Reklama

Bogusław Chrabota: Tajwan tańczy na krawędzi wulkanu

W Tajpej spokój. Na Tajwanie nie ma żadnej paniki; żadnego stanu podniesionej gotowości bojowej. Świat jednak czuje presję Pekinu, turystów na wyspie jest znacząco mniej. Dlaczego mieszkańcy wyspy jej nie czują?
Tajpej, stolica Tajwanu

Tajpej, stolica Tajwanu

Foto: AdobeStock

Nie widać wojska, aktywności służb, w prasie żadnych wzmianek o nadchodzącym zagrożeniu ze strony Państwa Środka. Tajwańczycy żyją jak kilka lat temu; tylko turystów na wyspie jest znacząco mniej. Tam, gdzie do niedawna były tłumy, dziś pusto. Przed Narodowym Muzeum Pałacowym w stolicy żadnych kolejek. Podobnie przy monumentalnym, ponad 500-metrowym Tajpej 101. Przed kilkoma laty między knajpkami u jego podstawy ciężko się było przecisnąć; wszędzie rozbawiona młodzież, setki języków, uliczni artyści, muzyka, bajeczne kolory. Dziś jakby wszystkich wymiotło. Może więc jednak świat czuje presję Pekinu? A Tajwańczycy tylko dlatego nie, że przyzwyczaili się do tańca na krawędzi wulkanu? Od dawna nie czują zagrożenia, choć jest całkiem blisko.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama