Cała trójka w latach 90. i na początku obecnego stulecia należała do ścisłego kierownictwa – tzw. „zarządu” jednej z najgroźniejszych grup przestępczych w kraju. Teraz są rozliczani za narkotykowy interes sprzed kilku lat.

Andrzej Z., ps. Słowik, a także Leszek D. - Wańka i Janusz P. - Parasol są wśród 22 osób zatrzymanych przez policjantów CBŚP w śledztwie prowadzonym przez Mazowiecki Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Zarzuty usłyszeli po doprowadzeniu na przesłuchanie.

„Prokurator przedstawił im zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu handel kokainą, oraz dokonywania obrotu znaczną ilości narkotyków w postaci 35 kilogramów kokainy o czarnorynkowej wartości ok. 5 milionów złotych – podaje Prokuratura Krajowa.

Czytaj więcej

Błąd, ale nie przestępstwo – finał śledztwa o wyciek danych 20 tys. funkcjonariuszy

Dawni bossowie „Pruszkowa” mieli zostać zatrzymani w swoich domach (co podał portal tvp.info, który pierwszy poinformował o sprawie). Jak ustaliła „Rzeczpospolita” dopadła ich przeszłość, bo postawione teraz całej trójce zarzuty dotyczą lat 2015 - 2016. To wówczas Słowik, Wańka i Parasol mieli zaangażować się w narkotykowy interes, o którym śledczy dowiedzieli się - i na co zdobyli dowody - po latach.

Co konkretnie kryje się za zarzutami?

Jak ustaliliśmy, byli bossowie mieli kupić w woj. mazowieckim 25 kg kokainy od jednej z grup przestępczych, a kolejne 10 kg - w Berlinie (tu po hurtowej cenie - za 30-32 euro za gram) w celu dalszego obrotu. Dodatkowo, już sam „Słowik” – według ustaleń policji i prokuratury – miał wybrać się do Amsterdamu i tam zakupić kilogram tego narkotyku.

Czytaj więcej

Oszuści na trzy sposoby naciągali klientów w sieci. Poszkodowanych są setki

Jak zaznacza Prokuratura Krajowa „z uwagi na dobro postępowania, obawę matactwa oraz grożącą podejrzanym surową karę”, prokurator skierował wnioski o zastosowanie wobec nich środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd je uwzględnił - Słowik, Wańka i Parasol trafili do aresztu. Grozi im nawet do 18 lat pozbawienia wolności. - Czynności procesowe z pozostałymi zatrzymanymi są wykonywane – podaje prokuratura.

Zanim doszło do obecnych zatrzymań Andrzej Z. - Słowik przypomniał o sobie w 2018 r. – jak wtedy pisała „Rzeczpospolita” - w związku z przestępstwami, jakich miał się dopuścić działając w nowym gangu, do którego – według Prokuratury Regionalnej w Szczecinie - dołączył tuż po odsiedzeniu wyroków. Tamta grupa miała się zajmować m.in. przestępstwami gospodarczymi, w tym oszustwami podatkowymi, ale także rozbojami i handlem narkotykami.

„Słowik” wyszedł z aresztu latem 2020 r. (jego dwaj kompani nieco wcześniej – wszyscy wpłacili poręczenia majątkowe), a już jesienią tego samego roku wpadł ponownie - jako podejrzany o kierowanie gangiem, który m.in. miał korumpować funkcjonariuszy służby więziennej aresztu na Białołęce w Warszawie, handlować narkotykami, sterydami i alkoholem. O sprawie było głośno, bo zatrzymano wtedy również trzy adwokatki, grupę strażników więziennych oraz członków gangu mokotowskiego.