Kiedy sędzia wybiera się do telewizji, powinien bardzo dokładnie wiedzieć, po co. Ważyć znaczenie zasady, że sędzia wypowiada się publicznie przez orzeczenia i ich uzasadnienia oraz bezwzględnego zakazu prowadzenia działalności publicznej, która nie daje się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości. Podstawowym źródłem wątpliwości będzie zawsze ryzyko, że sędziemu przyjdzie rozstrzygać sprawę, w której w telewizyjnym wywiadzie wyraził swój pogląd prawny i w tej sprawie będzie musiał zostać wyłączony jako niespełniający w tej sprawie wymogów niezawisłości i bezstronności.
Nowo powołany I prezes SN pełni oczywiście funkcję publiczną. Z tej perspektywy twardy zakaz publicznego wypowiadania się w mediach byłby nieco nadmiarowy. Szczególnie w zakresie funkcji reprezentacyjnych i administracyjnych możliwość wypowiadania I prezesa SN nie może być ograniczona do wyroków i uzasadnień. Można bowiem od niego oczekiwać przedstawienia opinii publicznej wizji pełnienia przez niego urzędu w toku otwierającej się kadencji. Tym samym decyzja nowego I prezesa SN o udzieleniu wywiadu w jednej ze stacji telewizyjnych nie wydaje się sama w sobie niewłaściwa, o ile realizowana jest z baczeniem, by nie przekroczyć granic prawniczego paradygmatu, sędziowskiej powściągliwości, potencjalnej przyszłej sfery orzeczniczej i dopuszczalnej działalności publicznej.
Czytaj więcej
Wystarczyłoby uchwalić krótką, jednozdaniową wręcz ustawę, która potwierdzi ważność nominacji sędziowskich od 1990 r. do dziś i zakaże ich kwestion...
Co na temat wadliwych powołań sędziowskich mówił I prezes SN
Wywiad nowego I prezesa SN porusza wiele kwestii dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Są w nim zarówno twierdzenia wymagające poważnej analizy, jak i tezy wywołujące zasadnicze wątpliwości. Poniżej odnosimy się do jednego z aspektów wywiadu nowego I prezesa SN, dotyczącego problemu wadliwości powołań sędziowskich w wyniku rekomendacji tzw. neo-KRS po zmianach z grudnia 2017 r. Ujęcie w ramach krótkiego wywiadu tego skomplikowanego problemu generuje różnego rodzaju zagrożenia. Po pierwsze, każda wypowiedź publicystyczna rodzi ryzyko uproszczeń, zwłaszcza gdy poruszane są nabrzmiałe przez lata skomplikowane zagadnienia prawne, których nie sposób ująć w kilku zdaniach odpowiedzi na pytanie dziennikarza. Po drugie, pomysł na rozwiązanie problemu statusu tzw. neo-sędziów przez jego niedostrzeganie, marginalizację i wskazanie, że jakakolwiek „weryfikacja” jest niezgodna z konstytucją i nie wolno jej dokonywać, pozostaje w oczywistej kolizji z zakresem kognicji Sądu Najwyższego w sprawach o wyłączenie sędziego i testy bezstronności oraz z wieloletnią linią orzeczniczą europejskich trybunałów i sądów polskich.
Czytaj więcej
I Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński zwołał pierwsze posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa w nowej kadencji na najbliższy czwartek 11 czerwc...
Nie wchodząc w szczegóły, przedstawialiśmy je wielokrotnie w tekstach naukowych i publicystycznych, można wskazać, że opierając się na orzecznictwie ETPC [w sprawach: 50849/21 (Wałęsa), 35599/20 (Juszczyszyn); 39650/18 (Żurek); 43572/18 (Grzęda), 1469/20 (Advance Pharma Sp. z o.o); 49868/19 i 57511/19 (Dolińska-Ficek i Ozimek); 43447/19 (Reczkowicz)] oraz TSUE [np. w sprawach C-718/21, C-562/21 i C-563/21; C-748/19–C-754/19, C-204/21; C-487/19; C-791/19, C-824/18, C-791/19 R, C-558/18 i C-563/18, C-585/18, C-624/18 i C-625/18], a także wielu orzeczeniach sądów polskich, wadliwość powołań sędziowskich przy udziale tzw. neo-KRS nie budzi wątpliwości. Kontaminujący wpływ wadliwości KRS na proces nominacyjny uzasadnia twierdzenie, że na poziomie orzecznictwa europejskich trybunałów przyjęto – przynajmniej na poziomie SN – jednolitą postać wadliwości z mocy prawa, polegającej na naruszeniu konstytucyjnego, konwencyjnego i prawnounijnego prawa do sądu.
