Reklama

Czy konserwatyści zakłócą spokój pani premier?

Rząd jedności Platformy Obywatelskiej ?pod wodzą Ewy Kopacz czeka pierwszy test. Ratyfikacja konwencji przemocowej pokaże, czy w partii istnieje frakcja konserwatystów.

Publikacja: 23.09.2014 02:00

Eliza Olczyk

Eliza Olczyk

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Ewa Kopacz, biorąc do rządu Grzegorza Schetynę oraz Cezarego Grabarczyka, zapewniła sobie poparcie dwóch zwalczających się frakcji. Wyrzuciła jednak ?za burtę konserwatystów, z Markiem Biernackim na czele.

Tego, czy Biernacki może zagrozić jedności PO, dowiemy się podczas głosowania nad ratyfikacją tzw. konwencji przemocowej. Punkt jest w porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu. Jeżeli się utrzyma, to do głosowania nad konwencją może dojść w tym tygodniu.

Ratyfikacją konwencji Sejm miał się zająć już dwa tygodnie temu. Jednak Ewa Kopacz, jeszcze w roli marszałka, zdecydowała o zdjęciu go z porządku obrad. Oficjalnie stało się to na wniosek PiS. Tygodnik „Newsweek" twierdził jednak, że w tej decyzji maczali palce konserwatyści z PO, którzy zagrozili głosowaniem przeciwko. Rozmowy w tej sprawie miał prowadzić Marek Biernacki.

Odłożenie debaty spowodowało, że na Kopacz spadł grad nieżyczliwych komentarzy. Być może dlatego sprawa szybko wróciła. Ale głosowanie nad konwencją będzie pierwszym sprawdzianem jedności PO po zmianie rządu.

Rafał Grupiński, szef Klubu PO, w rozmowie z „Rz" twierdził, że klub poprze ratyfikację i najwyżej pojedyncze osoby złamią dyscyplinę, głosując przeciw. Dyscyplina będzie obowiązywała, bo sprawy kobiet i rodziny, według Grupińskiego, nie mają nic wspólnego ze światopoglądem, a tylko podczas takich głosowań posłowie mogą głosować w zgodzie ze swoim sumieniem.

Reklama
Reklama

Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to głosami PO, SLD i Twojego Ruchu konwencja zostanie ratyfikowana. Jeżeli jednak część posłów Platformy się wyłamie – jak to bywało wcześniej podczas głosowań ideologicznych, bo ta sprawa mimo wszystko ma właśnie taki charakter – to ratyfikacji nie będzie.

Byłby to wielki triumf prawicy, która uważa, że w konwencji przemyca się ideologię gender. A jej skutkiem będzie zmiana definicji płci z biologicznej na tzw. społeczno-kulturową oraz wprowadzenie do szkół edukacji w zakresie niestereotypowych ról płci, co sprowadza się do promocji homoseksualizmu. W takiej sytuacji Ewa Kopacz musiałaby się zacząć liczyć z konserwatystami, bo mogliby podważać jej przywództwo.

Jeżeli jednak konwencja zostanie ratyfikowana, to będzie to sygnał, że frakcja konserwatywna PO w zasadzie nie istnieje i Ewa Kopacz może spać spokojnie.

Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama