Reklama

Szułdrzyński: PiS nie ma już czasu

Dyskusja o tym, kto będzie gospodarzem, a kto gościem na spotkaniu partii opozycyjnych z Prawem i Sprawiedliwością w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, to w istocie próba sił między rządem a koalicją PO–PSL–Nowoczesna. Stawką tej gry jest możliwość zrzucenia na przeciwnika winy za pogłębianie się kryzysu konstytucyjnego.
Szułdrzyński: PiS nie ma już czasu

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Zarówno opozycja, jak i PiS chcą, by opinia publiczna uważała, że to oni zapraszali na spotkanie, lecz że zostało ono odrzucone przez drugą stronę. Nie chodzi o to, by problem rozwiązać, ale o to, kto będzie mógł zdyskontować dalszą awanturę.

Problem polega na tym, że obie strony mają interes polityczny w tym, by tę awanturę kontynuować. PiS zorientował się, że już drugi raz nie uda mu się ograć opozycji, jak podczas pierwszego spotkania u marszałka Sejmu, po którym rządzący wysłali w świat sygnał: patrzcie, rozmawiamy wspólnie z opozycją nad rozwiązaniem konfliktu konstytucyjnego. Tym razem nie chciała ona zatańczyć do melodii granej przez PiS.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama