Rz: Na czym polega kompromis między SPD i CDU w sprawie „widocznego znaku”, jaki ma upamiętnić Niemców deportowanych i tych, którzy uciekli przed armią sowiecką z terenów zachodniej Polski?
Dziesięć lat temu my, Niemcy i Polacy, potrafiliśmy dyskutować o problemie wypędzeń bardziej otwarcie niż dziś. Pamiętam konferencję na ten temat. Ambasador Czech w Warszawie siedział obok z otwartymi ustami. Powiedział potem, że tak otwarta debata w Pradze nie byłaby możliwa. Później pani Steinbach założyła fundację Centrum przeciwko Wypędzeniom. W tym czasie rząd SPD – Zieloni drastycznie ograniczył środki dla Związku Wypędzonych. Centrum było próbą założenia nowej instytucji w Berlinie. Rząd federalny i większość parlamentarna oświadczyli , że projekt ten nie uzyska wsparcia. W roku 2002 zaproponowałem, aby tą trudną historią zająć się w ramach wspólnego projektu europejskiego we Wrocławiu. Z inicjatywy ministrów kultury Polski i Niemiec z udziałem Czechów, Słowaków, Węgrów i Austriaków powstała idea projektu Europejskiej Sieci „Pamięć i Solidarność”.