Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakich warunkach opiera się tymczasowe porozumienie między USA a Iranem.
- Dlaczego odblokowanie cieśniny Ormuz nie oznacza powrotu do dawnych zasad żeglugi.
- Jaki los czeka irański program nuklearny i zapasy wysoko wzbogaconego uranu.
- Jak polityczny układ sił na Bliskim Wschodzie zmienia się kosztem Izraela.
Warunki wstępnego porozumienia pomiędzy USA a Iranem zostały już uzgodnione i, jak twierdzi Trump, w niedzielę zostanie ono podpisane. Iran zaprzecza jedynie, iż nastąpi to w dniu 80. urodzin Trumpa. Z oświadczeń obu stron wyłania się obraz tymczasowego porozumienia, które będzie jedynie wstępem do dalszych negocjacji, na które przeznaczono 60 dni z możliwością przedłużenia tego okresu. Dopiero od ich wyniku zależeć będą losy wojny czy pokoju na Bliskim Wschodzie.
Wtedy będzie też czas na ocenę, kto wyszedł z wojny zwycięsko. Teraz obie strony chcą jej zakończenia. Trump wymusił nawet na Izraelu wstrzymanie odwetowego ataku na Iran, co świadczy, jak bardzo zależy mu na negocjacjach z Iranem. Także Teheran uznał, że czas na zakończenie obecnej fazy konfrontacji.
— To my wygraliśmy tę wojnę na polu walki — oświadczył szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi. Uprzedzając spodziewane twierdzenia Waszyngtonu, że sukces jest dziełem Donalda Trumpa, „Tehran Times” zatytułował jeden z tekstów „From Epic Fury to Fake Victory”.
Izrael wykluczony przez Trumpa. Jak zakończy się wojna USA z Iranem?
Na pewno zwycięstwa nie odniósł Izrael. Został nawet wykluczony przez samego Trumpa z wpływu na negocjacje. Lecz to Izrael pozostaje na placu boju gotów do wojennych działań, jeżeli rozpadnie się cała przygotowana obecnie konstrukcja. — Jeżeli interesy Izraela nie zostaną uwzględnione, nie będzie innego wyjścia, jak nowa wojna — mówi „Rz” prof. Efraim Inbar z Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa (JISS). W tej chwili takie rozwiązanie wydaje się odległe.
Tak czy owak, zarówno Trump, jak i irański reżim mogą z powodzeniem głosić odniesiony sukces, dlatego że nie tylko przetrzymał nawałnicę dwu potęg nuklearnych, ale i doprowadził do negocjacji, z których wcale nie musi wyjść pokonany. — Cała wojenna awantura nie przynosi żadnych konkretnych rozwiązań poza pogorszeniem sytuacji w regionie — mówi Peter Lintl, wskazując, że przecież do chwili ataku na Iran problemu z żeglugą w cieśninie nie było.
Czytaj więcej
Podpisanie tzw. memorandum z Islamabadu, czyli porozumienia USA-Iran, nie będzie miało miejsca w niedzielę – przekazał rzecznik irańskiego MSZ Esma...
Powinna zostać odblokowana natychmiast po podpisaniu wstępnego porozumienia. Tak zapewnia Donald Trump. Oznacza to, że w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady irańskich portów, Iran zrezygnuje ze swej blokady. Z punktu widzenia Waszyngtonu będzie to niewątpliwie przełom i wdzięczny temat do głoszenia skuteczności obecnego prezydenta USA.
Ale jeżeli spojrzeć na przedstawiony w irańskiej TV plan ministra Aragcziego, sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Problem przyszłej żeglugi przez cieśninę ma stać się dopiero przedmiotem szczegółowych negocjacji. — Irański miecz będzie zawsze wisiał nad cieśniną — zapewnił Aragczi.
— Cokolwiek się stanie w cieśninie Ormuz, sytuacja tam nie będzie tak korzystna jak przed atakiem USA i Izraela na Iran — mówi „Rz” Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Iranie. Jego zdaniem Iran będzie się domagał opłat za korzystanie z cieśniny, gdyż, jak twierdzi, ponosi w związku z tym określone koszty, jak zapewnienia torów wodnych, organizacji bezpieczeństwa czy troski o środowisko naturalne. Nie sposób wykluczyć, że Iranowi uda się przeforsować swój zamiar. Zamierza to zrobić przy współpracy z Omanem.
