"To Polacy". Litewscy śledczy o podejrzanych o atak na współpracownika Nawalnego

Dwie osoby podejrzane o pobicie współpracownika Aleksieja Nawalnego, rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa, zostały zatrzymane w Polsce - podał prezydent Litwy Gitanas Nausėda. CBŚP potwierdziło, że doszło do zatrzymania. Litewscy śledczy przekazali, że zatrzymani to Polacy.

Aktualizacja: 19.04.2024 14:46 Publikacja: 19.04.2024 10:15

Prezydent Litwy Gitanas Nausėda

Prezydent Litwy Gitanas Nausėda

Foto: Ludovic MARIN / AFP

- W Polsce zatrzymano dwie osoby podejrzane o pobicie lidera rosyjskiej opozycji Leonida Wołkowa - powiedział Gitanas Nausėda, cytowany przez litewski portal Delfi.

- Dziękuję Rzeczypospolitej Polskiej za wspaniałą pracę, rozmawialiśmy o tym z prezydentem Polski Andrzejem Dudą, dziękuję za doskonałą współpracę - podkreślił prezydent Litwy.

Czytaj więcej

Rosjanie planowali zamach na Zełenskiego w Polsce? Polak z zarzutami

Atak na opozycjonistę z Rosji. Domniemani sprawcy zatrzymani w Polsce

Gitanas Nausėda oświadczył, że funkcjonariusze litewskich służb przeprowadzili pierwsze prace przygotowawcze. Oznajmił, że po przeprowadzeniu odpowiednich procedur zatrzymane osoby zostaną przekazane przez Polskę Litwie.

Prezydent zastrzegł, że nie może powiedzieć, kiedy to nastąpi, nie może także ujawnić tożsamości zatrzymanych.

W sprawie chodzi o pobicie mieszkającego w Wilnie rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa, który przez wiele lat był współpracownikiem Aleksieja Nawalnego. W marcu Wołkow został przez kilka osób napadnięty przed swoim domem w Wilnie.

Leonid Wołkow nazwał atak "typowym bandyckim pozdrowieniem od Putina z bandyckiego Petersburga".

Informacje o zatrzymaniu dwóch osób potwierdziło CBŚP. "Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji we współpracy z litewską policją zatrzymali dwie osoby podejrzane o atak na rosyjskiego opozycjonistę, do którego doszło w marcu na terenie Litwy. Osoby te były poszukiwane ENA i doprowadzono je do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie, gdzie wykonano z nimi czynności" - czytamy w komunikacie.

Leonid Wołkow: To było bandyckie pozdrowienie od Putina

Litewskie media informowały, że sprawców ataku nie ujęto. Śledczy dopuszczali możliwość, że atak mógł mieć związek z działalnością polityczną ofiary.

Czytaj więcej

Masowe zabójstwo na warszawskiej Woli. Podejrzani usłyszeli zarzuty

Wołkow relacjonował, że sprawcy napadu złamali mu rękę. Rosyjski opozycjonista nazwał atak "typowym bandyckim pozdrowieniem od Putina z bandyckiego Petersburga".

Leonid Wołkow wyjechał z Rosji w obawie przed aresztowaniem, mieszka na Litwie.

Litewska prokuratura: Zatrzymani to Polacy

Na konferencji prasowej dodatkowe informacje przedstawił litewski prokurator Justas Laucius. Oświadczył on, że zatrzymań dokonano 3 kwietnia w Warszawie. Według litewskich śledczych, obaj zatrzymani to obywatele polscy.

- Zatrzymanie odbyło się w ścisłej współpracy z prokuraturą RP i Centralnym Biurem Śledczym Policji - powiedział prokurator. Dodał, iż istnieje "duże prawdopodobieństwo", że w maju zatrzymani znajdą się na Litwie.

- Uważamy, że na tym etapie śledztwa istnieją dane, które pozwalają przypuszczać, że ofiara doznała obrażeń na skutek swojej działalności politycznej i poglądów - oświadczył Lauciusl, odnosząc się do Wołkowa.

Saulius Briginas, zastępca szefa Biura Policji Kryminalnej Litwy poinformował, że zatrzymani byli znani polskim organom ścigania. Według niego, podejrzani przed atakiem przyjechali na Litwę, a następnie wrócili do Polski.

Minister krytykuje prezydenta, Adam Bodnar nie zna sprawy

Minister spraw wewnętrznych Litwy Agnė Bilotaitė skrytykowała decyzję prezydenta Nausėdy o upublicznieniu informacji o zatrzymaniu podejrzanych. Jej zdaniem, publikowanie tego typu informacji to prerogatywa służb, nie polityków, a takie wypowiedzi głowy państwa mogą szkodzić toczącemu się śledztwu.

O doniesienia w sprawie zatrzymania Polaków podejrzanych o pobicie rosyjskiego opozycjonisty na konferencji prasowej zapytany został minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar (KO). - Nie mam w tym momencie świadomości dotyczącej tej sprawy - uciął.

Zatrzymany Polak, który miał być gotowy do działania na rzecz rosyjskiego wywiadu

W czwartek Prokuratura Krajowa poinformowała, że w wyniku współpracy polskiej prokuratury z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz z Prokuraturą Generalną Ukrainy i Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy w środę na terytorium Polski zatrzymano Pawła K, któremu przedstawiono zarzut zgłoszenia gotowości do działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Zatrzymanemu, który został tymczasowo aresztowany, grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Według ustaleń śledztwa, Paweł K. miał zgłosić gotowość do działania na rzecz wywiadu wojskowego Rosji i nawiązywać kontakty z obywatelami Rosji bezpośrednio zaangażowanymi w wojnę na Ukrainie. "Do jego zadań należało zebranie i przekazanie wywiadowi wojskowemu Federacji Rosyjskiej informacji na temat zabezpieczenia lotniska Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka. Miało to m.in. pomóc w planowaniu przez rosyjskie służby specjalne ewentualnego zamachu na życie głowy obcego państwa - prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego" - podała prokuratura w komunikacie.

- W Polsce zatrzymano dwie osoby podejrzane o pobicie lidera rosyjskiej opozycji Leonida Wołkowa - powiedział Gitanas Nausėda, cytowany przez litewski portal Delfi.

- Dziękuję Rzeczypospolitej Polskiej za wspaniałą pracę, rozmawialiśmy o tym z prezydentem Polski Andrzejem Dudą, dziękuję za doskonałą współpracę - podkreślił prezydent Litwy.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Przestępczość
Gruzini oszukiwali na polskich stacjach paliw. W jaki sposób?
Przestępczość
Ukraińcowi w Warszawie ukradziono 2 miliony zł. Został aresztowany
Przestępczość
Sędzia poza kontrolą służb. Jak Tomasz Szmydt wyjechał z Polski?
Przestępczość
Zarzuty szpiegostwa dla Tomasza Szmydta? Grozi mu dożywocie
Przestępczość
Polacy wśród oskarżonych o obrót kokainą i opium. CBŚP przechwyciło ponad 1,8 mln porcji narkotyku
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy