Reklama

Premier czyta Szekspira, Kaczyński je żurek

Pierwszy raz w życiu przeczytałem tekst urzędującego premiera rządu o Szekspirze.

Publikacja: 07.01.2016 06:21

Jacek Lutomski

Jacek Lutomski

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

David Cameron opublikował w „Rzeczpospolitej“ artykuł "Szekspir żyje" z okazji przypadającej w tym roku 400. rocznicy śmierci wielkiego dramaturga. „Spuścizna Szekspira nie ma sobie równych: jego dzieła przetłumaczone zostały na ponad 100 języków I studiuje je połowa uczniów na świecie. Jak pisał o nim współczesny mu Ben Jonson: „Tyś był nie mężem wieku, tyś mężem wszech wieków”. 

Ale najciekawszy jest wątek osobisty tekstu Davida Camerona: „Trzy tysiące nowych słów i zwrotów po raz pierwszy ukazało się drukiem w sztukach Szekspira. Z dzieciństwa sam pamiętam, jak wiele z nich po raz pierwszy pojawia się w „Henryku V”. Słowa, takie jak: zniechęcić, pozbawić, nałóg, nieruchomy, oraz takie zwroty, jak: „raz jeszcze skoczmy do wyłomu”, „kompania braci” czy „złote serce”, funkcjonują dziś w naszym języku bez konieczności odwoływania się do oryginalnego kontekstu.“

W naszej gazecie na pierwszej stronie dwa ważne newsy. W tekście „W firmach tylko etaty“ Mateusz Rzemek zapowiada koniec umów cywilnoprawnych. Inspektorzy będą mogli od ręki zamienić je na umowy o pracę. – Chcemy, by inspektorzy pracy mieli prawo do zamiany pracownikom umów cywilnoprawnych na etaty w drodze decyzji administracyjnej – zdradza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. – Ten pomysł upadł w poprzedniej kadencji Sejmu. Uważam, że powinniśmy się poważnie zastanowić nad wprowadzeniem takiego rozwiązania. Dałoby to możliwość skutecznej walki z nadużywaniem umów cywilnoprawnych przez przedsiębiorców. Taka zmiana wymagałaby jednak zgody właśnie powołanej Rady Dialogu Społecznego.

Zamiana byłaby nakazywana, gdyby inspektor uznał, że charakter pracy wskazuje, iż powinna być wykonywana w ramach etatu. Wprowadzenie nowego rozwiązania jest możliwe jeszcze w tym roku. Nowy pomysł ostro oprotestowały wszystkie organizacje pracodawców, za związkowcy.

I druga wiadomość z "Rzeczpospolitej", która już odbiła się szerokim echem. W tekście "Wraca komisja smoleńska" Andrzej Gajcy ustalił, że "w przyszłym tygodniu szef MON powoła nową komisję, która ma badać przyczyny katastrofy smoleńskiej. Według naszych informacji wejdą do niej m.in.: Wiesław Binienda, Kazimierz Nowaczyk i Grzegorz Szuladziński, czyli eksperci już wcześniej współpracujący z Antonim Macierewiczem przy badaniu tragedii. W nowym składzie nie znajdzie się nikt, kto brał udział w pracach tzw. Komisji Millera."

Reklama
Reklama

Gazety zajmują się planowaną przez PiS reformą mediów publicznych. "Rzeczpospolita" analizuje projekt opublikowany przez PAP i spekuluje wokół zmian kadrowych w TVP i PR. 

Publiczne media czeka trzęsienie ziemi“ – zapowiada Bogusław Chrabota i zauważa, że „ustawowemu sprecyzowaniu ulegnie dotąd dość mgławicowa kategoria „misji”. W projekcie to: „kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych”. Co w sytuacji, gdy staną ze sobą w sprzeczności? Trudno mieć wątpliwości, że ich normatywna kolejność wyznacza również hierarchię ważności.“

"Gazeta Wyborcza" rozmawia z Janem Dworakiem ("Dworak: nie ma powodów do czystki"). Przewodniczący KRRiT mówi: "Budzi mój sprzeciw, to, że narodowe instytucje, radio i telewizja, które mają służyć społeczeństwu w tym również klasie politycznej), przekazywane są jednemu urzędnikowi - ministrowi skarbu". 

Ale tematem z pierwszej strony "GW" i "Faktu" jest tajemnicze spotkanie Kaczyński - Orban ("Antyunia bratanków"). Dziennikarzom nie udało się ustalić zbyt wielu konkretów, są nawet rozbieżności co do czasu trwania spotkania. "GW" twierdzi, że trwało pięć godzin, "Fakt", że sześć: "Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban omawiali m.in. taktykę wobec Unii Europejskiej, w której Budapeszt i Warszawa są na cenzurowanym za łamanie zasad państwa prawa" - pisze "GW". Nie wiadomo, w jakich sprawach politycy dogadali się, a w jakich nie, ale wiadomo, że "serwowano żurek i pstrąga", a "Fakt" jeszcze dodaje pączki. 

"Dziennik Gazeta Prawna" wraca do sprawy połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w tekście "Superprokurator". "Zbigniew Ziobro moźe zyskać ogromną władzę: wydawać polecenia śledczym, ingerować w postępowania i informować o nich media". Jeśli będzie informował rzetelnie, to chyba nic złego?

I na koniec wiadomość od Robin Hooda z "Rzeczpospolitej" zatytułowana "Biedniejsi giełdowi krezusi". Dziesięciu najbogatszych inwestorów indywidualnych z GPW w końcu ub.r. miało akcje o wartości 22,4 mld zł. To o 13 proc. (3,3 mld zł) mniej niż rok wcześniej. Oznacza to, że przegrali z rynkiem, który stracił „tylko” 9 proc. Najbogatszy niezmiennie jest Zygmunt Solorz-Żak. Ma akcje warte 8,6 mld zł. Spadek wartości jego portfela o ponad 13 proc. to skutek m.in. przeceny." Jako szeryf z Nottingham pytam, gdzie są te pieniądze?

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama