Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak konflikt w Iranie wpływa na globalne rynki żywności, a jak na koszty transportu morskiego?
- Czym bieżąca sytuacja różni się od wpływu wojny na Ukrainie na ceny żywności?
- Jak gwałtownie wzrosły koszty ubezpieczeń transportu morskiego w rejon Bliskiego Wschodu?
- Które polskie i globalne sektory spożywcze najbardziej odczuwają rosnące koszty logistyki?
- Jakie długoterminowe ryzyka, takie jak nawozy czy konkurencja, wiążą się z przedłużającym się konfliktem?
- Jaki jest status negocjacji pokojowych oraz kwestii przepływu przez Cieśninę Ormuz?
W weekend mają ruszyć rozmowy w sprawie pokoju w Iranie. Od początku tej wojny, która rozpoczęła się od ataku USA i Izraela w ostatni weekend lutego, Europa przyglądała się z rosnącym zaniepokojeniem cenom ropy, gazu, ale też nawozów czy żywności, ponieważ bardzo świeże są u nas wspomnienia po ostatnim kryzysie energetycznym, który w rok po napadzie Rosji na Ukrainę przyniósł inflację sięgającą 18 proc., a dla ceny żywności w marcu 2023 r. nawet 24 proc. w relacji rocznej.
Czytaj więcej
Amerykanie tak szybko zużywają amunicję w starciu z Iranem, że za chwilę nie będą mieli czym walczyć na wypadek konfrontacji z Chinami.
Czy żywność znowu zdrożeje? Ekonomiści: Na razie rynki są spokojne
Pytanie brzmiało więc, czy tym razem będzie podobnie, znowu katastrofalnie zdrożeje żywność i nawozy? Ekonomiści śledzą uważnie wszelkie ruchy na globalnych rynkach żywności, szukają oznak, które mogą narazić bezpieczeństwo żywnościowe Europy i Polski, tyle że na razie… może nie jest dobrze, ale na pewno nie fatalnie. A to dlatego, że w napadzie Rosji na Ukrainę brali udział dwaj najwięksi producenci zboża świata – Rosja i Ukraina, walki trwały też na Morzu Czarnym, kluczowym szlaku eksportowym zbóż. To wywołało strach przed głodem, jeśli ich zboże nie dojechałoby na rynki. Bliski Wschód żywność musi importować, wojna tam nie budzi więc obaw o brak żywności w pozostałych regionach świata – tylko o jej ceny. No i o transport, na który skarżą się nawet polscy producenci żywności.
Czytaj więcej
Wojna w Iranie i kryzys na Bliskim Wschodzie może wywołać głód na świecie, ostrzega Bank Światowy. Grupa osób narażonych na głód może wzrosnąć z 31...
– Obecnie blokada szlaków handlowych odcina od rynku światowego pewną grupę odbiorców, o ograniczonej skali. Nie widać było zatem obawy o problemy bilansowe z żywnością w skali globalnej. Stąd ograniczona reakcja cenowa. Dobrze to oddaje zmiana poziomu Indeksu FAO. Między lutym a marcem 2026 wzrósł on o 2,4 proc., a w 2025 w tym samym czasie o ponad 13 proc. – zauważa Grzegorz Kozieja, dyrektor Departamentu Analiz Sektora Food & Agro.
Ryzyko nadal jednak wisi nad światem, niedawny raport Banku Światowego nadal ostrzega, że wojna w Iranie może zwiększyć głód na świecie, bo grupa osób narażonych na ostry głód może wzrosnąć z 318 do 363 mln osób, nie w wyniku fizycznego braku żywności, a jej wysokich cen.
Czytaj więcej:
– Mamy bardzo dobre wyniki w eksporcie żywności i nadwyżkę w handlu artykułami rolno-spożywczymi na poziomie blisko 20 mld euro. To ponad 2 proc. P...
Pro
Rynki rolne to nie problem. Frachty są „issue”
– Dziś dostajemy sygnały od klientów, że nagle dla firm problemem staje się koszt ubezpieczenia transportu w tamten rejon świata, drożejący transport i ubezpieczenia, a to jest istotny region szczególnie dla produktów mleczarskich, mięsa drobiowego, cukru. Kraje regionu są importerami netto żywności – mówi Grzegorz Rykaczewski, ekonomista banku Pekao o problemach zgłaszanych przez eksporterów żywności. Dlatego efekty wojny widać, choć nie w cenach. – Wojna odbija się na popycie na Bliskim Wschodzie, przez utrudnienia w transporcie, spadek liczby turystów i spadek siły nabywczej, ale obecnie głównym problemem nie są ceny surowców rolnych, a koszty transportu i ubezpieczeń – mówi ekonomista. To polscy producenci zwracali mu uwagę na te nowe wyzwania, bo z Polski towary wysyłają na Bliski Wschód głównie producenci cukru, serów, mleka w proszku, wołowiny i wyrobów cukierniczych.
