Na komisarza, który będzie rządził Krakowem do wyboru nowego prezydenta, premier wyznaczył Stanisława Kracika, najporządniejszego z zastępców Aleksandra Miszalskiego. Teraz młode wilczki prawicy skomlą z przerażenia: „nie po to odwołaliśmy Miszalskiego, żeby jego zastępca został komisarzem!”
Rozwiązując struktury w Małopolsce, Donald Tusk wysyła prosto z Warszawy sygnał wszystkim strukturom w Polsce, że nie macie czekać na... sygnał z Warszawy. Macie gryźć trawę i codziennie się bić. Inaczej nie ma szans na rządy po 2027 roku.