W swoim najnowszym pomyśle kampanijnym PiS chce przypodobać się tak rolnikom, jak i producentom, a tradycyjnie zaatakować duże sieci handlowe. Tylko akurat w przypadku wymienionych produktów polskie produkty dawno przekroczyły takie pułapy, a jeśli towarów z importu jest w sklepach więcej, to choćby zimą, gdy z oczywistych powodów lokalna produkcja warzyw czy owoców niemal nie ma miejsca.
W tej sytuacji, gdy większość sieci handlowych nawet 80 czy 90 proc. produktów w ofercie ma z Polski, zimą może to wyglądać inaczej - czy wtedy będą karane za brak rodzimej produkcji?
Czytaj więcej
PiS łapie kolejną srokę za ogon w kampanii wyborczej i pomysłem na lokalną półkę znowu chce walczyć o produkty polskie w ofercie sklepów. Tylko, że one same dawno już to zrobiły
Sytuacja w handlu już dawno jeśli chodzi o akurat ten element nie wymaga interwencji, co potwierdzają sieci handlowe. - Zawsze na pierwszym miejscu stawiamy polskie produkty od polskich dostawców. Ponad 93 proc. produktów spożywczych oferowanych przez sieć pochodzi od polskich dostawców, co oznacza, że każde 9 na 10 produktów w Biedronce ma polskie pochodzenie – mówi Grzegorz Pytko, dyrektor działu zakupów w sieci Biedronka. - Promowanie polskiej żywności jest jednym z kluczowych filarów działalności sieci. W 2022 roku sieć współpracowała z 250 lokalnymi producentami produktów świeżych, a klienci kupili ponad 87 mln warzyw i owoców od takich dostawców – dodaje.
Firma wyjaśnia, że w tym zawierało się prawie 500 tys. kg truskawek dostarczonych do sklepów bezpośrednio przez polskich plantatorów. - Za te dostawy odpowiada specjalny zespół kupców powołany w 2021 roku do współpracy z rolnikami i małymi producentami żywności z różnych regionów kraju. Dzięki tej inicjatywie stale rośnie liczba polskich dostawców sieci - mówi Grzegorz Pytko.