Ukraina: na rynku zbóż mamy katastrofę

Najwięksi ukraińscy producenci zbóż ograniczają zasiewy zbóż ozimych po tym, jak Rosja zablokowała główny szlak eksportowy Morza Czarnego. To może zmienić sytuację na światowych rynkach na następne dwa lata.

Publikacja: 03.08.2023 13:13

Ukraina: na rynku zbóż mamy katastrofę

Foto: Bloomberg

A zdaniem analityków rynków rolnych jedynym beneficjentem w takiej sytuacji pozostanie Rosja.

Ukraińscy rolnicy, nawet ci, których pola nie zostały zaminowane, znaleźli się w fatalnej sytuacji. Mają ograniczoną przestrzeń magazynową, ale tam zalegają zboża z zeszłorocznych zbiorów, których nie mają jak wywieźć.

Czytaj więcej

Ukraińskie zboże może popłynąć do Kłajpedy

Alternatywny korytarz żeglugowy wzdłuż Dunaju jest drogi i brakuje mu przepustowości, a rosyjskie drony atakują porty zbożowe na rzece. Ukraina przekierowała część eksportu zbóż transportem kolejowym, drogowym i rzecznym przez swoich europejskich sąsiadów, ale to rozwiązanie powoduje napięcia. Polska, Słowacja i Węgry, a także Bułgaria i Rumunia już zakazały zakupu ukraińskiego zboża po tym, jak spadające ceny wywołały protesty rolników.

W tej sytuacji alternatywną drogę zaproponowali Litwini, którzy widzą możliwość wykorzystania portów bałtyckich do tranzytu ukraińskiego eksportu produktów rolnych. To jednak również niedoskonałe rozwiązanie, bo może nawet podwoić koszty wysyłki – ze względu na dodatkową odległość do terminali na Bałtyku. Wiadomo jednak, że Unia Europejska rozważa dofinansowanie tych kosztów.

Mniej rzepaku i pszenicy

Na rynku zbóż mamy kompletną katastrofę. Zdecydowanie możemy już zaobserwować spadek pszenicy ozimej i jęczmienia oraz żyta ozimego – powiedział Bloombergowi Roman Slaston, prezes ukraińskiego zrzeszenia agrobiznesu IMC. Ukraińscy rolnicy już ograniczają zasiewy pszenicy o prawie jedną trzecią.  Nie będziemy także już siać rzepaku ozimego i planujemy uprawę o prawie jedną trzecią mniejszą. Obecnie nie można sprzedawać żadnych zbóż, ponieważ ceny są poniżej kosztów produkcji  mówił Roman Slaston.

Czytaj więcej

Litwa przyjmie zboże z Ukrainy. Kłajpeda gotowa do eksportu

Inna grupa rolników, zrzeszona w organizacji Astarta, także zmniejszyła zasiewy tej rośliny. Tradycyjnie Ukraina wysyłała zboże na cały świat ze swoich portów położonych nad Morzem Czarnym. Rosjanie początkowo zablokowali tę trasę po inwazji w lutym zeszłego roku, ale ostatecznie porozumienie w sprawie bezpiecznego korytarza wynegocjowane przez ONZ i Turcję umożliwiło wznowienie eksportu. Po roku dostaw, które były wielokrotnie zakłócane przez Moskwę, Rosja ostatecznie wycofała się z umowy w zeszłym miesiącu. Od tego czasu rosyjskie drony nasiliły ataki na infrastrukturę zbożową na Ukrainie, atakując kluczowe porty nad Dunajem i prowadząc ostrzał rakietowy sprzętu w terminalu towarowym w obwodzie odeskim.

Jak dotąd, wpływ tych czynników na obszary zasiewów ozimych pszenicy, jęczmienia i rzepaku jest trudny do oceny, ponieważ ulewne deszcze opóźniają zbiory wcześniejszych upraw. Kluczowymi miesiącami dla zasiewów upraw ozimych są tutaj sierpień i wrzesień.

W workach na polach

Według Międzynarodowej Rady Zbożowej całkowita produkcja zbóż na Ukrainie spadła już w tym roku o 37 proc. w porównaniu z poziomem przedwojennym. Rosyjska inwazja pozbawiła Ukraińców pól uprawnych i zakłóciła prace polowe, ponieważ rolnicy zanim wejdą z zasiewami na pola muszą z nich usunąć miny i niewypały. Niezbędna jest do tego pomoc wojska, które jest zaangażowane na froncie. Rosyjskie ataki na ukraińskie porty rzeczne pogłębiają problemy, ponieważ właściciele statków obawiają się tam wpływać. W tej sytuacji zamknięcie korytarza Morza Czarnego grozi ograniczeniem dostaw pszenicy do końca 2024 roku.

Czytaj więcej

Świat coraz mniej boi się zbożowych gróźb Rosji

Według Alexa Lisicy, dyrektora generalnego w IMC plony gromadzone są na polach w workach, ponieważ nie ma gdzie ich magazynować. — Po prostu przechowujemy je w nadziei, że będziemy mogli je później sprzedać – mówi. Z kolei grupa rolników zrzeszonych w HarvEast, która wcześniej straciła znaczną część swojej ziemi z powodu inwazji poinformowała, że zdecydowała się na odłogowanie 10-15 proc. najmniej produktywnego areału . — Przy obecnych cenach produktów rolnych, biorąc pod uwagę problemy logistyczne i ilość plonów uzyskiwanych z gruntów o niskiej produktywności, nie będzie można na tym zarobić – powiedział prezes HarvEastu, Dmitrij Skorniakow. W regionie kijowskim firma planuje siać o połowę mniej pszenicy ozimej niż w ubiegłym sezonie.

Podobnie jak w tym sezonie, głównym beneficjentem wyzwań stojących przed ukraińskimi hodowcami pszenicy do 2024 roku będzie Rosja — nie ma wątpliwości Hélène Duflot, analityczka rynku zbóż w Strategie Grains. Jej zdaniem Rosjanie dodatkowo zyskują jeszcze z powodu problemów z pogodą, z jakimi borykają się inni kluczowi eksporterzy zboża, Kanada, Australia i Argentyna. — To Rosja będzie decydowała o cenach na rynku — uważa Hélène Duflot.

A zdaniem analityków rynków rolnych jedynym beneficjentem w takiej sytuacji pozostanie Rosja.

Ukraińscy rolnicy, nawet ci, których pola nie zostały zaminowane, znaleźli się w fatalnej sytuacji. Mają ograniczoną przestrzeń magazynową, ale tam zalegają zboża z zeszłorocznych zbiorów, których nie mają jak wywieźć.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rolnictwo
Jest cło zaporowe na zboże i oleje z Rosji i Białorusi. Poruszenie na Kremlu
Rolnictwo
Nietypowe żniwa w Bułgarii. Zbierają cud o trzydziestu płatkach
Rolnictwo
Polskie ekologiczne uprawy prezentują się słabo
Rolnictwo
Słaba koniunktura obniża sprzedaż ciągników
Rolnictwo
Michał Kołodziejczak: Związek rolniczy Orka istnieje na razie tylko w Sejmie
Rolnictwo
Tajemnicza głodówka w Sejmie nieistniejącego związku