Donald Trump został aresztowany

Choć były prezydent stracił wolność tylko na kilkadziesiąt minut, będzie to miało kluczowy wpływ na wynik wyborów w 2024 roku, a więc i losy świata.

Aktualizacja: 05.04.2023 05:08 Publikacja: 04.04.2023 16:03

Donald Trump został aresztowany

Foto: AFP

Zespół prawników Donalda Trump długo negocjował z sędzią Sądu Najwyższego Nowego Jorku Juan Manuelem Merchanem przebieg wtorkowych wydarzeń. Ale uzyskał stosunkowo niewiele, bo inaczej niż w Biały Dom czy w trakcie kampanii wyborczej, tym razem to nie do miliardera należy ostatnie słowo w tej sprawie. Aby Ameryka nie była świadkiem podobnego upokorzenia, adwokaci domagali się, aby z sali rozpraw zostały wykluczone ekipy telewizyjne. To pokazuje skalę wyzwania dla człowieka, który doszedł do najwyższego urzędu w państwie dzięki znakomitej sztuce manipulowania mediami.

Stanęło na kompromisie: Merchan zapowiedział, że na salę obrad będą na kilka minut wpuszczeni fotografowie pięciu mediów. Potem zostanie już jedynie czterech portrecistów. 

Trump, który pojawił się wczesnym popołudniem czasu nowojorskiego w budynku sądów, został aresztowany jak każdy, komu sędzia ma przedstawić oficjalnie zarzuty karne. Miały mu zostać pobrane odciski palców. Do końca nie było jednak pewne, czy zostanie także zrobione jego zdjęcie policyjne - ostatecznie tego zaniechano, co zauważył reporter "New York Timesa".  

45. prezydent USA nie miał natomiast mieć założonych kajdanków, a zamiast oczekiwać w celi na początek obrad, przygotowano dla niego zwykłe pomieszczenie biurowe. Cały czas był eskortowany przez funkcjonariuszy Secret Service. 

Donald Trump usłyszał 34 zarzuty. Nie przyznał się do żadnego.

Mimo że sugerowali mu to niektórzy doradcy, Trump nie wygłosił żadnego oświadczenia po opuszczeniu sali sądowej. Według byłej dyrektor ds. komunikacji w Białym Domu z czasów Trumpa, Alyssy Farah Griffin, brak oświadczenia może wskazywać iż to, co były prezydent zobaczył w akcie oskarżenia, idzie dalej, niż się spodziewał.

Trump wygłosił przemówienie po powrocie na Florydę. Stwierdził, że jest niewinny a stawiane mu zarzuty mają na celu wyłącznie wykluczenie go z walki o prezydenturę w 2024 roku.

Czytaj więcej

Trump: Jedyna zbrodnia, jaką popełniłem, to nieustraszona obrona naszego kraju

Reuters zauważa, że zarzuty postawione Trumpowi łącznie grożą maksymalną  karą ponad 100 lat więzienia - zgodnie z prawem Nowego Jorku. Ale rzeczywista kara więzienia, gdyby Trump został skazany, prawie na pewno byłaby znacznie niższa.

W rękach Latynosa

Wniosek o przedstawienie zarzutów karnych wyszedł od prokuratora Nowego Jorku, czarnego i powiązanego z demokratami Alvina Bragga. Ironia losu chciała, aby o losie Trump zdecydował natomiast sędzia Merchan, który urodził się w Bogocie i do Ameryki przyjechał jako sześcioletnie dziecko. Prezydent był zaś znany z rasistowskich ataków przeciw Latynosom, jak wtedy, gdy nazywał meksykańskich imigrantów „gwałcicielami” i kazał zbudować mur, który oddzieli USA od sąsiada z południe. 

Czytaj więcej

Rywal Trumpa mówi, że były prezydent powinien się wycofać z walki o prezydenturę

Merchan, który ma opinię „twardego”, ale „sprawiedliwego” sędziego, w przeszłości orzekał w sprawie przewinień biznesowych Trump Organization, choć nie samego Trumpa. Wydał też wyrok skazujący na jednego z bliskich współpracowników miliardera Allena Weisselberga oraz jego doradcę politycznego Steve’a Bannona. 

Były prezydent dopiero we wtorek poznał szczegóły aktu oskarżenia. Aby je odeprzeć wynajął jednego z najlepszych adwokatów Ameryki Todda Blanche, który w przeszłości bronił jego szefa kampanii wyborczej Paula Manaforta, człowieka głęboko umoczonego w korupcyjne afery na Ukrainie. 

