Na razie wiadomo, że Donald Trump i reżim ajatollahów ogłosili to samo: zostanie podpisane wstępne porozumienie pokojowe. Prezydent USA poinformował o tym „Wielkim Dealu” w niedzielę, gdy świętował swoje 80. urodziny.
W Iranie odpowiednie oświadczenie wydano, gdy zaczął się tam już poniedziałek. Różnica czasu pozwoliła, by nie wyglądało to z ich strony jak prezent dla przywódcy kraju, któremu Irańczycy, nie bez powodu, nie ufają.
Czytaj więcej
Wszystko wskazuje na to, że wojna USA z Iranem zbliża się do końca. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem cieśnina Ormuz zostanie otwarta. Do tr...
Porozumienie USA-Iran ma zostać podpisane 19 czerwca w Szwajcarii
Wstępne porozumienie ma być podpisane w piątek w Szwajcarii. To z kolei pierwszy podał Shehbaz Sharif, premier Pakistanu, kraju, który od dwóch miesięcy był głównym negocjatorem. To w Islamabadzie odbyło się pierwsze spotkanie delegacji USA i Iranu na wysokim szczeblu. Przeniesienie areny wielkich wydarzeń do Szwajcarii (konkretnie do Genewy) nie jest zapewne tym, o czym Pakistańczycy marzyli, ale ich mediacja będzie nadal potrzebna, podobnie jak Katarczyków, Turków i kilku innych graczy z Bliskiego Wschodu.
W Szwajcarii podpis ze strony USA ma złożyć wiceprezydent J. D. Vance, który stał na czele delegacji amerykańskiej podczas szczytu w Islamabadzie 11-12 kwietnia, ale niewykluczone, że na uroczystości pojawi się sam Donald Trump. Miałby niedaleko z francuskiego Évian, gdzie od poniedziałku do środy odbywa się szczyt G7 z jego udziałem.
Czytaj więcej
Jeszcze wiele przeszkód się pojawi. Ale Pakistańczykom udało się ściągnąć wysokiej rangi polityków z USA i Iranu na negocjacje do swojej stolicy, I...
Cieśnina Ormuz i Liban. Dwa punkty porozumienia USA z Iranem zwracają uwagę
Na razie wybijają się dwa punkty porozumienia, na które zgodziły się obie strony. I tak się składa, że są to punkty, które wyróżniali Irańczycy. Po pierwsze – odblokowanie cieśniny Ormuz, na czym zależało oczywiście i Ameryce oraz wszystkim krajom, których dotknęły skutki jej przymknięcia. Ale skoro Irańczycy się na to godzą, to zapewne uznali, że ten punkt porozumienia jest dla nich korzystny. To znaczyłoby najprawdopodobniej, że nie wrócimy do zasad ruchu w ważnej dla gospodarki światowej cieśninie, które obowiązywały przed rozpoczęciem 28 lutego przez USA i Izrael wojny przeciw Iranow.
Iran wymyślił nowy sposób na pobieranie opłat od przepływających przez Ormuz statków – taki, by nie nazwać ich opłatami za przepływ, ale za usługi i za ekologię. Otwarcie cieśniny (obustronne, bo Ameryka blokuje obecnie irańskie porty) miało nastąpić od razu, ale Trump szybko naniósł poprawkę: stanie się to w piątek. On wciąż uważa, że ruch będzie się odbywał bez opłat, ale nie wspomina jakich.
Czytaj więcej
Dwie najważniejsze teraz dla Iranu kwestie w rozmowach z USA to zasady otwarcia cieśniny Ormuz i objęcie pokojem także Libanu – mówi „Rzeczpospolit...
Drugi punkt „Wielkiego Dealu” to zakończenie wojny na całym Bliskim Wschodzie, łącznie z Libanem. Przyznał to i Donald Trump, co bardzo niepokoi amerykańskiego supersojusznika, Izrael. Izraelczycy jeszcze w niedzielę przeprowadzili ataki na przedmieścia libańskiej stolicy, uznali je za niezbędne w walce z tamtejszymi powiązanymi z Iranem radykałami z Hezbollahu. Trump już wcześniej tracił cierpliwość do swojego bliskiego przyjaciela Beniamina Netanjahu, który przeszkadza w załatwieniu „Wielkiego Dealu na rzecz Pokoju i Bezpieczeństwa dla Całego Regionu”.
W niedzielę, już właściwie oficjalnie, poznaliśmy słowa, których wściekły Trump używa mówiąc o działaniach Netanjahu: „Dlaczego musiał przeprowadzić ten p…ony atak (chodzi o niedzielny atak na Liban, gdy prezydent USA zapowiedział już, że tego dnia ogłosi, że dogadał się z Irańczykami). Byłem tak wkurzony. Dałem mu to do zrozumienia”.
Używając kolejnych brzydkich słów, odniósł się do braku zrozumienia ze strony izraelskiego premiera dla wagi wydarzeń. Jest to „właściwie oficjalne”, bo napisał to Barak Ravid z amerykańskiego portalu Axios, który był świeżo po kolejnej (on często je prowadzi) rozmowie telefonicznej z Trumpem.
Co zrobi Izrael, czy się podporządkuje? To nie jest takie pewne. Wydaje się, że Trump ma na Izraelczyków mniejszy wpływ, niż reżim ajatollahów na Hezbollah, który, aby porozumienie miało szansę na przetrwanie, musi zakończyć ataki dronami i rakietami na północny Izrael.
Inne punkty porozumienia. Czego chce Iran?
To tylko dwa punkty wstępnego porozumienia. W sumie jest ich 14. Późniejsze, rozłożone na dwa miesiące, negocjacje mają dotyczyć wyjątkowo trudnej kwestii irańskiego programu nuklearnego (czyli tego, ile z niego i na jakich zasadach Teheran może sobie pozostawić, by było pewne, że nie zbuduje bomby atomowej).
O tych pozostałych dwunastu punktach najwięcej wiemy ze źródeł irańskich. Wiemy też, że Amerykanie wcześniej podważali wiarygodność tych źródeł. Można więc powiedzieć, czego Irańczycy się domagają: zniesienia sankcji na ropę i produkty naftowe, odszkodowań za wojnę od USA i ich sojuszników (zwanych łagodniej: planami odbudowy na sumę co najmniej 300 mld dol. ) oraz odmrożenia irańskich funduszy.
Czytaj więcej
Reżim ajatollahów nie traci nadziei, że pozbędzie się USA z regionu. Dla krajów z drugiej strony Zatoki Perskiej byłoby to egzystencjalnym zagrożen...
To są znane od dawna irańskie żądania. Właściwie wypadło tylko jedno ważne: wycofania wojsk amerykańskich z całego regionu. Tego już najwyraźniej reżim ajatollahów nie oczekuje. Na razie. Liczy zapewne na dogadanie się z sąsiadami z drugiej strony Zatoki Perskiej niezależnie od tego, czy są na ich ziemi amerykańskie bazy. I tak ich nie ochroniły przed irańskimi atakami w odwecie za rozpoczętą przez USA i Izrael wojnę.
Jaki Bliski Wschód z tego wszystkiego wyjdzie? Droga do trwałego pokoju i bezpieczeństwa w regionie jest długa. Choć świętujący urodziny Trump dostrzegł już jej koniec.