Krasnodębski wyjaśnia, dlaczego entuzjazm wobec mistrzostw Europy w piłce nożnej nieustannie spada:
Wydaje się, że jest to przede wszystkim skutek tego, że zapowiadany przy tej okazji proces modernizacyjny został zredukowany do minimum, a obecnie okazuje się, że nawet to minimum nie zostanie zrealizowane. Pamiętamy, jakie wizje rozwoju przed nami roztaczano. Mówiono o budowie drugiej linii metra w Warszawie, autostradach, lotniskach, Narodowym Centrum Sportu itd. Euro to miała być okazja do przeprowadzenia programu przyspieszonej modernizacji kraju i pokazania Polski, jako nowoczesnego kraju sukcesu.
A z planu – tłumaczy Krasnodębski – zostało niewiele:
Niewielka część z tego została zrealizowana. To wszystko zbiega się z porażką propagandy o zielonej wyspie w Polsce. Sceptycyzm widać na wielu płaszczyznach. Polacy słyszą o nieprawidłowościach, usterkach, problemach gospodarczych. Słyszą, czego nie zrobiono. Rodzi się u nich również obawa, że koszty tej imprezy przeważają znacznie nad ewentualnymi zyskami. Stadiony zbudowaliśmy, ale nie wiadomo, co z nimi dalej, jak je utrzymać itd. Takie są dziś nastroje. Oczekiwania były duże.
Zdaniem socjologa, organizacja imprez takiej rangi jest dla krajów mniej rozwiniętych autentycznym wyzwaniem:
Oczywiście tego rodzaju imprezy są ważne, organizacje ich są ważne. To wiąże się z korzyściami wizerunkowymi oraz gospodarczymi, zwłaszcza gdy odnosi się sukcesy. Jednak warto zaznaczyć, że one są tym ważniejsze, im kraj jest bardziej zapóźniony i mniej rozwinięty. Dla kraju mało rozwiniętego budowa autostrady jest wyzwaniem i sporym przedsięwzięciem, a organizacja Euro jest sposobem potwierdzenia wartości narodu.
Dlaczego?
Ogromna waga, jaką przypisywano Euro 2012, była wyrazem polskich kompleksów. Mamy do czynienia z typowym dla Polski wahaniem się nastrojów. Najpierw mieliśmy przesadzoną euforię, a obecnie spory sceptycyzm. Sceptycyzm, który wpisuje się również w rytm polityczny. Entuzjazm dla obozu rządzącego, który wybuchł w 2007 roku, jest dziś znacznie słabszy i przypomina rozczarowaną miłość. Przez stosunek do władz przebija realizm.