„Rzeczpospolita”: Jeszcze w czerwcu PO zarzucała panu, że „nadużywa stanowiska" jako dyrektor Departament Spraw Społecznych, a dzisiaj chce żeby był jej kandydatem na prezydenta miasta.

Jacek Sutryk, kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Wrocławia: Zarzuty te były niemerytorycznym elementem kampanii pana Kazimierza Ujazdowskiego.

Który powiedział, że pana nie poprze po wycofaniu się z kandydowania.

Najważniejsze, to fakt, że dla osób, z którymi rozmawiam podczas licznych spotkań, była to zmiana oczekiwana i w pewnym sensie oczywista. Wydaje mi się także, że wrocławianie przyjęli ją dobrze - sądząc z pierwszych sondaży już po ogłoszeniu decyzji Nowoczesnej i PO. Wyborcy chcą premiować jednoczenie się środowisk, to jest dobra tendencja, PO wyszła jej naprzeciw. A to, że niektórzy z aktywności, która cechuje całą moją 12 letnią pracę w urzędzie, robią mi zarzut… to zawsze będzie mnie zastanawiało.

Dlaczego PO zdecydowała się zrezygnować z kandydatury Kazimierza M. Ujazdowskiego, narazić na śmieszność lidera partii który zapowiadał jeszcze kilka tygodni temu, że z Ujazdowskiego nie zrezygnuje, i postawić na pana?

Jesteśmy w momencie, w którym kończą się po stronie opozycji pewne nieformalne „prawybory”. PO jest racjonalną partią opozycyjną. Racjonalność ta polega także na tym, że projekty polityczne mierzy ona pod kątem ich skuteczności. Myślę, że zadziałała ocena sytuacji: Kazimierz Ujazdowski okazał się kandydatem niemożliwym do zaakceptowania przez wrocławian. Tymczasem nam udało się zbudować silną koalicję z poparciem Rafała Dutkiewicza i jego radnych, SLD, Nowoczesnej, Unii Europejskich Demokratów i środowisk pozapolitycznych. Zaproszenie dla PO było jednak zawsze otwarte. Decyzję Grzegorza Schetyny czytam jako poczucie odpowiedzialności za opozycję w kraju, ale też sytuację we Wrocławiu. Nie widzę tego tu ośmieszania się. Za cenę krytyki, wzmocnił kandydaturę jednego silnego przedstawiciela opozycji we Wrocławiu.

Jak udało się panu pozyskać poparcie Grzegorza Schetyny, który nie jest tajemnicą, że nie ma dobrych relacji z Rafałem Dutkiewiczem, którego środowisko pan reprezentuje?

Przekonali go do tego wrocławianie i Nowoczesna, z którą pracujemy od jakiegoś już czasu. Wyborcy jasno wskazywali swoje preferencje w kolejnych sondażach. Nasze bezpośrednie rozmowy miały charakter merytoryczny, prezentowałem wypracowaną z mieszkańcami wizję Wrocławia. Potwierdziliśmy, że jest to wizja spójna z wizją PO i .N. Dodatkowym czynnikiem jest również wspólne nam pragnienie ochrony samorządów przed PiS. Grzegorz Schetyna jest politykiem racjonalnym - argumenty potrafią go przekonać.

Czy pańska prezydentura ma być kontynuacją prezydentury Rafała Dutkiewicza?

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Akcentuję hasło „mądrej zmiany”. Mądra zmiana polega, w moim rozumieniu, na podtrzymaniu tego co jest sukcesem 16 lat rządów Rafała Dutkiewicza, inwestycje zagranicznych firm i korporacji i towarzyszące im nowe miejsca pracy, umiędzynarodowienie miasta i spopularyzowanie jego marki. Z tego, przypomnę, korzysta nie tylko budżet Wrocławia, ale też cała prywatna infrastruktura turystyczna i usługowa. Dzięki tym działaniom jesteśmy jednym z nielicznych miast w Polsce, którym w prognozach GUS nie grozi wyludnienie. Życzyłbym sobie, żeby udało nam się te działania kontynuować.

A czym pańska prezydentura miałaby się różnić od prezydentury Dutkiewicza?

Kluczowa zmiana, którą z sobą niosę, to sposób wprowadzania decyzji, większe dialogowanie z mieszkańcami. W samorządach zauważamy pragnienie głębszego uwspólnotowienia miast, które wyraża się braniem odpowiedzialności przez mieszkańców. Zauważamy to nie tylko przy projektach tzw. "budżetu obywatelskiego”, ale także w debatach moderowanych przez Rady Osiedli, czy np. Kluby Seniorów i NGO-sy. O mieście się mówi i chce się partycypować w podejmowaniu decyzji, które go dotyczą.

Jaki jest nadrzędny postulat, z którym idzie pan do wyborów?

Główną misją mojej prezydentury będzie właśnie decentralizacja władzy, zmiana sposobu komunikacji z mieszkańcami, wyjście naprzeciw ich oczekiwaniom. Ten proces rozpoczęliśmy 4 lata temu, teraz na jego rozwoju chciałbym oprzeć kierowanie miastem.

Jacek Sutryk oznacza kontynuację tego co była najsłabsze w rządach Rafała Dutkiewicza. Jest to m.in. polityka społeczna, za którą odpowiada jako dyrektor Departamentu Spraw Społecznych. Za każdym razem, kiedy mówi „trzeba zmienić, albo należy zrobić” powinien dodać – „przepraszam, że przez lata nie zrobiłem, nie zmieniłem”.- mówi o panu konkurentka z PiS- Mirosława Stachowiak-Różycka.

Nie zgadzam się. Wrocław często ukazywany jest jako modelowe miasto, jeżeli chodzi o rozwiązania w obszarze polityki społecznej. Rozumiem, że kandydatka PiS musi prowadzić taką narrację z braku innych argumentów. Uważam, że błędem jest ocenianie różnych polityk miejskich, w tym społecznej, bazując na opiniach pani Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Wiele istotnych zmian społecznych dokonuje się na naszych oczach, reagujemy na bieżąco, dostrzegając problemy szukamy coraz skuteczniejszych rozwiązań.

Czego nie udało się panu osiągnąć na dotychczasowym stanowisku dla Wrocławia?

Departament Spraw Społecznych to najbardziej dialogiczna część urzędu miejskiego, nie da się go prowadzić nie rozmawiając z mieszkańcami. Robię to właściwie cały czas. Chcę wykorzystać tę wiedzę już nie do proponowania rozwiązań zarządowi miasta, ale do ich aktywnego wprowadzania.

Co oznaczałoby dla Wrocławia, gdyby wybory wygrała kandydatka PiS?

Nie chcę roztaczać wizji Armagedonu, ale pamiętam, że jeszcze 4 lata temu startując w wyborach kandydatka PiS-u nie wiedziała, co oznacza określenie “wyższe wykształcenie”. W mojej ocenie na pokład dużego okrętu przesiadłby się bosman z małego kutra, pracującego w ‘zmilitaryzowanej’ – wodzowskiej strukturze, bo taką rządzi się dzisiaj PiS. Gdyby bosman ów posiadał duże talenty mógłby się nauczyć być kapitanem większej jednostki, ale nawet w tym przypadku przez długi czas statkiem rzucałoby po morzu. A pamiętajmy, że miasto-statek przewozi ludzi. Jest w dużej dynamice. Nie ma czasu uczyć się tego miasta, trzeba je znać i mieć na nie pomysł, by nie tracić czasu. Wrocław zasługuje na poważnego i doświadczonego kapitana, który ten statek zna. Ponadto bałbym się silnego upartyjnienia Wrocławia.

Dlaczego, gdy kampania jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęła, we Wrocławiu zawisły ogromne billboardy z pana wizerunkiem?

Nie mam komitetu wyborczego, nie wydaję środków na kampanię, choć, owszem, przygotowuję się do niej.

Broni pan demokracji przed PiS łamiąc prawo?

Akcja, o której pan mówi, to inicjatywa obecnych radnych, chcących podziękować za minione 16 lat i samego Rafała Dutkiewicza, który zdaje urząd prezydenta Wrocławia. Jestem im wdzięczny, że zdecydowali się przy tej okazji w symboliczny sposób rekomendować mnie na swojego kandydata, jednak nie jest to kampania wyborcza.

W lutym Wrocław był najbardziej zanieczyszczonym miastem świata. Jak chce pan walczyć ze smogiem jako prezydent Wrocławia, skoro nie udawało się, gdy był pan dyrektorem Departamentu Spraw Społecznych we wrocławskim magistracie?

