Sześć lat temu ulice Mińska, Grodna, Brześcia i wielu innych białoruskich miast wypełniły tłumy ludzi zbulwersowanych wynikiem wyborów prezydenckich, w których według tamtejszej Centralnej Komisji Wyborczej urzędujący od 1994 r. Aleksander Łukaszenko zdobył ponad 80 proc. głosów. W trakcie bezprecedensowych w historii kraju protestów dyktator wyprowadził wojsko na ulice, pokazywał się publicznie z Kałasznikowem w ręku i uzbroił nawet swojego najmłodszego, wówczas 15-letniego syna. Popierana przez opozycję demokratyczną główna rywalka Łukaszenki, Swiatłana Cichanouska (według reżimu otrzymała nieco ponad 10 proc. głosów), tuż po wyborach została wypchnięta z kraju na Litwę. Na Białorusi rozpoczęły się masowe aresztowania przeciwników dyktatora i ruszył walec represji, przed którym schronienia za granicą musiały szukać setki tysięcy Białorusinów.