Ostatnie tygodnie to dobry czas dla wielbicieli dyplomatycznych przecieków. Opublikowano rozmowy Victorii Nuland z departamentu Stanu USA, szefową Catherine Ashton, ambasadora UE na Ukrainie Jana Tombińskiego, a nawet Julię Tymoszenko. Dziwnym trafem odpowiedź na pytanie "Cui bono?" w tym kontekście zawsze wskazywała na Rosję. Tym razem rolę się odwracają. Przynajmniej trochę. Oto bowiem czas na podsłuchy rosyjskich dyplomatów. Postacie to trochę mniejszego kalibru, bo chodzi o rozmowę ambasadorów Federacji w Erytrei i Zimbabwe. Nie ma tu większych sensacji, jednak pogawędka, jaką ucinają sobie dwaj dziwnie uradowani dyplomaci jest daleka od dyplomatycznych zwyczajów - i dość zabawna.
Rozmowa ma miejsce po głosowaniu w Zgromadzeniu Generalnym ONZ nad rezolucją w sprawie nieuznania legalności krymskiego referendum.
Igor Czubarow, ambasador w Erytrei
: Siergiej? Gratulacje! Twój kraj pokazał bardzo słuszne zrozumienie dla sytuacji na Ukrainie
Siergiej Bahariew, ambasador w Zimbabwe i Malawi
: A Twój zaskoczył....
Czubarow:A
mój, widzisz, tylko wstrzymał się (...)
gadałem wczoraj z ich ministrem, mówię mu: "co się stało?", a on: "Nie, oczywiście, my całym sercem ..." (śmiech)
A twoja rebiata maładcy! Jedyni na kontynencie! A nie, jeszcze Sudan był ...
Bachariew
: Ale to dziwne, że pokazali słabość.
Czubarow
: No, nieważne. Ja już im każe uznać Osetię Południową i ich sąsiadów (śmiech), Abchazję
Rozmowa szybko schodzi jednak na przyszłe cele rosyjskiej dyplomacji...
Czubarow
: Teraz mam jeden prosty cel. Jak gadam z tymi ambasadorami z Unii Europejskiej, to powtarzam, "Krym zabraliśmy, ale to nie koniec. Zabierzemy jeszcze wasze Katalonie, Wenecje, a także Szkocje i Alaski i wtedy dopiero się uspokoimy.
Bachariew
: To na początek.
Czubarow
: Ta, na początek. Potem będziemy myśleć. Weźmiemy cały ten limitrof, Łotwy, Estonie i innych Europejczyków, a także Rumunów i Bułgarów, skopiemy im tyłki.
Plan przejęcia Pribałtyki i Bałkanów zostaje jednak szybko porzucony na rzecz bardziej atrakcyjnych, rdzennie rosyjskich terenów.
Bachariew:
Nie, nie lepiej ich nie dotykać. Lepiej wziąć Kaliforniszczyznę, Miamszczyznę...takie opuszczone regiony.
Czubarow
: Prawda, prawda! W tej Miamszczyźnie to właściwie 95% to nasi obywatele. Mamy pełne prawo zrobić tam referendum.
Bachariew
: Tak samo jak na Londońszczyźnie.
Czubarow:
Ta...dokładnie, zostawimy na chwilę Rumunów i Bułgarów, niech będą w tym eurosojuzie, tak jak te bałtyckie gówna. (...)
Zresztą, niedawno rozmawiałem z unijnym ambasadorem (...) i poprosił mnie: "słuchaj, weźcie z powrotem tą Rumunię i Bułgarię", a ja mu na to: "nic z tego".
Możemy więc wszyscy spać spokojnie.