Apel do Polski o wdrożenie orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
Po posiedzeniu w czerwcu 2026 r., Komitet Ministrów Rady Europy w dniach 9-11 czerwca, na którym opracowano apel do Polski o wdrożenie przywołanych wyżej orzeczeń ETPC, bagatelizowanie wynikających z nich wniosków jest błędne lub instrumentalne. Twierdzenie, że można przejść obok problemu, odstępując od oceny, czy udział sędziego w składzie gwarantuje prawo do sądu, z uwagi na niezgodność tej oceny z ustawą zasadniczą pozostaje w oczywistej kolizji z zakresem kognicji Sądu Najwyższego w sprawach o wyłączenie sędziego i test bezstronności oraz z wieloletnią linią orzeczniczą europejskich trybunałów i sądów polskich. To właśnie Sąd Najwyższy jest dziś bowiem – w braku możliwych rozwiązań ustawowych– podstawowym organem władzy publicznej w Polsce uprawnionym i zobowiązanym do dokonania „weryfikacji” powołań sędziowskich. Nie da się „przejść do porządku” nad rozmaitymi zastrzeżeniami formułowanymi w tym zakresie na przestrzeni lat na wszystkich poziomach debaty prawniczej. Funkcja SN ma szczególne znaczenie w odniesieniu do problemu wadliwości powołań sędziów sądów powszechnych. Jest to bowiem zagadnienie – zwłaszcza w świetle wyroku TSUE C-521/21 – nieco inne i znacznie bardziej złożone niż problem wadliwości powołań do SN. Oceny zarzutów wadliwości powołań sędziowskich, podnoszonych przez strony postępowania, nie sposób rozwiązać inaczej jak poprzez rzetelne i wnikliwe, uwzględniające standard unijny rozpoznanie formułowanych zarzutów przez sąd. Ostatecznie znaczna część spraw tego typu, trafia tak czy inaczej do rozpoznania przez SN. Powściągliwość I prezesa SN powinna ponadto wynikać z tego, że sędziowie, którzy sami zostali powołani w procedurze budzącej poważne wątpliwości, nie mogą – jak wskazuje opinia rzecznika generalnego TSUE w sprawie Gekus C-748/23– zachować niezbędnej bezstronności przy rozpatrywaniu wniosku o test niezawisłości. Co do tej procedury łyżka dziegciu. Każdy prawnik wiedział w październiku 2018 r., że powołania do Sądu Najwyższego z udziałem tzw. neo-KRS odbyły się w sposób daleki od minimalnych standardów, co dla prawników powinno aktualizować postawę wyczekującą. Wszak w powszechnie kontestowanej procedurze aspirującemu do roli niezawisłego i bezstronnego sędziego prawnikowi, świadomemu znaczenia i funkcji społecznego i prawniczego uznania, w takim postępowaniu nie wypadało brać udziału.
Czytaj więcej
Sąd Najwyższy chce, by skargi kasacyjne dotyczące naruszeń przepisów AI Act i polskiej ustawy o sztucznej inteligencji rozpoznawała Izba Kontroli N...
Warunek konieczny naprawy wymiaru sprawiedliwości
Podkreślić należy, że nie chodzi o różnicę poglądów pomiędzy nami a rozmówcą Polsatu, lecz o to, że rola i funkcja, którą zdecydował się pełnić – pomimo zarzutów wadliwości swej własnej nominacji – wymaga niezwykłej powściągliwości i roztropności w aktualnej sytuacji. Rozwiązanie problemu wadliwych powołań sędziowskich to warunek konieczny naprawy wymiaru sprawiedliwości. Politycy w tej sprawie całkowicie zawiedli. Prawicowi – organizując politycznie uwikłane konkursy przed tzw. neo-KRS złożoną w większości z ludzi, którzy bez politycznych umizgów nie mogliby się w niej znaleźć. Politycy dysponujący dzisiaj większością parlamentarną, oddali naprawę wymiaru sprawiedliwości w ręce stowarzyszeń sędziowskich. Tym samym pogłębili podziały w środowisku bez dobrego pomysłu na rozwiązanie sprawy podstawowej. I choć nie jesteśmy zwolennikami pozbawiania, lecz naprawiania w możliwym zakresie wadliwych powołań sędziowskich, nie jesteśmy w stanie zaaprobować wypowiedzi sędziego kierującego SN, który „metodą strusia”, czyli chowania głowy w piasek, oświadcza, że problem nie istnieje. Istnieje, wymaga roztropnego podejścia z perspektywy polityki prawa i umiejętności dostrzeżenia, że nie sposób go przekreślić metodą kadłubowego od 2015 r. TK (por. wyrok TK, K 34/15, wybór „dublerów”), który orzekał o niezgodności Traktatu o UE z konstytucją w zakresie możliwości kwestionowania powołań sędziowskich (K 3/21, K 7/21, K 6/21). Jeśli chcemy być krajem europejskim i cywilizowanym, musimy mieć pomysł na rozwiązanie problemu wadliwych powołań sędziowskich. Szkoda, że I Prezes SN w pierwszych słowach pokazał, że go w ogóle nie ma.
Autorzy są profesorami i adwokatami