Trudno wyjść z podziwu nad tempem, z jakim nasze przyjazne państwo zdaje kolejne egzaminy. Ostatni egzamin zadał mu niejaki Alladyn2, działający w pojedynkę haker, który bez łamania szyfrów, haseł i wysublimowanych informatycznych technik zdobył dostęp do tysięcy kont pracowników KPRM i MSZ, włącznie z tymi należącymi do Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego i Tomasza Arabskiego. Przypadek ten - i stan bezpieczeństwa teleinformatycznego Polski w ogóle - opisywaliśmy w "Rzeczpospolitej" w piątek. W dzisiejszym "Wproście" mamy natomiast dopełnienie tego sielankowego obrazu. W rozmowie z byłym dziennikarzem "Rz" Michałem Majewskim na temat rządowych sieci wypowiada się b. wiceszef ABW płk. Mieczysław Tarnowski.
Tarnowski mówi o tym, jak ciężki był to egzamin dla państwa
Michał Majewski
: Czy to był finezyjny, wyszukany atak hakerski?
Mieczysław Tarnowski
: Nie był. Daleko tu do złożonych metod, którymi posługują się chińscy specjaliści od włamań komputerowych. Taki atak mógłby przeprowadzić co drugi informatyk w Polsce
I o tym jak to państwo wzorowo działa
W Polsce pewne rzeczy nie są przeprowadzane tak, jak trzeba. Gdyby ktoś zarządzał własnymi pieniędzmi, zrobiłby to zupełnie inaczej. Rozwiązania, kóre od lat funkcjonują w przestrzeni biznesowej, proszą się o wprowadzenie do instytucji publicznych. Rządowa poczta elektroniczna z rozszerzeniem .gov jest mniej bezpieczna od tej z rozszerzeniem gmail, onet, albo wp.
A także o tym, że z takim państwem nie mamy czego się bać.
Czy służby specjalne wrogo do nas nastawionych państw podejmują próby penetrowania polskich sieci rządowych?
W stu procentach tak. Na akademiach wojskowych (...) od lat funkcjonują wydziały wojen elektronicznych. Tam uczy się hakerów, którzy są oficerami. (...)
W PRL przez krótki czas służyłem w wojskach pancernych. Jak wszyscy wiedzą, byliśmy nastawieni na wojnę z Niemcami. Wśród pancerniaków było takie gorzkie przysłowie "Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery". Chodziło o to, że przy niedużym mrozie wiele czołgów już nie jechało (...) Jeśli zlekceważymy problem, możemy mieć do czynienia z podobną sytuacją. Taką, że nie potrzeba będzie armat i samolotów, żeby nas pokonać. Wystarczą komputery i hakerzy.