Juliusz Braun:
Nic nie straciliśmy, bo był sponsor (…) Gdybyśmy nadali dobrze oglądany serial, to byśmy zarobili paręset tysięcy na czysto, a tak musieliśmy dołożyć też pareset tysięcy.
Agnieszka Kublik:
Czyli woli robić pan tam coś pożytecznego niż zarabiać pieniądze?
Juliusz Braun:
Ja w ogóle poszedłem tam, by robić coś pożytecznego, ale trzeba zarabiać pieniądze, by w ogóle wypłacić pieniądze na pierwszego. (…) Jak umiera Hanka Mostowiak - oglądało to dziewięć milionów ludzi – to jest absolutny sukces.
Juliusz Braun zapewnił też: „Staramy się pokazywać, że za ten abonament coś robimy”, czego przykładem mają być niedochodowe programy dla dzieci, bo jak tłumaczy prezes TVP:
Telewizja publiczna to jest instytucja, którą się państwo polskie posługuje, żeby z jednej strony umożliwić im edukację, udział nie tylko w debacie, ale i życiu publicznym.
Red. Kublik poruszyła kwestię głośnego listu byłej już dyrektor Jedynki. A, że zrobiła to w specyficzny sposób, Braun posłużył się cytatem z wypowiedzi dziennikarki:
Tak jak pani powiedziała: więcej emocji niż racjonalnego rozumowania. (...) Pani dyrektor Schymalla poczuła się urażona. Nie wiem doprawdy dlaczego, bo gdybyśmy zaczęli omawiać wyniki, okazałoby się, że są kiepskie.
Zapytany o kwestę nacisków na „Wiadomości”, by bardziej promowały Bronisława Komorowskiego, prezes odpowiedział zaskakująco:
Pani redaktor, czy jeśli redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" decyduje, że w „Gazecie” jest coś albo nie jest – to to jest nacisk?
Gdy Kublik stwierdziła: "Ale za dużo jest tego PSL, to przecież jest nachalna propaganda?", prezes TVP zaniemówił. Dopiero po chwili odparł:
Staramy się to mierzyć. I naprawdę te pomiary pokazują, że nie jest tak bardzo, jak czytam niekiedy w gazetach.