Czytaj więcej
Handel hurtowy, produkcja żywności, transport i turystyka należą do branż, w których już jest odczuwalny spowodowany wojną w Zatoce Perskiej kryzys...
Obawy klientów banku potwierdzają wyniki frachtów. – Ceny frachtu mierzone indeksem Dry Baltic Index znajdują się na wysokich poziomach. Od lokalnego minimum w połowie stycznia do 9 kwietnia wzrósł on prawie o połowę (z 1526 pkt. na 2161 pkt. – red.). Ceny ubezpieczeń drastycznie wzrosły, ale dotyczy to przede wszystkim w zagrożonym regionie – mówi Grzegorz Kozieja.
O gwałtownym skoku stawek za ubezpieczenie transportu morskiego – ostrzegała agencja Reuters już 6 marca: „W miarę eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej składki ubezpieczeń morskich obejmujących ryzyko wojenne gwałtownie rosną – w niektórych przypadkach nawet o ponad 1000 proc. – co dramatycznie podnosi koszty transportu surowców energetycznych przez ten kluczowy korytarz morski” – pisali dziennikarze agencji. Od tego czasu sytuacja się nie zmieniła. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia ataku co najmniej dziewięć statków uległo uszkodzeniom w tym rejonie, gdy Teheran, w odpowiedzi na atak USA i Izraela, sparaliżował ruch w Cieśninie Ormuz i oświadczył, że będzie ostrzeliwał każdy statek, który by próbował przepłynąć. Jak informuje Reuters, polisy są zazwyczaj roczne, chociaż niektóre obejmują jednorazowe rejsy przez niebezpieczne wody, a gigantyczny skok składek pokazuje, jaki wpływ ma wojna na właścicieli statków, handlowców i firm energetycznych transportujących ładunki przez Cieśninę. Stawki polis mogą rosnąć dalej.
Czytaj więcej
Z punktu widzenia politycznego Donald Trump poniósł w Iranie porażkę – mówi gen. broni rez. Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu.
Oprócz ryzyk, które widać już dziś, kolejne efekty wojny z Iranem mogą być odłożone w czasie. A tu widać ryzyko braku nawozów oraz… tłoku na innych rynkach. Kozieja przypomina, że przedłużające się działania zbrojne to ryzyko kolejnych irańskich ataków na producentów gazu i nawozów w regionie Zatoki Perskiej, co w końcu może ograniczyć dostępność tych towarów. – Bliski Wschód to źródło prawie 30 proc. zużywanych nawozów dla Brazylii czy ok. połowy dla Australii. Problemy produkcyjne przełożą się na spadek plonów i zlikwidują obecnie dość komfortowy bilans globalny podstawowych surowców rolnych. W naszym regionie odcięcie transportu na Bliski Wschód spowoduje, że rynków zbytu będzie poszukiwać Ukraina, która plasuje tam istotną część swojej produkcji. Zwiększy się więc konkurencja na innych rynkach – analizuje ekonomista.
Czytaj więcej
W przeddzień amerykańsko-irańskich negocjacji pokojowych, ceny ropy naftowej wciąż utrzymywały się na poziomie nieco niższym od 100 dol. za baryłkę...
Kiedyś według Donalda Trumpa to Wołodymyr Zełenski „nie miał kart”, dziś Irańczycy
Sporne jest nawet to, czy cieśnina Ormuz jest – czy nie jest otwarta. Aktualnie trwa zawieszenie broni, a przejście przez cieśninę ma być wg deklaracji Iranu „bezpieczne” , od tego jest jednak wiele wyjątków, np. według doniesień Guardiana straż przybrzeżna miała ostrzegać, że zniszczy każdy statek, który będzie próbował przepłynąć bez pozwolenia.
W ten weekend ma ruszyć kolejna runda negocjacji między USA i Iranem, która może, choć nie musi, zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie. Sporne są nadal losy cieśniny Ormuz, zwłaszcza opłaty za jej przejście, co przed wojną było bezpłatne. Sporny jest też los atakowanego przez Izrael Libanu, premier Benjamin Netanjahu wyklucza zaprzestanie ataków.
Donald Trump komentuje to w swoim niepodrabialnym stylu. – Irańczycy wydają się nie pojmować, że nie mają kart, poza krótkoterminowym szantażowaniem świata za pomocą Międzynarodowych Dróg Wodnych. Jedynym powodem, dla którego dzisiaj żyją, są negocjacje – napisał Trump w serwisie Truth Social w piątek, 10 kwietnia.