Reklama

Osobiste problemy Siergieja Guriewa

Doradca Miedwiediewa wyjaśnia, dlaczego nie zamierza wracać do Rosji

Publikacja: 05.06.2013 18:26

Prezydent Putin powiedział, że nie zna Guriewa, a jego nagła emigracja była spowodowana powodami oso

Prezydent Putin powiedział, że nie zna Guriewa, a jego nagła emigracja była spowodowana powodami osobistymi

Foto: PAP/EPA

Większość z naszych czytelników zapewne słyszała już o ciekawym przypadku Siergieja Guriewa, rektora ekonomicznej uczelni i doradcy Dmitrija Miedwiediewa, który pewnego dnia będąc w Paryżu postanowił nie wracać już więcej do Rosji, gdzie - od czasu kiedy wraz z innymi publicznymi osobami napisał raport krytykujący sposób prowadzenia procesu Michaiła Chodorkowskiego - był systematycznie nękany przez służby i oskarżany o branie pieniędzy od Chodorkowskiego i od zagranicznych mocodawców.

Dziś, na łamach New York Timesa, profesor Guriew wyjaśnił, dlaczego nie zanosi się na jego powrót do ojczyzny.

Prezydent Putin i jego rzecznik Dmitrij Peskow powiedzieli, że moja decyzja o opuszczeniu Rosji była podyktowana osobistymi i rodzinnymi względami.

Mają rację. (...) Opuściłem Rosję ze względów osobistych: osobiście wolę nadal być wolny. Mam też powody rodzinne: moja rodzina chce - i  na to zasługuje - bym był wolny.

- napisał ekonomista. I dodał:

Reklama
Reklama

Nie chce też być "symbolem". Jestem tylko jedną, prostą osobą i mój przypadek to odizolowana sprawa. To, co mi się przydarzyło jest podobne do wypadku lub rzadkiej choroby. Każdy może zarazić się tą chorobą, ale może też mieć wystarczająco dużo szczęścia, żeby tego uniknąć. Są wzory zachowań, które obniżają ryzyko zachorowania - jak na przykłąd nieopowiadanie się po stronie państwa prawa, lub niepotępianie korupcji. Tak jak w przypadku innych chorób, kiedy ją złapiesz, wszyscy przysyłają słowa pocieszenia, ale wiedzą, że nie ma żadnego ratunku.

Lub prawie żadnego. Procesy Chodorkowskiego pokazały, że jest jedna skuteczna terapia: ci świadkowie, którzy opuścili Rosję są cali i zdrowi. Ci, którzy zostali i nie współpracowali z prokuraturą, skończyli w więzieniu.

Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama