Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 11 na 12 sierpnia:

Korea Północna wystrzeliła pocisk balistyczny

Siły zbrojne Korei Południowej podały, że północnokoreańska armia wystrzeliła pocisk balistyczny ze wschodniego wybrzeża w kierunku Morza Japońskiego. To druga tego typu próba Pjongjangu w ciągu tygodnia.

Czytaj więcej

Korea Północna wystrzeliła pocisk balistyczny. Japonia: Nie stwierdzono szkód

Południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS) poinformowało w komunikacie, że „wojsko wykryło o godz. 6 rano (godz. 23 we wtorek w Polsce) pocisk balistyczny wystrzelony przez Koreę Północną z rejonu Wonsan w kierunku Morza Wschodniego (Morza Japońskiego – re.d)”. Jak dodano, trwa szczegółowa analiza parametrów lotu rakiety, a Seul, Waszyngton i Tokio na bieżąco wymieniają się informacjami wywiadowczymi. Według południowokoreańskiej armii pocisk przeleciał ponad 700 km.

Japońskie ministerstwo obrony oceniło, że obiekt spadł prawdopodobnie poza wyłączną strefą ekonomiczną tego kraju, nie powodując żadnych szkód. Z kolei południowokoreańskie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wezwało Pjongjang do natychmiastowego zaprzestania prowokacji naruszających rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Środowy test miał miejsce sześć dni po wystrzeleniu przez Koreę Północną innej rakiety balistycznej. Ubiegłotygodniowa próba nastąpiła w obliczu dyplomatycznych napięć na linii Pjongjang-Tokio. Północnokoreańskie władze oskarżył Japonię, planującą zwiększyć wydatki zbrojeniowe, o stopniowe stawanie się „wojowniczym państwem”.

Czytaj więcej

Japonia nie była tak zagrożona od 80 lat. Myśli o broni atomowej

Łącznie w bieżącym roku reżim Kim Dzong Una przeprowadził jedenaście prób rakietowych. Sytuacja na Półwyspie Koreańskim zaostrza się także w związku z zaplanowanymi na 17-27 sierpnia amerykańsko-południowokoreańskimi ćwiczeniami wojskowymi „Ulchi Freedom Shield”. Władze w Pjongjangu regularnie potępiają te manewry, określając je jako bezpośrednie przygotowania do zbrojnej inwazji.

Prawybory w USA. Siostra zmarłego senatora przeszła do drugiej tury

Darline Graham, siostra zmarłego 11 lipca senatora Lindseya Grahama, przeszła do drugiej tury prawyborów Republikanów do Senatu w stanie Karolina Południowa. Jej kandydaturę popiera prezydent Donald Trump.

W prawyborach, które miały wyłonić republikańskiego kandydata w listopadowych wyborach połówkowych do Kongresu (midterms) w Karolinie Południowej żaden z kandydatów nie uzyskał ponad połowy głosów, dlatego 25 sierpnia odbędzie się druga tura. Z obecnych prognoz wynika, że zmierzą się w niej Darline Graham, która uzyskała największe poparcie (33 proc. głosów) oraz kongresmen Ralph Norman (24 proc.) – podała agencja AP po zliczeniu 80 proc. głosów.

Czytaj więcej

Dwa błędy, które pogrążyły Trumpa. Demokraci mogą wkrótce odzyskać większość nawet w Senacie

Sondaże pokazują, że kandydat republikanów będzie w Karolinie Południowej faworytem w listopadowych wyborach.

Darline Graham nie sprawowała wcześniej funkcji publicznej. W lipcu tymczasowo przejęła mandat po zmarłym bracie, otrzymując przy tym poparcie od Donalda Trumpa. Teraz amerykański przywódca w rozmowie z dziennikarzami wyraził zadowolenie z jej wyniku i przekazał, że rozmawiał z nią przez telefon. – Właśnie zadzwoniła, żeby podziękować mi za poparcie. Świetnie, że tak sobie radzi. To bardzo dobra kobieta i ma dobre geny, bo jest spokrewniona z Lindseyem – powiedział.

