Sędziowie przysięgli uznali Roberta Bowersa za winnego zabójstwa 11 osób już w czerwcu. od tamtej pory zastanawiali się, czy powinien zostać skazany na egzekucję, czy też dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.
Aby Bowers został skazany na karę śmierci, przysięgli musieli być jednomyślni.
27 października 2018 roku 50-letni kierowca ciężarówki wtargnął do synagogi Tree of Life i do obecnych tam wiernych otworzył ogień z karabinu szturmowego i innej broni.
Zabił 11 osób, zranił także siedem innych, w tym pięciu policjantów.
Powiedział policji na miejscu zdarzenia, że „wszyscy ci Żydzi muszą umrzeć” i od tego czasu nie wyraził skruchy.
Czytaj więcej
46-letni Robert Bowers wszedł do synagogi w Pittsburghu w amerykańskim stanie Pensylwania i otworzył ogień do zgromadzonych. Napastnik został zatrz...
Masakra w synagodze Tree of Life została uznana za najbardziej śmiercionośny atak o podłożu antysemickim w historii Stanów Zjednoczonych.
Bowers został skazany za 63 zarzuty, w tym przestępstwa z nienawiści skutkujące śmiercią i utrudnianie swobodnego praktykowania religii skutkujące śmiercią.
Podczas tygodniowego procesu sąd wysłuchał zeznań ocalałych i dowodów antysemityzmu Bowersa – w tym postów atakujących Żydów zamieszczonych na skrajnie prawicowej stronie internetowej w miesiącach poprzedzających atak.