Wrocław rozwinął swój miejski program „kawka”, każdy kto chce wymienić piec może liczyć na wsparcie miasta, dodatkowo jako dyrektor Departamentu przygotowałem najkorzystniejszy w Polsce program osłonowy dla tych, którzy dokonali tych wymian i potrzebują wsparcia w uiszczeniu opłat związanych z nowym źródłem ciepła.

To tak a propos „nieskutecznej” polityki społecznej prowadzonej we Wrocławiu, którą uparcie chce widzieć kandydatka PiS-u.

Ale efektów nie widać.

Kolejnym elementem, który stale przewija się w kampanii jest reforma komunikacji miejskiej. Wierzę, że usprawnienie tego elementu przekona mieszkańców do rezygnacji z aut i poprawi jakość powietrza.

Miasto zmaga się z wieloma problemami, za które również pan jest odpowiedzialny, jak za chaos ws. przyjęcia dzieci do żłobków, za który odpowiada pański departament.

Każdego roku zwiększamy liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach. Mamy najwyższy w polskich miastach procent zaopiekowania w opiece żłobkowej – wynosi on 36%, i jest on wyższy niż mówią zalecenia europejskie. Reagujemy natychmiast na zapotrzebowanie wyrażone w pierwszych turach rekrutacji i tak np. w tym roku już ogłosiliśmy konkurs na kolejne 500 nowych miejsc. Poza stałym zwiększaniem liczby miejsc optymalizujemy także sposób zarządzania procesem rekrutacji.

A jednak mieszkańcy narzekają.

Incydent, o którym pan wspomina w istocie tego też dotyczy, przejścia z systemu analogowego na elektroniczny, który ma być z korzyścią dla rodziców. Mówienie w tym momencie o „chaosie” jest przesadzone. Zawsze przy wdrożeniach informatycznych mogą pojawić się zakłócenia, chcemy wyciągać z nich wnioski i usprawniać narzędzia.

Dlaczego Wrocław ma takie problemy z transportem miejskim?

Odpowiedzialność za miasto polega na tym, żeby realnie mówić co jesteśmy w stanie zrobić, nie obiecując dla chwilowego interesu politycznego rozwiązań nierealnych. Transport publiczny jest jednym z głównych filarów mojego programu, który chcę wdrożyć od pierwszych tygodni. Uważam, że od jego reformy wiele zależy. Zwiększymy zatem nakłady na tabor i infrastrukturę, usprawnimy jego funkcjonowanie i połączenie osiedli. Gdy mówię, że chcę by Wrocław był bliżej mieszkańców, rozumiem to także w wymiarze sprawnych połączeń MPK.

Dochodzi do problemów z torowiskami, wypadkami tramwajów, a pan nie planuje budowy linii tramwajowych na Psie Pole i Jagodno?

Mamy bogaty, nowy program tramwajowy. W jego wyniku powstaną nowe trasy. Ponadto poprawimy system przesiadkowy, zwiększymy częstotliwość kursów oraz zadbamy by komunikacja była punktualna, czysta i bezpieczna.

We Wrocławiu w parafii św. Anny na wrocławskim Oporowie podczas niedzielnych mszy świętych księża zapraszali na spotkanie z posłanką Mirosławą Stachowiak-Różecką.

Kościół jest, poza wymiarem religijnym, ważną organizacją społeczną. Zapisał piękną kartę także w okresie pokojowej transformacji 1989 roku, a zabieranie głosu w sprawach społecznych jest wpisane w jego misję. Biskupi podkreślali jednak wielokrotnie, że Kościół nie powinien wspierać ani konkretnych partii, ani imiennie kandydatów.

Kościół powinien mieszać się do polityki?

Pyta pan jednak o pewien szczególny przypadek. Moim zdaniem potrzeba dużo rozwagi, w przededniu kampanii zaproszenie na spotkanie z kandydatem jednej tylko opcji może budzić – i sądząc po komentarzach budzi - sprzeciw wśród wiernych.

Wrocławska policja źle się kojarzy po sprawie śmierci Igora Stachowiaka. Co pan może zrobić jako prezydent miasta, żeby zmienić ten wizerunek?

Bardzo zależy nam na dobrym wizerunku policji we Wrocławiu, ten bowiem przekłada się na poczucie bezpieczeństwa wśród mieszkańców, jak również buduje opinię o mieście na zewnątrz. Sprawa Igora Stachowiaka, to w jaki sposób była i jest ona “wyjaśniana” budzi wątpliwości, ale zostawiam to właściwym organom państwa. Samorząd nie ma w tym zakresie żadnych uprawnień.