Był to też, jak podkreślił jeden ze znanych polityków europejskich, najkrwawszy zamach w Europie od czasu terrorystycznego ataku na Hiszpanię w 2004 roku. Z tym, że, czego ten polityk już nie powiedział, Turcja staje się coraz mniej europejska. Nie wiem, czy informacja o tragedii w Ankarze, jest jeszcze wiadomością z Europy czy już z Bliskiego Wschodu.
Gdy to piszę, nikt się do zamachu nie przyznał. Turecki rząd rzuca podejrzenia w czterech kierunkach: na dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego, kurdyjskich radykałów z PKK i dwa ugrupowania lewaków. Niczego nie da się wykluczyć, wszyscy wskazani przez premiera nie raz stosowali terroryzm.