Donald Trump potwierdził, że na lotnisku w Turcji zmienił samolot

Prezydent USA został poproszony o komentarz do doniesień medialnych na temat tego, że w związku z groźbą irańskiego ataku 8 lipca po szczycie NATO w Ankarze nie opuścił Turcji na pokładzie samolotu Air Force One, jak utrzymywał Biały Dom, lecz potajemnie odleciał inną maszyną.

Czytaj więcej

38-latek z amunicją na polu golfowym należącym do Donalda Trumpa. Robił zdjęcia

Trump wszedł wówczas na pokład Air Force One, co zostało uchwycone przez kamery, ale kilka minut później został potajemnie przewieziony na pokład mniejszego samolotu (wojskowego C-32A) pojazdem do przewozu cateringu – podał w poniedziałek „Washington Post”. Operacja została przeprowadzona w tajemnicy, bez wiedzy dziennikarzy, a także części pracowników Białego Domu, którzy byli przekonani, że znajdują się w tym samym samolocie co prezydent.

Pytany o sprawę Trump powiedział, że w takich przypadkach wszystko zależy wyłącznie od Secret Service. – Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem, zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa, chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią – tłumaczył.

– Chyba pojawiło się jakieś zagrożenie. Nie dopytywałem o nie zbyt szczegółowo. Dostaję mnóstwo gróźb – kontynuował Trump, dodając, że „każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb”, zaś „prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb”.

Czytaj więcej

USA mogą wycofać się z żądań wobec Iranu. Media: Trump rozważa zwrot

– Właściwie uważam, że samolot, którym leciałem, był bardziej narażony na ryzyko. Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem – stwierdził amerykański prezydent w rozmowie z dziennikarzami.

Pytany, czy obawiał się ataku z wykorzystaniem pocisku, Donald Trump odparł, że niczego się nie boi. – Niczym się nie przejmuję, szczerze mówiąc. Wiecie, jakie mam podejście? Wszystko mi jedno – powiedział.

Kanada: Ponad 20 tys. osób ewakuowanych z powodu pożarów

W Kolumbii Brytyjskiej już ponad 20 tys. osób zostało ewakuowanych z powodu pożarów lasów, a kolejnych 10 tys. czeka na sygnał o ewakuacji. Lokalne władze w dystrykcie Summerland, skąd w nocy z piątku na sobotę musiało się ewakuować 12 tys. osób, mają duży problem z emocjami mieszkańców i pytaniami, kiedy będzie można powrócić do domu, co widać było także w czasie konferencji prasowej we wtorek wieczorem – podkreślały miejscowe media.

Czytaj więcej

Ogień szaleje w rezerwacie przyrody. Trwa walka z pożarami na Bałkanach

Wiadomo, że część budynków została zniszczona, jednak nie ma jeszcze informacji o skali zniszczeń. Władze przygotowują plany powrotu ewakuowanych mieszkańców do domów, ale nie ma obecnie żadnych terminów – relacjonowało Radio-Canada.

Wcześniej CBC podało, że ok. 50 tys. zwierząt w całej Kolumbii Brytyjskiej znajduje się na terenach, których dotyczą nakazy ewakuacji lub przygotowania do ewakuacji. Lasy w prowincji palą się obecnie w 102 miejscach, a cztery duże pożary w pobliżu Summerland powiększają się – przekazała stacja. Summerland to gmina znajdująca się na terenie szybko rozszerzającego się pożaru nazywanego pożarem Bald Range, w rejonie na zachód od jeziora Okanagan, na północ od miasta Kelowna. Pożar wykryto w piątek po południu. Jak podawały we wtorek media, rozpoczęło się dochodzenie w sprawie tego pożaru.

Premier Kolumbii Brytyjskiej David Eby ogłosił w sobotę stan wyjątkowy w całej prowincji. Kolumbia Brytyjska zwróciła się o pomoc do rządu federalnego. Minister obrony David McGuinty informował w poniedziałek, że także kanadyjskie wojsko jest gotowe do udzielania pomocy.