Przeciętnie ekonomiści oceniali, że w lipcu w USA przybyło 180 tys. etatów. W czerwcu zatrudnienie wzrosło, według zrewidowanych danych, o 292 tys., najbardziej od października ub.r.

Koniunktura na rynku pracy jest istotna dla perspektyw polityki pieniężnej w USA, bo Rezerwa Federalna ma tzw. podwójny mandat. Musi dbać nie tylko o stabilność cen, ale też wysoki poziom zatrudnienia.

Przedstawiciele Fedu podkreślali jednak ostatnio, że pomimo dobrej koniunktury na rynku pracy płace rosną w umiarkowanym tempie, ograniczając ryzyko nadmiernego wzrostu inflacji. W lipcu średnia godzinowa płaca w USA zwiększyła się o 2,6 proc. rok do roku, tak samo jak w czerwcu.

Pomimo wyższego od oczekiwań wzrostu zatrudnienia, stopa bezrobocia w USA utrzymała się na poziomie 4,9 proc., zamiast spaść do 4,8 proc., jak przewidywali ekonomiści. To efekt wzrostu aktywności zawodowej Amerykanów.

- W naszej ocenie całokształt danych gospodarczych z USA tj. silna koniunktura konsumencka oraz osłabienie koniunktury w biznesie przejawiające się m.in. niskim tempem inwestycji, powinien utrzymywać impas w amerykańskiej polityce monetarnej. Zakładamy, że następna podwyżka stóp procentowych nastąpi dopiero w I kwartale 2017 r. – napisali jeszcze przed publikacją danych z rynku pracy ekonomiści ING Banku Śląskiego.

Pierwszej od dekady podwyżki stóp procentowych Fed dokonał w grudnia ub.r.