Reklama

Walka z IV RP wiarygodniej brzmi w ustach SLD niż PO

Grzegorz Napieralski staje się coraz większym problemem dla Bronisława Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej

Aktualizacja: 15.06.2010 11:02 Publikacja: 15.06.2010 02:10

– Byłem przeciwnikiem i jestem przeciwnikiem IV RP i boję się IV RP – ogłosił na zakończenie niedzielnej debaty Grzegorz Napieralski. Od razu też zaapelował: – Zwracam się do wyborców Platformy Obywatelskiej i Bronisława Komorowskiego, czy po ostatnich wydarzeniach, kiedy spadają notowania Bronisława Komorowskiego, rozważcie, czy nie oddać głosu na mnie. Po ostatnich też wpadkach, kiedy Bronisław Komorowski jednak pokazuje pewną nieskuteczność, uważam, że mogę powstrzymać Jarosława Kaczyńskiego i IV RP.

Te słowa wywołały reakcję kandydata PO. Natychmiast zadeklarował, że IV RP była „czymś szkodliwym”, i na wsparcie tego przypomniał śmierć Barbary Blidy. Wypomniał też Napieralskiemu medialny sojusz z PiS.

Czy ta riposta zaszkodziła Napieralskiemu? Raczej nie. Była tylko reakcją na zaczepkę ze strony drugoligowego zawodnika. Napieralski, kandydat zaczynający od niemal zerowego poparcia, rzucił wyzwanie liderowi sondaży. A ten nie mógł – choć w innych okolicznościach powi- nien tak postąpić – zignorować zaczepki. Jednak odpo- wiadając Napieralskiemu, dodał mu tylko znaczenia.

Nie dziwią więc tytuły w tabloidach: „Wygrał Napieralski, (...) Komorowski trzeci” lub „Remis (ze wskazaniem na Napieralskiego)”. Komorowski jako jedyny uczestnik debaty musiał się odgryzać na prawo i lewo. Jest oczywiste, że musiał to robić pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, kandydata z ponad 30-proc. poparciem. Ale traktując na równi Napieralskiego, który dopiero niedawno doszedł do 10 proc. poparcia, wskazał, że to też poważny zawodnik.

– Narodził nam się lider – cieszył się jeden z członków sztabu kandydata lewicy.

Reklama
Reklama

Napieralski prawdopodobnie już zaważył na wyniku wyborczym. Jego dobre notowania przekreśliły szansę Komorowskiego na wygraną w I turze. Mówił o tym publicznie prominentny członek sztabu kandydata PO Rafał Grupiński. Sprawna i energicznie przeprowadzona kampania oraz przyzwoity jak na obecną skonfliktowaną lewicę wynik w wyborach mogą przyciągnąć do SLD nowych ludzi. Napieralski pokazuje, że nie jest loserem, na którego nie warto oddawać głosu, bo się zmarnuje.

To wszystko sprawia, że hasła walki z IV RP bardziej wiarygodnie brzmią w ustach kandydata lewicy niż Komorowskiego. Wszak ten ostatni nie będzie postulował zamknięcia IPN, czego domaga się Napieralski. Można się zastanawiać, czy w tym postulacie jest więcej doktrynerstwa czy świadomego zwrócenia się do „antykaczystowskiego” elektoratu.

Ale to drugie powoduje, że Napieralski może się pokusić o próbę odbicia lewicowych wyborców głosujących na PO ze strachu przed IV RP. A potem – próbować odepchnąć PO bardziej na prawo, czyli tam, skąd wywodzi się partia Tuska i Komorowskiego.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama