Wycofanie się PiS z projektu zniesienia 30-krotności ujawniło siłę Porozumienia Jarosława Gowina. Mimo deklaracji, że PiS będzie "przekonywał" polityków Gowina, nie udało się złamać spójności partii wicepremiera. W pewnej chwili powstało wrażenie, że PiS może liczyć - pod pewnymi warunkami - na współpracę z Lewicą w tej sprawie. Ale po wyrazistym przemówieniu Adriana Zandberga, a także gdy okazało się, że Lewica zaprezentowała własny projekt emerytalny, solidarnościowy, idący dużo dalej niż propozycja PiS, partia rządząca uznała, że do jej wersji zmian zabraknie w Sejmie większości. W takiej sytuacji głosowanie pogłębiłoby tylko niepotrzebne dla całego obozu władzy podziały. Ta sytuacja pokazała też potencjał Lewicy, która może obchodzić PiS z flanki społecznej i socjalnej. Taką próbą był jej własny projekt emerytalny.