Posiadanie znacznych ilości nowych substancji psychoaktywnych oraz udzielanie ich innym osobom w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – za takie przestępstwo skazana była osoba, którą 7 grudnia ułaskawił prezydent Andrzej Duda. Prawo łaski polega na warunkowym zawieszeniu wykonania kary pozbawienia wolności na okres próby z ustanowieniem dozoru kuratora sądowego oraz zobowiązaniem do powstrzymania się od przebywania w środowisku osób o ujemnej opinii społecznej. Czyli innymi słowy – prezydent wypuścił przestępcę narkotykowego z więzienia albo uchronił przed jeszcze nierozpoczętą odsiadką.

To już drugi raz, gdy prezydent chroni przed więzieniem dilera dopalaczy. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce 11 maja. Wówczas ułaskawił Paulinę P., kobietę skazaną za podobne przestępstwo: wprowadzenie do obrotu znacznej ilości substancji psychotropowej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Tamto ułaskawienie nagłośniła „Rzeczpospolita”. Zauważyliśmy, że Duda niezwykle rzadko ułaskawia skazanych za tak poważne przestępstwa, zwłaszcza że z dotychczasowych prezydentów najrzadziej sięga po prawo łaski. Za czasów Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego liczba ułaskawień była liczona w tysiącach, a Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego w setkach. Tymczasem Duda w pierwszej kadencji zastosował prawo łaski jedynie 98 razy, zaś w drugiej do końca grudnia tylko 19 razy, odmawiając ułaskawienia aż 182 osobom.

Czytaj więcej

Kontrowersyjne ułaskawienie z psychotropami w tle

Mimo swojej surowości wobec przestępców, w maju ułaskawił dilerkę wbrew negatywnej opinii sądu i prokuratora generalnego. A to, jak bardzo kontrowersyjna była to decyzja, wynika z obszernej publikacji, jaką w czerwcu zamieścił „Fakt”.

Zdaniem gazety ułaskawiona kobieta wiedzie luksusowe życie, o czym świadczą jej wpisy w mediach społecznościowych. Za co miała iść do więzienia? Jak wskazywała gazeta, miała już na koncie wyrok za kradzież, a wpadła wskutek rozpracowania grupy trudniącej się sprzedażą narkotyków na dużą skalę. Jej członkami było też kilkoro członków rodziny Pauliny P.

Usłyszała wyrok więzienia w zawieszeniu, który został odwieszony, bo wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania, nie informując o tym sądu i kuratora. Odsiadki udało jej się uniknąć właśnie dzięki ułaskawieniu Dudy, który uzasadnił to względami humanitarnymi. Wcześniej we wniosku o prawo łaski obrońcy Pauliny P. uzasadniali, że ma ona do spłacenia duży kredyt i trudną sytuację rodzinną, bo mąż też ma do odbycia odsiadkę za narkotyki.

Czytaj więcej

Andrzej Duda najrzadziej ułaskawiającym prezydentem

Co wiadomo o grudniowym ułaskawieniu? Niewiele, bo Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała na naszą prośbę o podanie szczegółów sprawy. Z lakonicznej notki na stronie Kancelarii Prezydenta wynika, że obie sprawy są podobne nie tylko z uwagi na zbliżony charakter przestępstwa i dokonane przed Dudę zawieszenie kary więzienia, ale również ze względu na podawane oficjalnie „humanitarne” motywy ułaskawienia. Tym razem miało chodzić m.in. o „bardzo trudną sytuację rodzinną, incydentalny charakter czynu i wyrażenie skruchy”. Różnica polega na tym, że w przypadku grudniowego ułaskawienia z wnioskiem o prawo łaski wystąpił prokurator generalny, a pozytywną opinię wyraził sąd.

– Doszło do kolejnego ułaskawienia, które budzi uzasadnione kontrowersje. W interesie prezydenta powinno leżeć podanie motywów swojej decyzji, zamiast chować głowę w piasek – mówi poseł KO Dariusz Joński. Po ułaskawieniu Pauliny P. przeprowadził z posłem Michałem Szczerbą interwencję w Kancelarii Prezydenta, jednak urzędnicy odmówili im podania szerszych informacji na temat tamtej decyzji.