– Nie udało się odpolitycznić mediów publicznych – przyznał tuż przed wyborem nowej rady nadzorczej TVP Jan Dworak, szef KRRiT. Wiele wskazuje na to, że także nowy zarząd może być jednym z najbardziej upolitycznionych w ciągu ostatnich lat.
Dziś ruszają rozmowy kwalifikacyjne z dziewięcioma kandydatami do zarządu TVP. Jej rada nadzorcza wybierze trzech, których ostatecznie będzie musiała zatwierdzić KRRiT.
Najbardziej prawdopodobny skład to: prezes dla PO i po jednym miejscu dla PSL i SLD – mówi się nieoficjalnie na Woronicza.
Największe szanse na zostanie prezesem ma Juliusz Braun (dziś p.o. szefa TVP), były polityk Unii Wolności, ostatnio urzędnik resortu kultury. Prócz niego do zarządu mogą wejść Marian Zalewski, wiceminister rolnictwa z PSL, oraz Bogusław Piwowar kojarzony ze Stowarzyszeniem "Ordynacka".
Scenariusz ten daje PO pełną kontrolę nad TVP. Ale żeby go zrealizować, niezbędna jest zgoda SLD, który w KRRiT może blokować decyzje. PO obiecuje Sojuszowi zachowanie wpływów w Dwójce. Ale TVP Info miałaby się już dostać PSL, co w roku wyborczym nie jest na rękę szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu.
Wybór Brauna do zarządu rozwiązałby też problem wątpliwości co do jego uprawnień do zasiadania w radzie nadzorczej TVP (pisała o tym "Rz").
Zarząd w składzie Braun, Zalewski, Piwowar to niejedyna rozważana opcja. Dworak wolałby jednoosobowe kierownictwo. Ale skoro zarząd ma być trzyosobowy, skłania się ku zestawowi: Braun, Robert Kozak (szef "Wiadomości" za prezesury Dworaka) i ktoś z PSL (Zalewski) lub SLD (np. Sławomir Zieliński – szef TVP 1 za prezesury Roberta Kwiatkowskiego). Trudno będzie mu to jednak przeforsować, bo i SLD, i PSL chcą mieć swojego człowieka w zarządzie.
Gdy PO ekspresowo nowelizowała ustawę medialną, tłumaczyła to chęcią odpartyjnienia mediów publicznych. Dziś na czele TVP stoi polityk Braun. Jeśli zostanie zrealizowany scenariusz, o którym huczy na Woronicza, to powstanie zarząd składający się z dwóch polityków i osoby związanej z politycznym stowarzyszeniem. A przewodniczący Dworak (były polityk PO), który sam się do tego przyczynił, kolejny raz przyzna, że nie udało się odpolitycznić mediów publicznych.