Punktem wyjścia do zarzutów przeciwko Trumpowi jest przelew 130 tys. dolarów, jakiego dokonał tuż przed wyborami w 2016 roku gwieździe porno Stormy Daniels za to, że będzie milczała w sprawie ich domniemanego romansu. Amerykańskie prawo dopuszcza takie rozwiązanie, ale pod warunkiem, że jasno określi się w rachunkach kampanii wyborczej, na co poszły pieniądze. Tak się jednak nie stało. Trumpa o złamanie prawa oskarżył jego własny prawnik Michael Cohen, któremu późniejszy prezydent kazał dokonać przelewu. Jednak sprawa Daniels jest tylko punktem wyjścia do około 30 oskarżeń o defraudację, jakie ma przedstawić Merchan.

Było właściwie przesądzone, że Merchan po krótkiej rozprawie wypuści Trumpa na wolność. Może jednak nałożyć ograniczenia na jego dalsze funkcjonowanie, np. co do podróży zagranicznych. 

Izba Reprezentantów dwukrotnie rozpoczęła procedurę impeachmentu przeciw Trumpowi gdy był on w Białym Domu. Chodziło o śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie powiązań prezydenta z Rosją. Miliarder miał jednak zbyt wielu sojuszników w Senacie, aby za każdym razem uniknąć skazania. 

Kolejne oskarżenia

Tu także próbował użyć podobnych środków nacisku. W mediach społecznościowych przepuścił serię ataków na prokuratora Bragga i sędziego Merchana, także o podłożu rasistowskim. Dopiero, gdy prawnicy przekonali go, że to nie wpłynie na ich stanowisko, a może mu zaszkodzić, zrezygnował. 

Równie ważna, co batalia na płaszczyźnie prawnej, będzie dla Trumpa starcie na poziomie politycznym. Miliarder twierdzi, że po ogłoszeniu oskarżeń przelewy na jego kampanię gwałtownie wzrosły: miał dzięki temu w ostatnich dniach zgromadzić 7 mln dol. Także na trasie przejazdu ze jego rezydencji Mar-a-Lago na lokalne lotnisko oraz z lotniska w Nowym Jorku do Trump Tower na Manhattanie można było dostrzec wielu zwolenników oskarżonego z transparentami wyrażającymi dla niego poparcie. Trump pozostaje zdecydowanym faworytem w walce o nominację republikańską w nadchodzącej elekcji.

Jednak precedensowa decyzja Bragga o wystąpieniu z formalnymi oskarżeniami wobec byłej głowy państwa zapewne przetrze teraz szlak dla otwarcie kolejnych spraw karnych przeciw Trumpowi. Chodzi w szczególności próby wymuszenia przez niego sfałszowania wyników wyborów w Georgii w 2020 r., wyprowadzenie być może w celu sprzedaży tajnymi dokumentów z Białego Domu już po zakończeniu mandatu prezydenckiego oraz próbie zamachu stanu 6 stycznia 2021 r. Nawet, jeśli w tych wszystkich sprawach skazanie Trumpa przed wyborami w listopadzie 2024 r. wydaje się wykluczone, to samo stawianie się przed sędziów i odpierania oskarżeń zajmie kandydatowi Republikanów wiele cennego czasu w trakcie kampanii. Nie jest też pewne, czy zdoła on za każdym razem zmobilizować swoich zwolenników gdy wizerunek byłego prezydenta oskarżonego o łamanie prawa Amerykanom spowszednieje. 

We wtorek na wszelki wypadek burmistrz Nowego Jorku Eric Adams zmobilizował 35 tys. policjantów. Ostrzegł też tych, którzy chcieliby wznieść zamieszki. - Jeśli chcecie pojawić się w Nowym Jorku, to zachowujcie się najlepiej, jak potraficie - oświadczył.

Zespół prawników Donalda Trump długo negocjował z sędzią Sądu Najwyższego Nowego Jorku Juan Manuelem Merchanem przebieg wtorkowych wydarzeń. Ale uzyskał stosunkowo niewiele, bo inaczej niż w Biały Dom czy w trakcie kampanii wyborczej, tym razem to nie do miliardera należy ostatnie słowo w tej sprawie. Aby Ameryka nie była świadkiem podobnego upokorzenia, adwokaci domagali się, aby z sali rozpraw zostały wykluczone ekipy telewizyjne. To pokazuje skalę wyzwania dla człowieka, który doszedł do najwyższego urzędu w państwie dzięki znakomitej sztuce manipulowania mediami.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
50 milionów dolarów od miliardera na kampanię Trumpa. Coraz więcej wpłat po procesie
Polityka
W domu poprawczym w Rosji siedzi 15-letni więzień polityczny. Za co został skazany?
Polityka
Władimir Putin ogłasza gotowość Rosji do rozmów z państwami NATO
Polityka
UE potwierdza rozpoczęcie rozmów w sprawie członkostwa Ukrainy i Mołdawii. Znana data
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Polityka
Sondaże: Blok Emmanuela Macrona przegrywa nie tylko z partią Marine Le Pen
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży