Komisja, której celem byłoby rozpatrzenie problemów trapiących samorządy i przygotowanie ewentualnych projektów zmian legislacyjnych, może zostać powołana w przyszłym tygodniu. Jej utworzenie zaproponowała Ewa Kopacz na początku listopada, gdy spotkała się z szefami klubów poselskich.

Tuż przed drugą turą wyborów samorządowych pani premier wspólnie z marszałkiem Sejmu Radosławem Sikorskim podtrzymała ten pomysł. Wnioski z prac komisji mają być gotowe – zgodnie z zapowiedzią Ewy Kopacz – już na przełomie maja i czerwca przyszłego roku, czyli na 25. rocznicę powołania samorządu.

Pomysł utworzenia tej komisji nie podoba się Piotrowi Zgorzelskiemu z PSL, który kieruje stałą sejmową Komisją ds. Samorządu. Na ostatnim posiedzeniu Rady Naczelnej PSL ostro skrytykował ten projekt. Jest zdania, że komisja nadzwyczajna nie będzie miała czego przeglądać, bo komisja, którą kieruje on sam, już trzykrotnie w tej kadencji robiła przegląd problemów samorządowych. – I dopatrzyliśmy się głównie tego, że rząd jest winien samorządom ok. 8 mld zł za wykonane, a niezapłacone zadania zlecone – mówi Zgorzelski „Rzeczpospolitej". – Nie wiem, czy pani premier chodzi o to, by opozycja mogła sobie używać na koalicji w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

Posłowi PSL nie podoba się też pomysł wprowadzenia ewentualnych zmian w ordynacji wyborczej. Jest na przykład przeciwny ograniczeniu rządów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji. – Co cztery lata około 30 proc. wójtów jest wymienianych przez wyborców, to chyba wystarczająca rotacja – mówi.

Również PiS uważa, że taka komisja powstałaby na pokaz. Według Krzysztofa Tchórzewskiego, sekretarza Klubu PiS,  jej powołanie nie ma uzasadnienia. Dlatego będzie rekomendował klubowi wstrzymanie się od głosu w tej sprawie. – Przecież nowa komisja będzie miała takie same kompetencje i zakres tematyczny jak istniejąca Komisja Samorządu Terytorialnego, a więc jej powołanie wygląda na próbę osłabienia właściwej komisji albo podważenie jej kompetencji – przekonuje Tchórzewski.

I być może właśnie tu jest pies pogrzebany, bo Zgorzelski, który zajadle – i skutecznie – walczył o najlepsze dla Mazowsza rozwiązania w sprawie janosikowego, naraził się Ministerstwu Finansów i chyba całej PO.