Rok temu, gdy wybuchł koronawirus, media opisywały zalegające na placach Agencji Rezerw Materiałowych tony węgla. Nie było za to odpowiednich ilości maseczek, rękawic, płynu do odkażania czy respiratorów. Obserwowaliśmy nerwowe ruchy związane z próbą załatania braków. Za dostarczenie respiratorów czy maseczek wzięły się przypadkowe osoby i dzisiaj odbija się to czkawką urzędnikom resortu zdrowia.

To wynikało z faktu, że rezerwy strategiczne były traktowane po macoszemu, nikt nie przewidywał sytuacji kryzysowej. Tymczasem już w 2016 r. NIK wskazywał, że minister gospodarki nie zadbał chociażby o opracowanie aktualnego programu rezerw strategicznych, Izba nakazywała, aby minister finansów wreszcie ustalił, jakie środki powinny być przeznaczone na tworzenie takich rezerw na pięć lat. Pomiędzy ministerstwami trwała rywalizacja, która powodowała bezwład organizacyjny.

Rezerwy strategiczne tworzone są na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa i obronności państwa, porządku i zdrowia publicznego oraz wystąpienia klęski żywiołowej. To m.in. surowce, urządzenia, maszyny, mosty, paliwa, żywność, wyroby medyczne, które uruchamia się w czasie kryzysu. Teraz w magazynach agencji są np. miliony pasztetów, półtusze wieprzowe, paliwa pozwalające na zapotrzebowanie średniodobowe przez 90 dni, maseczki, rękawiczki, 21 mln litrów płynu do dezynfekcji, 5 tys. respiratorów.

Po wielu miesiącach prac Agencja Rezerw Materiałowych została zastąpiona przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Aby uniknąć konfliktów pomiędzy resortami, za nadzór nad nią odpowiada premier.

Co się zmieniło? Przede wszystkim zwiększył się zakres zadań, które dotychczas były realizowane przez ARM, a także asortyment rezerw. Te mogą być szybko uzupełniane, także z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych. Możliwe jest utrzymywanie rezerw na podstawie nowych umów o pozostawaniu w gotowości do świadczenia usług. Np. przedsiębiorca, który teraz produkuje maseczki, po ustaniu epidemii otrzyma środki, aby nie złomował i nie sprzedawał maszyn do produkcji, tylko odstawił je na bok i mógł uruchomić, gdy będzie taka potrzeba. Generalnie działalność agencji ma się sprowadzać do analizy potrzeb, uzupełniania rezerw, a w sytuacji kryzysowej – do szybkiego ich dostarczenia potrzebującym.

Agencja zostanie doinwestowana. W latach 2022–2031 łączną kwotą 300 mln zł. Ważne, aby po epidemii, instytucja ta nie utknęła w biurokratycznej niemocy, ale nadal działała. Wtedy istotna będzie analiza potrzeb odbudowywania rezerw. Bo taka instytucja stanowi istotny element reagowania w sytuacji zagrożenia. Kolejnymi krokami powinno być wzmocnienie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i odbudowa Obrony Cywilnej. Nie może być tak, że za ochronę ludności odpowiadają Wojska Obrony Terytorialnej, co teraz obserwujemy. Bez tych zmian opowiadanie o odporności państwa i obronie totalnej, o czym jest mowa w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, będzie tylko pustosłowiem.