Atom nie dla ajatollahów. Program nuklearny Iranu przedmiotem negocjacji
Podobnie wygląda sprawa z irańskim programem jądrowym. W przygotowanym do podpisu memorandum trudno się spodziewać konkretnych rozwiązań. Nie chodzi tu tylko o los niemal pół tony wzbogaconego uranu do poziomu 60 proc., czyli bliskiego zastosowania militarnego. Ta sprawa nie wydaje się być przedmiotem wielkich kontrowersji i, jeżeli wierzyć Trumpowi, materiał ten zostanie w późniejszym czasie wydobyty z podziemi i zneutralizowany, czy to w USA czy na miejscu.
Inaczej wygląda rzecz z wzbogaceniem uranu przez Iran w przyszłości.
To będzie przedmiotem twardych negocjacji. — Wygląda na to, że nowe porozumienie w tej sprawie będzie gorsze od wynegocjowanego przed laty przez administrację prezydenta Obamy — mówi „Rz” Peter Lintl z niemieckiej fundacji Wissenschaft und Politik.
Czytaj więcej
Ali Chamenei, najwyższy duchowy przywódca Islamskiej Republiki Iranu, zostanie pochowany w lipcu - podaje telewizja Al Jazeera.
Tego samego, od którego w sobotnim wpisie odcinał się z całą mocą Donald Trump, twierdząc niezgodnie z prawdą, że było „łatwą i prostą drogą” do broni jądrowej w rękach ajatollahów. Porozumienie to, znane pod akronimem JCPOA, zawarte z udziałem USA i wszystkich stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz Niemiec zakładało, że Iran przez 15 lat nie będzie miał prawa do wzbogacania uranu ponad poziom 3,67 proc. z przeznaczeniem do celów energetycznych. Wycofał się z tych postanowień w chwili, gdy Trump wyprowadził USA z JCPOA przed ośmioma laty. Dzisiaj zapewnia, iż wejście przez Iran w posiadanie broni nuklearnej zostanie całkowicie wyeliminowane.
Jest także przekonany, że Iranowi nie uda się wynegocjować uruchomienia zamrożonych środków finansowych bez zasadniczych koncesji. Z dotychczasowych przecieków wynika, że Teheran pragnie uzyskać co najmniej 24 mld. z 100 mld. dol. z zamrożonych od lat środków.
Wojna z Iranem mnoży problemy Beniamina Netanjahu
Największym przegranym wydaje się obecnie premier Beniamin Netanjahu i to na cztery miesiące przed wyborami do Knesetu. Nie udało mu się zrealizować żadnego z celów wojny z Iranem. To samo dotyczy zapowiadanej eliminacji wspieranego przez Iran Hezbollahu w Libanie. W dodatku pokłócił się z Donaldem Trumpem, dążąc do kontynuacji działań wojennych.
Jeżeli wierzyć izraelskim mediom, ubiegły tydzień spędził, telefonując do wszystkich znajomych na świecie, starając się uzyskać informacje o ostatecznym kształcie negocjowanego porozumienia. Dopiero w czwartek usłyszał od Donalda Trumpa, że znajdą się tam sprawy dotyczące neutralizacji wzbogaconego uranu, demontażu infrastruktury do jego wzbogacania, ograniczenia produkcji rakiet i zaprzestania wspierania przez Iran organizacji z tzw. osi oporu, w tym libańskiego Hezbollahu.
Nie wiadomo jednak do końca, czy wraz z podpisaniem porozumienia irańsko–amerykańskiego wojna w Libanie zostanie zawieszona. Izraelskie media twierdzą, że dowództwo wojskowe jest na to przygotowane, lecz nie ma mowy o wycofaniu się z Libanu.
Czytaj więcej
Zjednoczone Emiraty Arabskie zgodziły się przekazać Iranowi miliardy dolarów w zamian za zaprzestanie ataków - taką informację podała agencja Reute...
Tymczasem media krytykują premiera za ustępstwa wobec Trumpa. Oskarża się go o to, że doprowadził do wasalizacji Izraela względem USA, że państwo żydowskie nie jest już suwerenne i działa na rozkaz zza oceanu, jak w sytuacji, gdy odwołał przygotowywany już atak odwetowy na Iran. Cytowano obraźliwe słowa prezydenta pod adresem premiera w czasie rozmów telefonicznych, kiedy to Trump zażądał od premiera subordynacji w sytuacji finalizacji porozumienia z Iranem.
„Nigdy Izrael nie miał bardziej przychylnego prezydenta w Białym Domu. To jest plus. A minus? Nigdy Izrael nie był tak zależny od prezydenta USA” — pisał „Jerusalem Post”. — Nie jest aż tak źle. Netanjahu może się zawsze bronić twierdzeniem, że to on przekonał Trumpa do wspólnej akcji przeciwko Iranowi — mówi prof. Inbar. Przyznaje jednak, że Izrael nie może już liczyć na Trumpa i namówienie go powtórnie do wznowienia wojny będzie niemożliwe.