A zdaniem analityków rynków rolnych jedynym beneficjentem w takiej sytuacji pozostanie Rosja.

Ukraińscy rolnicy, nawet ci, których pola nie zostały zaminowane, znaleźli się w fatalnej sytuacji. Mają ograniczoną przestrzeń magazynową, ale tam zalegają zboża z zeszłorocznych zbiorów, których nie mają jak wywieźć.

Czytaj więcej

Ukraińskie zboże może popłynąć do Kłajpedy

Alternatywny korytarz żeglugowy wzdłuż Dunaju jest drogi i brakuje mu przepustowości, a rosyjskie drony atakują porty zbożowe na rzece. Ukraina przekierowała część eksportu zbóż transportem kolejowym, drogowym i rzecznym przez swoich europejskich sąsiadów, ale to rozwiązanie powoduje napięcia. Polska, Słowacja i Węgry, a także Bułgaria i Rumunia już zakazały zakupu ukraińskiego zboża po tym, jak spadające ceny wywołały protesty rolników.

W tej sytuacji alternatywną drogę zaproponowali Litwini, którzy widzą możliwość wykorzystania portów bałtyckich do tranzytu ukraińskiego eksportu produktów rolnych. To jednak również niedoskonałe rozwiązanie, bo może nawet podwoić koszty wysyłki – ze względu na dodatkową odległość do terminali na Bałtyku. Wiadomo jednak, że Unia Europejska rozważa dofinansowanie tych kosztów.

Mniej rzepaku i pszenicy

Na rynku zbóż mamy kompletną katastrofę. Zdecydowanie możemy już zaobserwować spadek pszenicy ozimej i jęczmienia oraz żyta ozimego – powiedział Bloombergowi Roman Slaston, prezes ukraińskiego zrzeszenia agrobiznesu IMC. Ukraińscy rolnicy już ograniczają zasiewy pszenicy o prawie jedną trzecią.  Nie będziemy także już siać rzepaku ozimego i planujemy uprawę o prawie jedną trzecią mniejszą. Obecnie nie można sprzedawać żadnych zbóż, ponieważ ceny są poniżej kosztów produkcji  mówił Roman Slaston.

Czytaj więcej

Litwa przyjmie zboże z Ukrainy. Kłajpeda gotowa do eksportu

Inna grupa rolników, zrzeszona w organizacji Astarta, także zmniejszyła zasiewy tej rośliny. Tradycyjnie Ukraina wysyłała zboże na cały świat ze swoich portów położonych nad Morzem Czarnym. Rosjanie początkowo zablokowali tę trasę po inwazji w lutym zeszłego roku, ale ostatecznie porozumienie w sprawie bezpiecznego korytarza wynegocjowane przez ONZ i Turcję umożliwiło wznowienie eksportu. Po roku dostaw, które były wielokrotnie zakłócane przez Moskwę, Rosja ostatecznie wycofała się z umowy w zeszłym miesiącu. Od tego czasu rosyjskie drony nasiliły ataki na infrastrukturę zbożową na Ukrainie, atakując kluczowe porty nad Dunajem i prowadząc ostrzał rakietowy sprzętu w terminalu towarowym w obwodzie odeskim.

Jak dotąd, wpływ tych czynników na obszary zasiewów ozimych pszenicy, jęczmienia i rzepaku jest trudny do oceny, ponieważ ulewne deszcze opóźniają zbiory wcześniejszych upraw. Kluczowymi miesiącami dla zasiewów upraw ozimych są tutaj sierpień i wrzesień.

W workach na polach

Według Międzynarodowej Rady Zbożowej całkowita produkcja zbóż na Ukrainie spadła już w tym roku o 37 proc. w porównaniu z poziomem przedwojennym. Rosyjska inwazja pozbawiła Ukraińców pól uprawnych i zakłóciła prace polowe, ponieważ rolnicy zanim wejdą z zasiewami na pola muszą z nich usunąć miny i niewypały. Niezbędna jest do tego pomoc wojska, które jest zaangażowane na froncie. Rosyjskie ataki na ukraińskie porty rzeczne pogłębiają problemy, ponieważ właściciele statków obawiają się tam wpływać. W tej sytuacji zamknięcie korytarza Morza Czarnego grozi ograniczeniem dostaw pszenicy do końca 2024 roku.

Czytaj więcej

Świat coraz mniej boi się zbożowych gróźb Rosji

Według Alexa Lisicy, dyrektora generalnego w IMC plony gromadzone są na polach w workach, ponieważ nie ma gdzie ich magazynować. — Po prostu przechowujemy je w nadziei, że będziemy mogli je później sprzedać – mówi. Z kolei grupa rolników zrzeszonych w HarvEast, która wcześniej straciła znaczną część swojej ziemi z powodu inwazji poinformowała, że zdecydowała się na odłogowanie 10-15 proc. najmniej produktywnego areału . — Przy obecnych cenach produktów rolnych, biorąc pod uwagę problemy logistyczne i ilość plonów uzyskiwanych z gruntów o niskiej produktywności, nie będzie można na tym zarobić – powiedział prezes HarvEastu, Dmitrij Skorniakow. W regionie kijowskim firma planuje siać o połowę mniej pszenicy ozimej niż w ubiegłym sezonie.

Podobnie jak w tym sezonie, głównym beneficjentem wyzwań stojących przed ukraińskimi hodowcami pszenicy do 2024 roku będzie Rosja — nie ma wątpliwości Hélène Duflot, analityczka rynku zbóż w Strategie Grains. Jej zdaniem Rosjanie dodatkowo zyskują jeszcze z powodu problemów z pogodą, z jakimi borykają się inni kluczowi eksporterzy zboża, Kanada, Australia i Argentyna. — To Rosja będzie decydowała o cenach na rynku — uważa Hélène Duflot.