Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK), obliczany przez Polski Instytutu Ekonomiczny i Bank Gospodarstwa Krajowego na podstawie ankiety wśród 500 przedsiębiorstw, spadł we wrześniu do 109,6 pkt ze 110,9 pkt miesiąc wcześniej. Utrzymał się tym samym powyżej neutralnego poziomu 100 pkt, co oznacza przewagę pozytywnych ocen nad negatywnymi.

Spośród pięciu wyróżnionych w badaniu sektorów gospodarki, MIK wzrósł we wrześniu tylko w handlu (o 3,8 pkt, do 110,9 pkt). – Może to być związane z sezonowymi zmianami zachowań konsumenckich. Dane o mobilności ludzi czy ruchu samochodów pokazują stopniowy powrót z wakacji, a co za tym idzie przesunięcie wydatków z usług turystycznych, rekreacyjnych czy gastronomicznych do handlu, co podnosi popyt w księgarniach, sklepach odzieżowych, sklepach z elektroniką, ale też budowlanych i z wyposażeniem wnętrz – skomentował Paweł Śliwowski, kierownik zespołu Strategii w PIE.

Do zniżki MIK we wrześniu przyczyniło się m.in. wyhamowanie wzrostu sprzedaży przedsiębiorstw oraz liczby nowych zamówień. Mimo to ankietowane przedsiębiorstwa z optymizmem patrzą w przyszłość. Świadczy o tym choćby to, że nadal więcej z nich planuje zwiększyć zatrudnienie (16 proc.), niż je zmniejszyć (6 proc.). Przy tym najsilniejszy popyt na pracowników widać w budownictwie oraz branży transportowo-logistycznej. Zdecydowanie więcej przedsiębiorstw zamierza też w najbliższych miesiącach podwyższać wynagrodzenia (13 proc.), niż je obniżać (3 proc.).

Spośród ankietowanych przez PIE i BGK firm 15 proc. deklaruje, że ma niewystarczające moce produkcyjne, aby sprostać bieżącemu i oczekiwanemu popytowi. Zbyt duże moce ma 6 proc. firm. Różnica między tymi odsetkami wynosi więc 9 pkt proc., po 8 pkt proc. w sierpniu. To może zwiastować ożywienie w inwestycjach.

- Poprawiająca się ogólna sytuacja gospodarcza oraz stabilizacja sytuacji finansowej na dobrym poziomie powinny sprzyjać wzrostowi aktywności inwestycyjnej. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na rosnący odsetek firm deklarujących poprawę dostępu do finansowania – ocenił Mateusz Walewski, główny ekonomista BGK.

Na to, że dynamiczne ożywienie gospodarcze, widoczne w II kwartale, straciło impet, wskazują również ekonomiści z banku Pekao. W ich ocenie, PKB Polski ma w tym roku szansę na wzrost o 5 proc., a nie o 5,5 proc., jak dotąd sądzili.