymagałby wyraźnej restrukturyzacji, czego jednak nie widać w danych o zatrudnieniu. - Możliwe jest jednak, że mamy do czynienia z innym procesem, świadczącym pozytywnie o elastyczności polskiego rynku pracy. Obniżenie wynagrodzeń odbywać się może poprzez ograniczenie wykorzystania istniejącego zasobu pracy (redukcję godzin nadliczbowych, lub ograniczenie czasu pracy w miejsce zwolnień). – tłumaczy ekonomista.
Z danych GUS wynika, że od stycznia liczba zatrudnionych w firmach gdzie pracuje od dziesięciu osób obniżyła się już o 37 tys. osób, wobec wzrostu o 14 tys. w zeszłym roku przez dziewięć miesięcy. Ale na co zwraca uwagę Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK to, że roczna dynamika zatrudnienia trzeci miesiąc z rzędu pozostała na poziomie zerowym wynika z zaokrąglenia do jednego miejsca po przecinku: - Poziom przeciętnego zatrudnienia po raz pierwszy od 2,5 roku był nieznacznie niższy niż rok wcześniej – tłumaczy analityk.
Dane potwierdziły, że póki co nie widać żadnych oznak ożywienia popytu na pracowników w polskich firmach. Analitycy oczekują wyraźnego obniżenia stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.