Słowa, zwłaszcza te podniosłe, mają jednak swoją siłę, którą Polacy chętnie wykorzystują przeciw wyimaginowanym wrogom. Dziś największym wrogiem wydaje się Ukraina, lecz jeszcze kilka dni temu w prawicowych mediach dominował równie zajadły język wojny wobec Niemiec. O Rosji nie ma już nawet potrzeby wspominać.
Czytaj więcej
Czy warto poświęcać demokracje dla dobra ogółu? Niektórzy twierdzą, że tak. Dlatego, że im bardziej rośnie miłość do narodu, tym mniej kochamy demo...
Czy Niemcy mogą prowadzić rozsądny dialog z Polska?
To prawda, że żaden z naszych sąsiadów nie darzy nas szczególną sympatią. Niemcy przez dwa czy trzy pokolenia starali się nas udobruchać: umarzali nam długi, lobbowali za naszym członkostwem w UE i NATO, wspierali Polaków w staraniach o międzynarodowe stanowiska. Na nic się to jednak nie zdało. Nie wypłacili nam przecież reparacji wojennych, tłumacząc, że polski rząd zrzekł się ich w 1953 r., a traktat „2+4” z 1990 r., który miał ostatecznie uregulować skutki II wojny światowej, nie przewidywał takich świadczeń. Nie mówiąc już o tym, że UE jest rzekomo niemieckim spiskiem mającym na celu wydojenie z nas ciężko zarobionych pieniędzy przy pomocy nielojalnych Kaszubów z Donaldem Tuskiem na czele. Czy można prowadzić rozsądny dialog z Polską myślącą w ten sposób?
Czytaj więcej
Trwa wyliczanie strat, by wystawić Rosji rachunek za II wojnę światową. Przy okazji można też ocenić, czy Wrocław, Gdańsk, Szczecin i Olsztyn są mn...
Ukraina twierdzi, że przelewa krew nie tylko za swoją, lecz także za naszą wolność. My jednak nie dajemy się na to nabrać. Uchodźców coraz częściej traktujemy jak obywateli drugiej kategorii, a od Kijowa żądamy przyjęcia naszej interpretacji wspólnej historii. Teraz tropimy nawet Ukraińców w polskim rządzie, bo mają rzekomo stanowić zdradziecką piątą kolumnę. Czy można oczekiwać, że Ukraińcy będą pałali do nas miłością?
Biadolenia mniejszych sąsiadów nas irytują
Litwini, Czesi i Słowacy również nie darzą nas szczególną sympatią, bo często patrzymy na nich z góry. Czy jednak należy przejmować się biadoleniem mniejszych państw, które nas często irytują? Litwini do dziś nie piszą polskich nazwisk „poprawnie”, Czesi pozwali nas przed Trybunał Sprawiedliwości w sprawie kopalni Turów, a Słowacy przymykają oko na migrantów przekraczających wspólną granicę.
W ten sposób Polska stopniowo przekształca się w samotną wyspę odgrodzoną od sąsiadów drutem kolczastym i bojówkami Bąkiewicza. To kraj, w którym fanatycznie promuje się produkty „Made in Poland”, uciekinierzy nie mogą prosić o azyl, a wąsko rozumiana suwerenność blokuje bliską współpracę w ramach UE. Egoizm i samouwielbienie stają się kodem genetycznym. My jesteśmy wielcy i szlachetni, a sąsiedzi podejrzliwi, zdradzieccy i niewdzięczni. Już widzę, jak Putin z radością zaciera ręce.