Pracownicy fabryki Frito-Lay (firma jest częścią PepsiCo) po dwudziestu dniach strajku doprowadzili do ratyfikacji umowy z firmą. Strajk spowodowany był obniżoną jakością życia wynikającą z warunków pracy – w tym długich godzin pracy, przymusowych nadgodzin i stagnacji płac.

Zgodnie z umową robotnicy zapewnili sobie gwarantowany dzień wolny w każdym tygodniu pracy. Dodatkowo, zgodnie z oświadczeniem, jakie Frito-Lay przesłała CNN Business, wyeliminowane mają zostać tak zwane „samobójcze zmiany" czy też „ściśnięte zmiany" (pracownicy zwą je samobójczymi) polegające na tym, że pracownicy spędzają w pracy 12 godzin (8 podstawowych plus 4 przymusowe nadgodziny) bez oglądania się na to, ile godzin po zakończeniu zmiany będą mieli na odpoczynek. Liderzy związkowi mówili mediom, że odstępy między takimi zmianami nie tylko nie pozwalały na spędzanie czasu z rodziną, ale nawet często nie zostawiały czasu na sen.

Frito-Lay zobowiązała się także, do umożliwienia związkowcom wywierania wpływu na kwestie kadrowe i liczbę nadgodzin. Umowa ze związkiem zawodowym obejmuje także zapis o wzroście wynagrodzenia o 4 procent dla wszystkich pracowników zatrudnionych co najmniej 2 lata.

- Robotnicy pokazali światy, że zrzeszeni w związkach ludzie pracy mogą przeciwstawić się największym firmom spożywczym na świecie i ogłosić zwycięstwo dla siebie, swoich rodzin i społeczności – stwierdził, cytowany przez CNN, Anthiny Shelton, przewodniczący Międzynarodowego Związku Pracowników Piekarnictwa, Cukiernictwa, Przemysłu Tytoniowego i Młynarzy Zboża.

- Przez cały czas negocjowaliśmy w dobrej wierze z przedstawicielami związków, aby zająć się najbardziej palącymi obawami dotyczącymi godzin pracy i nadgodzin. Wierzymy, że nasze podejście do rozwiązania tych strajków pokazuje, jak słuchamy naszych pracowników, a gdy pojawiają się obawy, są one poważnie traktowane i rozwiązywane – stwierdziło Frito-Lay w oświadczeniu wydanym po zatwierdzeniu umowy.

Trwający dwadzieścia dni strajk był pierwszym strajkiem w mieszczącym się w Topece zakładzie. Przed strajkiem Frito-Lay oferował pracownikom ograniczenie liczby nadgodzin do 60. miesięcznie i obiecywał zakończenie „samobójczych zmian". Koncern twierdzi też konsekwentnie, że wszelkie stwierdzenia dotyczące długiego czasu pracy były „rażąco przesadzone".