Przyszły amerykański prezydent pokazuje że doskonale wie, jak wygląda świat. W wywiadach udzielonych europejskim gazetom bardzo realistycznie ocenił sytuację. Jednak komentatorzy, zamiast entuzjazmu, wyrażają zaniepokojenie.

Rozważmy tezy postawione przez Trumpa:

1. Unia jest narzędziem do forsowania niemieckich interesów. Chyba tylko niemieccy liderzy nie powtórzyliby tej opinii. Zdają sobie z tego sprawę wszyscy politycy w Europie, choć niektórzy, obawiając się Berlina, mówią o tym tylko w zaciszu ministerialnych gabinetów.

2. Angela Merkel popełniła katastrofalny błąd przyjmując nielegalnych imigrantów.

Oczywista oczywistość – przyznaje to nawet sama kanclerz Niemiec.

3. Narody Europy chcą zachować swoją tożsamość, dlatego można się spodziewać – po Wielkiej Brytanii – kolejnych państw wychodzących z UE.

Ktoś może uważać, że to dla Unii niekorzystny rozwój wypadków, jednak nie sposób stwierdzić, że to nieprawda. Niechęć do brukselsko-berlińskiego dyktatu jest w Europie coraz powszechniejsza.

4. NATO jest przestarzałe, a jego członkowie nie płacą na obronność tyle, ile powinni.

Trudno o bardziej lapidarny, a zarazem wnikliwy opis Paktu Północnoatlantyckiego.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP

Skąd w takim razie takie oburzenie w Europie po wypowiedziach Donalda Trumpa? Przyszły prezydent szokuje, bo mówi prawdę. Odrzuca zasadę wishfull thinking, odrzuca naiwność i postawę marzycielską, odrzuca zakłamanie unijnych elit. Precyzyjnie wskazuje problemy, jakie ma współczesny świat. Cytując szefa Stratforu George’a Friedmana: „opisuje rzeczy, jakimi są”. I z tego można się tylko cieszyć, bo szczerości w polityce (szczególnie międzynarodowej) nigdy nie jest za wiele.

Prawdziwe pytanie brzmi: jakie lekarstwa zaordynuje prezydent Trump, na tak trafnie zdiagnozowane przez siebie choroby? Nas w Polsce przede wszystkim interesować powinien punkt czwarty, wskazujący na słabości NATO. W jaki sposób nowy lider Ameryki – a wiele wskazuje, że także nowy przywódca wolnego świata – będzie chciał odmłodzić starzejący się pakt? Czy nie ucierpi na tym bezpieczeństwo Polski?

Na te pytania odpowiedź uzyskamy dopiero po tym, gdy Trump obejmie władzę i zacznie wcielać swoje plany w życie. Na razie nie ma jednak powodów do obaw: prezydent elekt deklaruje bowiem, że militarna organizacja świata zachodniego jest niezbędna.

Także planami ocieplenia stosunków USA z Rosją zbytnio bym się nie martwił, Władimir Putin z właściwą sobie delikatnością, na pewno zadba o to, aby kolejny „reset” nie potrwał nazbyt długo.